3 maja 2010

Lubsko się lubi!


W pierwszy weekend majowy przyszło mi być gościem na weselu Kasi i Przemka, które odbyło się w Lubsku, miasteczku leżącym nieopodal niemieckiej granicy.
......
Na spacer po tym uroczym miejscu wybrałam się skoro świt, kiedy zmęczeni goście jeszcze spali i włóczyłam się tak kilka godzin, poznając wszystkie fantastyczne zakamarki i odludzia. Powiem krótko: Lubsko jest piękne! Gdybym tylko miała możliwość, przeprowadziłabym się tam natychmiast i zamieszkała w stylowym, brudnoróżowym domu, który widać na zdjęciach. Stoi sobie trochę oddalony od centrum, na górce, z której roztacza się cudny widok i jest zamaskowany zielenią.
Do tego Lubsko jest magiczne. Nigdy nie byłam w miejscu, które spodobałoby mi się w całości. Zazwyczaj lubię konkretne place, parki czy ulice... a Lubsko lubię za całokształt. W każdym zakątku można odnaleźć coś niesamowitego, poczuć się jak we śnie, w filmie, lub bohater niezwykłej przygody. Mało tego! Będąc tam zwiedziłam prawie pół świata. Serio. Widząc stare, zniszczone domy z rzeźbionymi, okazałymi elewacjami, przeniosłam się do Hawany, gdzie mnóstwo jest takich, pamiętających złote, arystokratyczne czasy, zabytków. Kanały przecinające centrum miasta, bogato zdobiona zabudowa w pastelowych kolorach wokół nich, skojarzyły mi się natychmiast z Petersburgiem, a niskie, jednopiętrowe domki na uliczkach wybrukowanych kocimi łbami z Wilnem. Odnalazłam też tajemnicze zaułki i brudne podwórza, miejsca gdzie kamieniczka stoi przy kamieniczce a w każdej widoczny jest ślad paryskiego Montmartre'u. Włócząc się natomiast po łąkach i lasach otaczających Lubsko, słuchając bąków, dzięciołów i kukułek, patrząc na zamglony horyzont, czułam się co najmniej jak bohaterka jednej z powieści Jane Austen żyjąca na spokojnej, angielskiej wsi. Szłam przed siebie z radosną niepewnością prowadzącej mnie drogi, a chłonąc całą sobą każdy szelest liści i promień słońca, myślałam sobie, jak to jest w jednej piosence:
and the road becomes my bride
(...)
and she keeps me satisfied
gives me all I need.
A jakby tego było mało, okazało się, że trafiłam też do Delhi, gdzie podziwiać mogłam Czerwony Fort, czy raczej piękną lubską kamienicę, która przez swoją architekturę i misterne wykończenie bardzo mi się z tym zabytkiem skojarzyła.
Najzabawniejsze zaś jest to, że w Lubsku znajduje się biuro turystyczne 'Sylwia' (tak właśnie mam na imię) i muszę stwierdzić, że rzeczywiście sama dla siebie okazałam się najlepszym biurem turystycznym. Nie każdy potrafi zwiedzić pół świata w kilka godzin, angażując w to tylko (i aż) własną wyobraźnię. Kto wie, może kiedyś wybiorę się na księżyc?
......
A do Lubska wybierzcie się koniecznie!








Żeby było nie tylko turystycznie, a również modowo, prezentuję swoją poprawinową kreację, mając nadzieję, że niedługo pokażę inne.

21 komentarzy:

  1. Prześwietny opis :)
    Taki, który sprawia, że chce mi się tam pojechać :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Jej, w Lubsku będę 22 maja, mam tam znajomych i kiedyś mieszkałam blisko ( w Zielonej Górze do 23 roku życia). Nigdy jeszcze nie spotkałam osoby, która by się zachwycała tym miastem. Widzę, że polubiły Cię kury;)

    OdpowiedzUsuń
  3. Po pierwsze:Kocham takie osoby,które patrzą tak i widzą tak...
    Po drugie:Też mam na imię Sylwia:))

    OdpowiedzUsuń
  4. Annuschka: Dziękuję. Lubsko naprawdę polecam - choćby na dwudniowy wypad weekendowy.

    Pani La Mome: Wow! Co za zbieg okoliczności:) Ja też słyszałam od gości weselnych, że nie spotkali jeszcze osoby, która zachwycała się Lubskiem:) A podoba mi się też to, że jest to miasteczko na tyle duże, że można czuć się trochę anonimowym, pełne np. kamieniczek o ciekawej, historycznej architekturze, a z drugiej strony zawiera w sobie elementy wiejskie - jakieś podwórka z kurami i drzewami owocowymi etc.

    Sivka: Dziękuję Ci Sylwio:)

    OdpowiedzUsuń
  5. Też lubię wędrować po zapomnianych miejscach, niedocenianych przez ich mieszkańców. Widząc stare kamienice, oczami wyobraźni widzę czasy ich świetności. Poniemieckie miasteczka są piękne. Lubsko również.

    OdpowiedzUsuń
  6. nigdy nie słyszałam o tym miasteczku... ale pewnie bym je polubiła, uwielbiam takie miejsca! (i uogólniając Polska rządzi!)

    OdpowiedzUsuń
  7. Pod Twoim aparatem to pewnie wszystko zaczyna migotać urodą Schulzowskiego Drohobycza. :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Epsilon: Tak, w każdym miejscu można dostrzec coś pięknego. Nawet chodząc po Poznaniu, od jakiegoś czasu widzę go w zupełnie innym, zachwycającym, świetle.

    Bobs.: Super!

    szmaragda: Aparat dopiero zamierzam sobie sprawić (taki z porządnego zdarzenia), bo coraz bardziej kręci mnie robienie zdjęć. Takich właśnie magicznych i niesamowitych jak Drohobycz:)

    OdpowiedzUsuń
  9. Oh, też uwielbiam małe klimatyczne miejscowości. Uwielbiam patrzeć na kamieniczki, wąski brukowane dróżki, tajemnicze zakamarki. Niedługo jadę po raz pierwszy do Krakowa i najbardziej czego się nie mogę doczekać to właśnie aby odkryć te malutkie uliczki, gdzie w oknach są kwiaty, między kamieniczkami wywieszone pranie, na parterach malutkie nieznane sklepiki. Ach... :)
    Dziękuję za polecenie tej miejscowości, na pewno się tam kiedyś wybiorę :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Anonimowy5/5/10

    Lubię Cię Emnildo. Jako "dumna" absolwentka Naszego Wydziału, muszę przyznać, żeś historyczka z krwii i kości. Dobre pióro. pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  11. Anonimowy5/5/10

    Syla lubi Lubsko - Lubsko kocha Sylę!!! No może jeszcze nie całe miasto, ale na pewno pewna dość liczna rodzinka z Botanicznej:))) Choć pewnie gdyby nie to, że wybrałaś się na spacer w niedzielę z samego rana, kiedy większość odsypiała sobotnią zabawę pod LDK-iem, i mało kto mógł Ciebie podziwiać, to pokochało by Cię całe miasto:))) A już na 100% poczułabyś zainteresowanie Twoją osobą i wzrok przechodniów na Twej poprawinowej kreacji, bo drugiej takiej w miom Lubsku to nie widziano chyba od czsów gdy ostatni Niemcy opuszczali Sommerfeld:))) K.K.(W.)

    OdpowiedzUsuń
  12. sprawdza się stare przysłowie..."Cudze chwalicie ,swego nie znacie"...
    piękne miasteczko..

    OdpowiedzUsuń
  13. Anonimowy6/5/10

    No widzisz Emni,a ja głupi latam po świecie i "szukam czegoś,co wypełni mi czas"... Wherever I may roam-nic dodac,nic ująć!. P.S.Faktycznie-Lubsko jest cudne.Widziałem tam nieco z Wenecji,ciut z Suzhou,przypomina tez paryskie wzgórze Montmartr,no i troszke tam jak... w Czmoniu.P.S.II.Teraz w Czmoniu jest naprawdę cudnie:za oknem latają bociany,do płotu mojej babci przychodzi często koza Baśka i jej kumpel królik.NAPRAWDĘ!Kocham wieś i nie zamieniłbym jej na miasto-w życiu nigdy!!!Pozdrawiam Ciebie Emni,całe Lubsko(zwłaszcza rodzinke z ulicy Botanicznej) i wszystkich,którzy kochają ..."WĘDROWAĆ GDZIEKOLWIEK MOGĄ"._Włó3kij.

    OdpowiedzUsuń
  14. oldfashioned: Oho, widzę, że wiesz co dobre i czujesz klimat! A Kraków jest świetny, szczególnie jak się go zwiedza na własną rękę. Ja np. kiedyś siedziałam 2 godziny na jakimś podwórku i czułam, że poznaję Kraków jak nikt. Wiem, że to brzmi dziwnie, ale wolę zobaczyć mniej, ale 'poczuć', niż odwrotnie. Udanego wyjazdu!

    Anonimowy: Nie wiem ktoś Ty, ale pozdrawiam Cię bardzo serdecznie i dziękuję za niezasłużone komplementy:)

    KK(W): Och, ach! Jak miło! A Twoi bracia już się mnie nie boją?-Mam nadzieję, że się troszkę oswoili z takim dziwem a'la Sommerfeld i spoglądają na mnie trochę łaskawszym okiem:) Wiesz co Ci powiem-mogłam olać te koty dwa lata temu! Teraz bym tak zrobiła, ale wtedy...eh, zresztą wszystkiemu winny jest Plasti! Dzięki za komentarz, doceniam poświęcenie i oderwanie się od małżeńskich obowiązków:P Do zo w sobotę! PS: A życzenia się podobały?

    TARA: Dzięki za komentarz!

    _Włó3kij: Fajnie, że zawędrowałeś na bloga Emnildy(może to za sprawą świetlików?).Powiem Ci, że ja też mam swoją wieś:za drzwiami. Nawet zrobię o tym następnego (lub jeszcze następnego) posta to se poczytasz, więc tu nic nie piszę. U mnie są tylko koty, szczury i nietoperki, ale pochwalę się, że tam gdzie byłam widziałam indyka, fajnie skrzeczał-prawie jak Bajerska,hihi:)
    Podpowiem Ci też, że przedostatnie zdjęcie i całe to miejsce na żywo kojarzy mi się z amazońską dżunglą.
    No i dzięki za podwójne pozdrowienia! Życzę Ci udanego wędrowania do... hihi, pomysł wyślę Ci telepatycznie:) Hupp haff!

    OdpowiedzUsuń
  15. Anonimowy7/5/10

    THX,Tara!Co do nietoperków to wiedz,że według kalendarza Majów urodziłem się pod znakiem właśnie nietoperza-pewnie przez to lubie panią Noc,i zapewne też przez to lubię gdy świat jest okręcony o 180 stopni i wszystko jest "wywalone"do góry nogami.Podobny stan mam czasem ,gdy przeholuję z yerba.-No,teraz chyba troszkę przesadziłem,ale to pewnie zmęczenie.Tobie życzę,żebyś miała dużo wolnego czasu(czyli akurat tyle,żeby zdrowo odpocząc-akurat tego Ci życzę,gdyż akurat tego mnie jest brak{lub jak kto woli:tego mi brakuje}).Pozdro!_Włó3kij.

    OdpowiedzUsuń
  16. Anonimowy7/5/10

    Mała errata.Pisząc:miasto,miałem na myśli duże miasto typu Poznań,a nie taką fajną mieścinkę,jak Lubsko!Aha!i kciałem dodatkowo wspomnieć,że jeszcze raz pozdrawiam mieszkańców tejże mieścinki,zwłaszcza mieszkańców ulicy Botanicznej,a juz w szczególności zamieszkujących numer 25/1,hi,hi!Pozdro!_Włó3kij.

    OdpowiedzUsuń
  17. _Włó3kij: Aj waj!Tylko nie wolnego czasu! Życz mi wszystkiego innego, ale nie tego! A świat okręcony o 180* jest bomba! U mnie dochodzi nawet do 240*, byle tylko nie doszło do 360, bo wtedy będzie normalnie, a tego bym nie chciała-za lubskie Chiny, których nie udało mi się jeszcze odkryć.
    I pamiętaj:"Ludzie, którzy sądzą, że rozumują prawidłowo, robią wszystko na wspak, a jeśli myśl tę wypowiada osoba leworęczna, wszystko staje się jasne". Pozdrawiam!!!

    OdpowiedzUsuń
  18. Przepiękne zdjęcia ! i kurki widzę nakarmiłaś ;>

    OdpowiedzUsuń
  19. ageofVintage:Dzięki! A z kurek to niezłe głodomory były!

    OdpowiedzUsuń
  20. Anonimowy26/10/12

    Nie wiem czy odpowiesz na tę wiadomość ale jestem ciekawa gdzie dokładnie widziałaś ten różowy dom. Ja urodziłam się w Lubsku i wychowałam do 18 roku życia i nie cierpię tego miasta w obecnej teraźniejszości to jaki wygląda w chili obecnej przez coraz bardziej wprowadzaną nowoczesną architekturę. Zawsze fascynowały mnie zdjęcia Lubska z czasów Sommerfeld i tego jak wyglądało wtedy. Czasami chciałabym, choć na chwilę cofnąć się na 5 minut do roku np. 1890 i nacieszyć się tamtą chwilą wspaniałego miasta, cudownych uliczek i przepięknych kamieniczek... a ten dworzec kolejowy, który istniał... był ponoć najstarszym dworcem w województwie lubuskim.

    OdpowiedzUsuń
  21. Anonimowy26/10/12

    proszę o kontakt w sprawie różowego domu na margini@o2.pl

    OdpowiedzUsuń

Serdecznie dziękuję za Wasze komentarze. Nie zawsze na wszystkie odpowiadam, ale każdy z nich jest dla mnie bardzo ważny :)
Jeżeli jesteś osobą, która nie ma konta w żadnym serwisie internetowym, przy dodawaniu komentarza wybierz opcję "anonimowy".
Ze względu na spam, komentarze do starszych wpisów są moderowane.