8 października 2015

Wnętrza #2: Pokój dalekowschodni


Pomysł na wnętrze inspirowane Dalekim Wschodem pojawił się dość niespodziewanie mniej więcej dwa lata temu. Właściwie to trudno - po takim czasie - przypomnieć sobie impuls, który kazał mi zwrócić się właśnie w stronę Chin (bo to właśnie chińskie i japońskie elementy wystroju dominują w gabinecie), jednakże jakoś w tamtym czasie zainteresowałam się bliżej kulturą materialną Dalekiego Wschodu. Wcześniej wszelkich azjatyckich wpływów we wnętrzach się po prostu bałam* i odrzucałam wszystkie możliwości posiadania w domu czegoś azjatyckiego (mówiąc kolokwialnie). Książki o antykach i kulturze Chin, które czytałam wspomniane dwa lata temu, kazały mi jednak spojrzeć z podziwem na przedmioty użytku codziennego i meble wykonywane w dalekiej Azji; dostrzec w nich dzieła sztuki, dodatkowo systematyzując i powiększając moją małą wiedzę w tej dziedzinie.
Innym bodźcem, dzięki któremu zwróciłam się ku tamtym rejonom geograficznym, stały się obrazy XVIII i XIX-wiecznych wnętrz, bogato wyposażonych w przedmioty pochodzenia orientalnego bądź orientalizującego, co odpowiadało ówczesnej modzie. To wszystko sprawiło, że w mojej głowie zakiełkowała myśl: "A właściwie, dlaczego nie gabinet?"
......
Moje plany odnośnie urządzenia jakiegokolwiek wnętrza nigdy nie są pełne i nigdy nie są skończone. Lubię przepych i przeładowanie - taki wnętrzarski horror vacui, dlatego przy tworzeniu nowego pomieszczenia mam jednocześnie świadomość, że na przestrzeni lat będzie się ono trochę zmieniać, zapełniać starociami, obrazami, materiałami etc.
Gabinet początkowo był pokojem bez jakiegoś większego charakteru (pokazywałam go zresztą na blogu), aż w końcu pojawił się ten pomysł na "chińszczyznę". Jako że główny pokój wypoczynkowy stylem najbardziej nawiązuje do secesji (choć jest w nim też sporo elementów kultury arabskiej i szafa empire) początkowo postanowiłam, że gabinet też będzie utrzymany w tej stylistyce, a tylko nieliczne elementy wskażą inspirację dawną modą na orientalizm.
Szybko okazało się jednak, że dalekowschodnich elementów dekoracyjnych jest w pokoju zbyt wiele, by nazywać go secesyjnym, dlatego stwierdziłam że jak się bawić, to się bawić i do gabinetu został zakupiony stoliczek pokryty laką z lat 20 (prezent na Dzień Kobiet od Włóczykija) oraz szafa zdobiona płaskorzeźbami z jadeitu i masy perłowej. 
......
Mam już kilka przyszłościowych pomysłów dotyczących dalekowschodniego gabinetu. Przede wszystkim chcę w nim wreszcie zwiesić lampę sufitową, czyli dotychczasową, ale przemalowaną na azjatycką modłę (a zabieram się do tego od kilku miesięcy!). Nad drzwiami już niedługo zawiśnie czarna, aksamitna serweta z namalowanym na niej motywem krajobrazowym, kolejnym zaś krokiem będzie zabudowa ścian (regał albo półki na książki) i przemalowanie tychże na bardziej elegancki niż do tej pory, złoto-miodowy kolor.

* dzisiaj dość nieprzyjemne uczucia wzbudzają we mnie już tylko szafy gdańskie.

Przybornik pochodzenia indyjskiego, który trafił do gabinetu nieco okrężnie via Egipt oraz obrazek ręcznie malowany na jedwabiu, który znalazłam w hali ze starociami w sąsiedniej wiosce. Ciągle czeka na oprawienie i powieszenie na ścianie.

Szafę biblioteczną znalazłam na aukcji internetowej, a Włóczykij w tajemnicy kupił mi ją w prezencie gwiazdkowym.

Ręcznie malowany talerzyk dostałam od mamy.

Zbliżenie na płaskorzeźby zdobiące szafę. Są wykonane z naturalnych kamieni, a częściowo także masy perłowej. Musicie uwierzyć mi na słowo, że w rzeczywistości wyglądają o wiele piękniej niż na zdjęciach.

Jedno z moich ulubionych miejsc w domu - biurko! Kompletnie nie wyobrażam sobie życia bez tego mebla. W zasadzie już od dziecka zastanawiałam się, jak ludzie mogą radzić sobie bez porządnego biurka, ale wtedy tłumaczyłam sobie moje przemyślenia faktem, że mebel ten chwalę, ponieważ potrzebny jest mi do nauki i odrabiania lekcji. Nauka się jednak skończyła, a ja nadal biurko gloryfikuję i uważam, że obok łóżka jest to najniezbędniejszy domowy mebel.

Tę haftowaną torebeczkę znalazłam kilka lat temu w ciucholandzie, ale jest tak piękna, że aż żal trzymać ją w szafie, dlatego wykorzystana została do ozdoby gabinetu, podobież jak czarny pas materiału przy zasłonie. W rzeczywistości jest on jedwabnym szalem w delikatne chińskie wzory, który w razie potrzeby po prostu ściągam i wiążę sobie na głowie jako turban.

Także obraz widoczny na szafie to nic innego, jak twórcze wykorzystanie niepotrzebnych rzeczy, którymi w tym wypadku jest kawałek materiału z nadrukiem, pochodzący z pleców okropnego poliestrowego szlafroka oprawiony w ramę znalezioną w piwnicy.


Kilka pamiątek przywiezionych bezpośrednio z Chin przez Włóczykija podróżnika. Tak, tak, ten duży Budda to nie jest taka zwykła figurka ze sklepu Wszystko po 4,50 :)

Szkatułka stojąca na biurku jest jedną z trzech jakie posiadam. Pisałam już o nich w tym wpisie.


Obrazy, w bliżej nieokreślonej przyszłości, zawisną na którejś ze ścian. Póki co brakuje mi koncepcji, ale szkoda byłoby ich na co dzień nie oglądać, dlatego stoją wyeksponowane na biurku.


Filiżanki z chińskiej porcelany muszą być!
......
A poniżej poduszka do szpilek, która pełni w gabinecie rolę ozdobną.


16 komentarzy:

  1. Piękny gabinet:)))oglądam z zapartym tchem:)))Pozdrawiam serdecznie:))

    OdpowiedzUsuń
  2. Fajnie wyszło:) wg mnie również, bez biurka ani rusz;D

    OdpowiedzUsuń
  3. Świetny! Biurkiem i aranżacją wokół jestem zachwycona. Aż chce się podejść i zacząć tam pracować :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Śliczny gabinecik :) Właśnie dotarło do mnie, że codziennie pracujesz w takim otoczeniu - piszesz posty na bloga - domyśliłam się po laptopie ;), zapewne też płacisz rachunki itd. W takim gabinecie nawet najbardziej zwyczajne czynności muszą się stawać nadzwyczajne :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Och, akurat z rachunków chętnie bym zrezygnowała :)

      Usuń
  5. Bardzo mi się podoba konsekwencja, z jaką dekorujesz każdy zakamarek swojego mieszkania. I choć to nie moje wnętrza, to podziwiam każdy wpis na ten temat. *^v^*

    OdpowiedzUsuń
  6. I love the pics. So inspiring.

    OdpowiedzUsuń
  7. Jak pięknie! Bardzo inspirujące miejsce.

    OdpowiedzUsuń
  8. Cudowny jest klimat tego wnętrza. Chciałoby się oglądać i oglądać jak najwięcej takich zdjęć. Pozdrawiam serdecznie.

    OdpowiedzUsuń
  9. Anonimowy14/10/15

    A ja już myślałam, że gabinet to przeszłość, a współczesne domy ograniczają się do sypialni, kuchni, łazienki i salonu, zaś miejsce pracy to rachityczna, prowizoryczna, wciśnięta pomiędzy łóżko a telewizor typu smart, podstawka na laptopa, przy której można jedynie przycupnąć, ryzykując uszkodzenia kręgosłupa.
    Gratuluję pięknie i harmonijnie urządzonego gabinetu. Elementem, który mi się najbardziej podoba jest biurko - ciemnie i solidne, aż chce się pracować i to godzinami! Zgadzam się z Tobą, że jest to najważniejszy, oprócz łóżka, mebel i do dzisiaj z trudem przychodzi mi zrozumienie tego, że dorośli ludzie, którzy czasem muszą popracować w domu, codziennie korzystają z Internetu, nie posiadają takiego mebla. Kiedyś na mój zarzut, że w pokoju brakuje biurka, otrzymałam odpowiedź, że zawsze można pracować przy stoliku kawowym :O Ja, na szczęście, od wielu lat mam swoje i jestem z tego powodu przeszczęśliwa.
    Wnętrze Twojego gabinetu jest klimatyczne i pomimo tego, że nagromadzono tu dużo elementów, to jest tu spokojnie i harmonijnie. Moim skromnym zdaniem, jesteś mistrzynią w wykorzystywaniu stylistyki horror vacui w aranżacji pomieszczeń.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pięknie dziękuję za obszerny komentarz. Sama najchętniej korzystam z laptopa przy biurku. Czasami próbuję położyć go na kolanach, czy jakimś mniejszym stoliku, ale w przypadku dłuższej pracy jest to to po prostu niewygodne.
      Co do biurka - zawsze marzyło mi się takie właśnie, ogromniaste i ciemne (pewnie dlatego, że jako dziecko byłam posiadaczką niewielkiego w sumie, sosnowego biureczka) i udało mi się je w końcu znaleźć. Kiedyś marzyła mi się na biurko bankierska lampa (taka z zielonym kloszem), ale ostatecznie stwierdziłam, że wolałabym Tiffany'ego, czy raczej - zważywszy na ceny - lampę inspirowaną Tiffany'm :) Pożyjemy - zobaczymy. Pozdrawiam jesiennie.

      Usuń
  10. Bardzo ciekawa aranżacja. Całe pomieszczenie ma dostojny urok.

    OdpowiedzUsuń
  11. Gabinet wygląda przepięknie! Mogłabym buszować po nim (szkoda, że tylko wzrokiem) bez końca. ;)

    OdpowiedzUsuń
  12. Pokój wygląda bardzo orientalnie. Mi za to podoba się styl współczesny w Japonii,z czego najbardziej rozsuwane drzwi, charakterystyczne w tamtym rejonie. Buddów jest teraz u nas sporo, więc są idealne dla takiego pokoju :)

    OdpowiedzUsuń

Serdecznie dziękuję za Wasze komentarze. Nie zawsze na wszystkie odpowiadam, ale każdy z nich jest dla mnie bardzo ważny :)
Jeżeli jesteś osobą, która nie ma konta w żadnym serwisie internetowym, przy dodawaniu komentarza wybierz opcję "anonimowy".
Ze względu na spam, komentarze do starszych wpisów są moderowane.