27 kwietnia 2015

Wnętrza #1: Sypialniane migawki


Zdjęcia swojej sypialni pokazywałam już kilka razy, ale postanowiłam zebrać je w jeden zbiorczy wpis, który jest zarazem postem początkującym nową, mieszkaniową serię (mam nadzieję, że zmobilizuje mnie ona do wykończenia dalekowschodniego pokoju na tyle, żeby w końcu pokazać go na blogu). Nie zakładam jakiejś szczególnej regularności, poza tym stali czytelnicy znają już miejsce w którym mieszkam, muszę więc wpisy jakoś urozmaicić, żeby nikt się nie nudził, oglądając ciagle to samo :)
......
Przy urządzaniu wnętrz kieruję się jedną prostą zasadą: Raz, a dobrze!  Znaczy to dla mnie mniej więcej tyle, że kupując coś zakładam, że kupuję to na zawsze. Staram się nie inwestować w rzeczy kiepskiej jakości i designerskie, będąc wierną raczej starym wzorcom. Krótko mówiąc, moje wnętrze ma wyglądać tak samo dobrze teraz i za dwadzieścia lat (oczywiście kryje się w tym element nudy, ale zawsze można zmienić kolor ścian i ustawienie mebli w danym pomieszczeniu). 
......
Sypialnia była pierwszym pokojem, który urządziliśmy z Włóczykijem. Lubię ją, chociaż jest pastelowa i zawiera kilka elementów, kojarzących się z XVIII-wiecznym buduarem, co pewnie w przyszłości trochę zmienię (a już koniecznie przyciemnię ściany!)

Na aktualnym stoliczku nocnym królują szkatułki i pudełka z najczęściej używaną biżuterią.

Gobelin z interpretacją Fragonarda kupiłam kilka lat temu w Starej Rzeźni w Poznaniu. Wpis poświęcony temu wydarzeniu możecie zobaczyć tutaj. Obecnie gobelin wisi sobie bezpośrednio nad łóżkiem, w towarzystwie baldachimu skleconego z długiej na 6 m tiulowej tkaniny, znalezionej kiedyś w ciucholandzie.

Koronki i pastelowe koszulki, które są tak ładne, że szkoda chować je w szafie, zdobią drzwi pokoju.

Jakiś czas temu zrobiłam sobie taki oto wieszak na koczyki, przyklejając ozdobną tasiemkę taśmą dwustronną (wystarczy w kilku miejscach) do szyby oprawionego obrazka. Sam obrazek natomiast, który znalazłam swego czasu na strychu, to ręcznie szkicowane w 1983 roku kwiaty, połączone z folią samoprzylepną na szafki kuchenne. Taki patent. Tak przy okazji: całość fajnie widać na pierwszym zdjęciu.

Pierwszy zakupiony antyk z naszej małej zbieraniny (wcześniej były tylko graty znalezione i otrzymane od kogoś). Głównym sprawcą tegoż zakupu jest Włóczykij, który nie tylko go wypatrzył, ale i namówił mnie na kupno. Z akceptacją było gorzej, bo przekonywałam się do tej toaletki ze dwa lata.

Mini graciarnia :)

W sypialni wiszą również eleganckie torebeczki, które noszę dość rzadko, ale które pięknie prezentują się, jako ozdoby.


16 komentarzy:

  1. Bardzo ładnie lekko i nastrojowo:)

    OdpowiedzUsuń
  2. Super wystrój! ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. Niesamowicie klimatyczna jest Twoja sypialnia. Takie śliczne rzeczy jak torebeczki czy koronkowe kimono aż się proszą, żeby wisiały na ścianie :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Anonimowy27/4/15

    Emnildo, Wasza sypialnia jest piękna i aż zapiera dech w piersiach, ale zastanawia mnie jej praktyczny wymiar. Jak radzicie sobie ze zbierającym się na tych wszystkich pięknych przedmiotach kurzem? Sama mam starą, ciemnobrązową toaletkę i do pasji doprowadza mnie to, jak szybko widać na niej drobinki kurzu i jak często muszę ją przecierać! :) Przez to staram się żeby leżało na niej niewiele rzeczy i unikam bibelotów (ciągłe ich podnoszenie i przesuwanie przy ścieraniu kurzu, grrr!).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Graciarnie są niepraktyczne, to prawda. Nieraz zastanawiałam się, czy nie schować tych wszystkich pierdół i nie zrobić sobie laby, ale nie zdecydowałam się :) Odkurzanie wszystkiego raz na tydzień to mus (na szczęście jest Włóczykij, więc moja kolej przypada raz na dwa tygodnie:), ciemne meble przecieram szmatką co kilka dni, a co jakiś czas wcieram Pronto Wood 5 in 1, który sprawia, że kurz się tak nie osadza. Generalnie nie narzekam jakoś specjalne - mam swój system, poza tym robię jedno - dwa pomieszczenia dziennie, co zajmuje mi od 15 minut do godziny (w zależności d tego, jak dokładnie sprzątam oraz czy porządkuję przy okazji np. wnętrza szaf). Nie jest źle :)

      Usuń
  5. Czyli wychodzi na to, że to Włóczykij zaraził Cię miłością do antyków! A zawsze myślałam, że to na odwrót :D

    Zawsze marzyłam o takim łóżku z baldachimem *_*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bo to ja go zaraziłam, ale on zawsze przeczesuje internet, wyszukuje różne fajne rzeczy i mnie namawia :D Co do baldachimu, to teraz w Ikei mają bardzo ładne firanki do kupienia na metry (od 4 do 7 zł bodajże), tak więc możesz sobie kupić kilka metrów i podpiąć nad łóżkiem :)

      Usuń
  6. Anonimowy28/4/15

    Mogłabym od zaraz u Ciebie zamieszkać! Zauroczyły mnie te koronkowe fatałaszki na drzwiach, skojarzyły mi się z Telimeną z Pana Tadeusza. Taka sypialnia jest moim marzeniem, niestety niespełnionym. Jestem alergikiem i wystrój sypialni ograniczyłam do minimum, tylko łóżko, szafa, lustro i 2 stoliki nocne, nawet książki są w innym pokoju, zrezygnowałam też z zasłon i firan :-( Przepraszam za niedyskretne pytanie ale zastanawia mnie, jak w takiej sypialni jak Twoja czuje się mężczyzna...? Mój czułby się niekomfortowo. Za każdym razem, kiedy mamy okazję nocować w hotelu, który był kiedyś zamkiem lub pałacem mój małżonek kręci nosem, że to nie jego klimaty, że za kobieco, za miękko itd....Pozdrawiam, Sylwia.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję Ci za tak obszerny komentarz :) Już kiedyś ktoś zadał mi na blogu to pytanie, jak czuje się w takim wnętrzu Włóczykij, dlatego tym razem się go spytałam (żeby powiedział coś więcej, niż to, że "dobrze"), tak więc stwierdził, że czuje się dobrze, bo może spełniać tu swoje fantazje z tysiąca i jednej nocy :D Hahahha!

      Usuń
  7. Ha! Też trzymam takie koronkowe fatałaszki na wierzchu ;) Klimatycznie. Zastanawiam się nad takim firankowym baldachimem, ale sama nie wiem czy dam radę spać pod nim :D
    Ciekawy pomysł z biżuternikiem.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A z jakiego powodu miałabyś nie dać rady? Baldachimy są fajne - otulają przestrzeń i sprawiają wrażenie kryjówki (kojarzą mi się z "bazą" z dzieciństwa). Pozdrowionka.

      Usuń
  8. Anonimowy6/5/15

    Bardzo u ciebie cieplo i klimatycznie ;)
    lubie twoje ubrania oraz musze przyznac, ze masz nawet twarz taka ponadczasowa tzn.przedwojenna ,
    Toaletka mi sie podoba, dlaczego sie tyle czasu do niej przekonywalas ?
    no i ostatnie pytanie, ktore mnie korci zadac jest nastepujace: skad wzielo sie przezwisko "wloczykij"
    éln

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo dziękuję za komentarz (szczególnie spodobał mi się ten kawałek o przedwojennej twarzy :)). Toaletka tak długo czekała na moje uznanie, ze względu na to, że ma bardzo duże rozmiary i wydawała mi się zbyt sporym meblem w stosunku do rozmiaru pomieszczenie, w którym stoi. W końcu jednak doceniłam to, że mieści wszystkie kosmetyki :)
      Włóczykijowy pseudonim pochodzi oczywiście z "Muminków", które oboje bardzo lubimy, a że Tomek jest takim trochę indywiduum lubiącym podróże, toteż został Włóczykijem. Jednak teraz używam tego pseudonimu tylko, kiedy piszę o Tomku na blogu. W domu jest po prostu... Tomciem:)

      Usuń
    2. Anonimowy8/5/15

      dzieki za opd.
      ;-)

      Usuń
  9. jeśli nadal nie jesteś do końca przekonana do tej toaletki, to ja się po nią zgłaszam!:D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niestety już jestem. Wszystko mieści i jest piękna. Ale w razie czego, będę pamiętać.

      Usuń

Serdecznie dziękuję za Wasze komentarze. Nie zawsze na wszystkie odpowiadam, ale każdy z nich jest dla mnie bardzo ważny :)
Jeżeli jesteś osobą, która nie ma konta w żadnym serwisie internetowym, przy dodawaniu komentarza wybierz opcję "anonimowy".
Ze względu na spam, komentarze do starszych wpisów są moderowane.