15 grudnia 2014

Rosyjskie nastroje #1


Cześć i czołem po długiej przerwie. Niestety, emnildowy blog przechodzi chwilowy kryzys związany z (w miarę regularnym) zamieszczaniem nowych wpisów, co - najogólniej mówiąc - spowodowane jest przedświątecznym brakiem czasu. W ostatni weekend postanowiłam jednak nadrobić część zaległości i zrobić kilka zdjęć w różnych przyodziewkach, okazało się jednak, że materiału spokojnie starczy na kilka wpisów. Mam też nadzieję, że w międzyczasie uda mi się zamieścić kilka postów z konkretną wiedzą i historycznymi ilustracjami m.in. na temat XIX-wiecznych zim i sezonów balowych. Stay tuned.
......
Dziś pierwszy ze wspomnianych wyżej przyodziewków. Wszystkie cztery są w stylu rosyjskim, ponieważ kiedy przychodzi zima, a za oknem wieje i śnieży, staję się rusofilką (chociaż taką, co to regularnie popija cydr z polskich jabłek :)). Krótko mówiąc, zimą odnotowuję u siebie zwiększone zainteresowanie rosyjską kulturą, historią ostatnich carów i przedrewolucyjnym stylem życia arystokracji, a książki o tej tematyce i ludowa muzyka towarzyszą mi praktycznie każdego dnia. Poza tym, ja nie tylko czytam i słucham, ale staram się też trochę żyć tym rosyjskim życiem przełomu wieków i to pomaga mi szczerze cieszyć się zimą. (Tak na marginesie: zauważyłam, że u mnie każdą porę roku determinuje jakiś motyw przewodni, który pozwala mi nie tylko te deszczowe wiosny, upalne lata, mgliste jesienie i ciężkie zimy znosić, ale naprawdę się z nich cieszyć). A więc po cichu wyobrażam sobie, że zakamarki Poznania to tak naprawdę uliczki Petersburga, a ja brnąc przez mróz i śnieżne zaspy jestem na zmianę (w zależności od nastroju i ubioru) rosyjską babuszką lub jakąś zapomnianą hrabianką, na którą czeka w domu gorący czaj. Dokładnie tak, jak na poniższych zdjęciach.









(zdjęcia: Włóczykij)

22 komentarze:

  1. Piękna Rosjanka z Ciebie:)))nastrój który tworzysz wokół siebie jest niesamowity:)))o carskich czasach i obyczajach starej Rosji mogę czytać i słuchać godzinami:)))bardzo też lubię rosyjskie bajki,te w książkach i te w telewizji:))))Pozdrawiam serdecznie:)))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję za odwiedziny i przemiły komentarz. Jeżeli lubisz powieści o dawnej Rosji, to polecam Ci "Saszeńkę" Simona Montefiore. Jest to historia trzech kobiet ciągnąca się od czasów przedrewolucyjnych, aż do końca XX wieku. Wciąga niesamowicie, ale jednocześnie jest niesamowitym wyciskaczem łez :)

      Usuń
  2. Cudne zdjęcia, w ogóle uwielbiam Twoje mieszkanie - gdybym takie miała, pewnie bym z niego rzadko kiedy wychodziła. :D
    Co do rosyjskich klimatów, ja miałam "fazę" na przedwojenną Rosję po obejrzeniu filmu "Rasputin" z Alanem Rickmanem, jeśli go nie widziałaś, to koniecznie zobacz. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Alan Rickman Rasputinem? Muszę to koniecznie zobaczyć, bo uwielbiam tego aktora (najbardziej oczywiście jako płk. Brandona w "Rozważnej i romantycznej" :) A mając z kolei w pamięci rolę enigmatycznego Snape'a, przypuszczam, że jako Rasputin może być równie ciekawy.

      Usuń
  3. "kiedy przychodzi zima, a za oknem wieje i śnieży, staję się rusofilką (chociaż taką, co to regularnie popija cydr z polskich jabłek :))" Same here! :D I z porami roku też tak mam: jesień jest w stylu sióstr Bronte, kwietniowa i majowa wiosna to XVIII wiek, a lato to zazwyczaj czasy Jane Austen, choć ostatnio zauważyłam, że ta epoka jest jednak bardziej uniwersalna :)

    Poza tym świetnie uchwyciłaś rosyjski klimat. Kojarzysz mi się tu trochę też z Tatianą z Eugeniusza Onegina - taka tajemnicza i nieprzenikniona postać (szczególnie na zdjęciach 3, 4 i 9) :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Moja wiosna to Virginia Woolf i lata 20; lato to spokojne życie na angielskiej wsi z dala od miejskiego zgiełku; jesień to tajemniczy XIX-wieczny gotycyzm i nastroje wiktoriańskie, a zima to Rosja. Oczywiście miewam przelotne romanse z innymi tematami, ale w większości pozostaję wierna powyższym skojarzeniom.
      Oniegina udało mi się w końcu ściągnąć, więc w najbliższym czasie szykuje się mały seans, ale już teraz wiem, że kreacja Tatiany z lodowiska to mój nr jeden tej zimy :)

      Usuń
  4. Jak zwykle wyczarowałaś niepowtarzalny klimat. I muszę przyznać, że bardzo, bardzo mi się podoba, chociaż sama w tej chwili nie mam wcale fazy na Rosję - może dlatego, że na co dzień czuję na własnej skórze wiatr, który wieje od Syberii tak, że mam ochotę schować uszy do kieszeni :) Zakochałam się w Twojej spódnicy i kolczykach <3 Pozdrawiam Cię serdecznie, Asia

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo, bardzo się cieszę :) Czytając to, co napisałaś o wietrze, przypomniałam sobie nieznośnie suchy i gorący wiatr, jaki wiał znad Sahary, kiedy byłam w Tunezji. Wierz mi, że wyprana bluzka z bawełny była sucha po 5 (!) minutach. Ale zimny wiatr znad Syberii niekoniecznie chciałabym przerabiać na własnej skórze :) Przesyłam ciepłe pozdrowienia!
      A jeszcze zapytam z ciekawości, czy święta spędzisz w Chinach?

      Usuń
    2. Tak, cały grudzień spędzam w Chinach - tutaj nie obchodzi się Bożego Narodzenia, ale za to na przełomie stycznia i lutego jest Święto Wiosny, czyli Chiński Nowy Rok i wtedy wpadnę na urlop do Polski :) Dzisiaj wieje mniej, hura! Pozdrawiam Cię nawzajem :)

      Usuń
  5. Beautiful! The details of your blouse are really amazing and it looks so great paired with the paisley skirt. Merry christmas!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Thank's for your lovely comment! Merry Christmas :)

      Usuń
  6. Ale masz władcze spojrzenie! Rozważ zmianę nazwy bloga na caryca Katarzyna (tylko na zimę oczywiście) ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Trochę tak. Muszę zacząć je stosować w praktyce codziennej, kiedy zawodzi zwykła asertywność :)

      Usuń
  7. Ja z kolei "opuściłam się" w czytaniu i komentowaniu Twoich wpisów. Co niniejszym nadrabiam "czem prędzej", jak się niegdyś mawiało. Prześliczna bluzka, broszka i butki. Ach, jak ja Ci zazdroszczę tych warkoczy... Ja generalnie dzielę rok wedle czytanych lektur (czy raczej lektury "z kalendarzem w ręku"). Jesienią i zimą staję się również mocno "herbaciana". Wtedy idą w ruch moje zabytkowe "podstakanniki". Mój ulubiony, secesyjny, przez te wszystkie zawijasy sam w sobie jest cięższy, niż szklanka z "czajem". A myśl o herbacie i Rosji przypomniała mi, że wreszcie muszę przywieźć od Rodziców samowar, który dostałam kiedyś od Babci. Korzystając z okazji, zapraszam do lektury kolejnego "mieszkaniowego" wpisu. I do komentowania, proszę Szanownej Pani... ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Widziałam, że mam komentarze do zaakceptowania od Ciebie, ale muszę je dokładnie poczytać, więc proszę o chwile cierpliwości :) Ja mam tylko ten jeden ozdobny koszyk do herbaty (i zestaw wiklinowych, których jeszcze nigdy nie używałam), ale najczęściej piję herbatę w kubku lub zaparzam w dzbanku i wlewam sobie po troszku do filiżanki. A jeden kubek mam naprawdę fajny, bo z podgrzewaczem, więc herbata bardzo długo jest ciepła.
      Samowaru zazdroszczę strasznie - sama się czaję na takowy, ale boję się, że starsze egzemplarze mogą "zalatywać" metalem.

      Usuń
  8. Z "mateczką rasiją" to ja już się nie polubię. Niestety. Ale chciałam napisać, że wystrój mieszkania, z tymi lampami i meblami bardzo mi się podoba. I muszę się zgodzić z Porcelanką, faktycznie przypominasz Tatianę z ekranizacji Oniegina.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo dziękuję. Oniegina będę oglądać w niedzielę, już nie mogę się doczekać!

      Usuń
  9. Anonimowy19/12/14

    Zawsze, kiedy czytam Twoje wpisy i oglądam zdjęcia jestem zachwycona, oczarowana i....zazdrosna. Widać, że żyjesz z pasją i klasą. Twój typ urody idealnie wpisuje się w epokę o której piszesz. Wyglądasz jak rosyjska księżniczka....Ja już od kilkunastu lat marzę o wypiciu herbaty z samowara w Sankt Petersburgu, może kiedyś tam pojadę... Zainspirowałaś mnie do ponownego sięgnięcia po klasykę literatury rosyjskiej, zacznę chyba od mojej ulubionej Anny Kareniny. Pozdrawiam, Sylwia.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też planuję podróż do Petersburga :) Chciałabym jechać na własną rękę (muszę tylko i aż ułożyć program zwiedzania) i zaliczyć rozmaite atrakcje z obejrzeniem jakiegoś baletu włącznie. Ostatnio znalazłam nawet bardzo fajny sklep z pamiątkami, który mieści się właśnie w Petersburgu i tak się właśnie zastanawiam czy bardziej opyla mi się zrobić mega zamówienie przez internet, czy jednak czekać na ten wyjazd, hihi:D Również pozdrawiam :D

      Usuń
  10. Anonimowy19/12/14

    Jedyne czego brakuje mi w tym idealnym, nakreślonym przez Ciebie świecie, to samowar. Polecam skompletować zestaw, bo widzę,że odpowiednie koszyczki już masz :)
    Pozdrawiam serdecznie D.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak wiem, muszę jakiegoś fajnego egzemplarza poszukać :)

      Usuń
  11. aaachh!:D piękne zdjęcia, piękny klimat:D:D pasuje Ci!:D:D
    też budzi się we mnie zaciekawienie do wszystkiego co związane z rosyjską kulturą gdy robi się zimno... moim marzeniem było zobaczyć Moskwę zimą i...spełni się! mam dwa loty w styczniu:D

    a Ty skutecznie podsycasz moją radość i oczekiwanie!:D pozdrawiam i wesołych Świąt przy okazji!:D

    OdpowiedzUsuń

Serdecznie dziękuję za Wasze komentarze. Nie zawsze na wszystkie odpowiadam, ale każdy z nich jest dla mnie bardzo ważny :)
Jeżeli jesteś osobą, która nie ma konta w żadnym serwisie internetowym, przy dodawaniu komentarza wybierz opcję "anonimowy".
Ze względu na spam, komentarze do starszych wpisów są moderowane.