27 września 2014

Orientalna biblioteczka #1


Dzisiaj, jak sami widzicie, wpis specjalny z gościnnym udziałem Włóczykija (nie tylko zdjęciowym zresztą). Jako fani dobrej literatury, chcieliśmy Wam bowiem polecić kilka książek, które mniej lub bardziej związane są z Orientem, a które mogą stać się naprawdę ciekawymi lekturami na długie, jesienne wieczory. Jako iż mamy trochę tych propozycji w naszej bibliotece, dzisiaj pierwsza część cyklu, który będzie mieć - mam taka nadzieję - kilka odcinków. No to zaczynamy!
......
Na początek propozycje Emnildy:
......
Krynolinę zostaw w Kairze. O pierwszych podróżniczkach (Barbara Hodgson). Z książką zetknęłam się przy okazji pisania pracy magisterskiej i tak przypadła mi do gustu (mnóstwo informacji i pięknie ilustrowane wydanie), że koniecznie musiałam zaopatrzyć się we własny egzemplarz. Nie było to łatwe, bo polskie wydanie pochodzi z 2004 roku. Autorka przybliża w książce motywacje, jakie kierowały kobietami odbywającymi podróże w minionych wiekach, opisuje przygody poszczególnych globtroterek, którym niestraszne były choroby, niewygody, sztormy, zapchlone łóżka czy tureckie haremy. Książka jest podzielona na rozdziały dotyczące poszczególnych kontynentów, co pozwala na szybkie znalezienie potrzebnych informacji, a mnóstwo ilustracji wspaniale przybliża realia związane z podróżowaniem w dawnych czasach. Jeżeli jesteście ciekawi jakie krainy odwiedzały panie w XVIII I XIX wieku, które z podróżniczek przebierały się za mężczyzn i co dzięki temu osiągnęły oraz dlaczego podczas wojaży zażywano opium i haszysz, to jest to lektura dla Was.
Podróżniczki. W gorsecie i krynolinie przez dzikie ostępy (Wolf Kielich). Książka także opowiada o nieustraszonych globtroterkach, ale w tym przypadku autor, w poszczególnych rozdziałach, skupił się na dokonaniach konkretnych kobiet, wskutek czego otrzymujemy 14 niezwykłych historii podróżujących pań. Możemy więc przeczytać o Hester Stanhope, o której już zresztą pisałam w tym poście, o tragicznej w skutkach, afrykańskiej podróży Alexandrine Tinne, o pomagającej mieszkańcom Syberii Kate Marsden, o Susie Rijnhart - ewangelizatorce działającej na obszarze Tybetu oraz o mojej najulubieńszej z całej ksiązki babci Bibbulmun (Daisy Bates) czyli kobiecie, która całe dorosłe życie spędziła w buszu wśród Aborygenów, tak bardzo nie lubiła szpitali, że w wieku 82 lat zwiała z ambulansu i do końca życia nosiła wiktoriańskie stroje (a umarła w 1951 roku).
Obrazy z życia na Wschodzie (Anna Neumanowa). Książka to stara, bo z 1899 roku. Mnie się szczęśliwie udało skompletować oba tomy pierwszego wydania, ale myślę że nie powinno być problemu ze zdobyciem nowszego egzemplarza. Treść książki wypełniają wspomnienia Anny Neumanowej, żony konsula austriackiego, z którym kilkanaście lat spędziła w podróżach. Jej pamiętniki przybliżają trudy i radości życia w ówczesnej Grecji, Rumunii, Bułgarii i Egipcie (ostatniemu krajowi poświęciła najwięcej miejsca). Bezcenne są jej uwagi dotyczące życia codziennego, niewolnictwa, niełatwego życia kobiet i angielskich wpływów oraz humor jakim raz po raz raczy czytelnika.
Seksualność Orientu. Przestrzeń i Eros (Irvin Cemil Schick). Książkę kupiłam niedawno i jestem w trakcie czytania (a czyta się ją dość trudno, gdyż jest naszpikowana różnymi mądrymi słowami oraz odniesieniami do autorów, których dzieła muszę sobie raz po raz przypominać, żeby ją dogłębnie zrozumieć). Mimo tych trudności jest arcyciekawa. Jedną z kwestii, którymi zajmuje się autor jest obraz Orientu w świadomości przeciętnego Europejczyka oraz jego kreacja w kulturze europejskiej. Jeżeli interesuje Was, dlaczego Wschód powszechnie uważa się za krainę seksualnej rozpusty, jaką rolę odegrał w tym kolonializm i co ma do tego płeć kulturowa, to sięgnijcie po tę książkę.
Ulica Rajskich Dziewic (Barbara Wood). Tytuł i okładki poszczególnych wydań tej książki zawsze kojarzyły mi się z tanim romansidłem, ale okazało się, że jest to naprawdę ciekawa pozycja. Można nazwać ją sagą rodzinną (gdyż opisuje ponad 50 lat z dziejów egipskiego rodu Raszidów), można powiedzieć, że jest to literatura kobieca (opowiada o trudnościach jakie arabskie kobiety muszą przezwyciężyć w swoich krajach, ale też o szokujących zderzeniach z kulturą Zachodu), można wreszcie określić ją jako książkę o świecie arabskim (ponieważ autorka przybliża czytelnikowi wiele zwyczajów i legend związanych z tym kręgiem kulturowym). Wszystkie te wątki, przeplatające się w jednej wielkiej opowieści, to coś co naprawdę przeczytacie jednym tchem.


  Jak widać na powyższym zdjęciu Włóczykij jest zupełnie samowystarczalny :)


A teraz czas na dwie propozycje Włóczykija:
......
Miasto Kłamstw. Cała prawda o Teheranie (Ramita Navai). Książka autorstwa Ramity Navai opowiada o zakłamaniu społeczności zamieszkującej irańską stolicę, w której autorka się urodziła (wychowała się w Wielkiej Brytanii) i do której po latach powróciła, w celu poznania  swych korzeni. Lądując w Teheranie, poczuła że wreszcie jest u siebie, że to jest jej kraj. Widziała wokół siebie ludzi, którzy wyglądali zupełnie jak ona: mieli ten sam odcień skóry, te same oczy i nosy. Niestety szybko okazało się, że ten świat został bardzo przez nią wyidealizowany. Szybko też zorientowała się, że kłamstwo zagościło tu na dobre. Ramita Navai pisząc o kłamstwach, które są na porządku dziennym, ujawnia prawdę o współczesnym irańskim społeczeństwie i jego historii. Autorka opisuje m.in. operacje plastyczne. Korekcja nosa, by wyglądał bardziej europejsko czy amerykańsko to nie wstyd - teherańczycy bowiem z dumą noszą plastry zasłaniające szwy po takiej operacji. Pisze też o wielokrotnym dziewictwie - które jest tylko kwestią pieniędzy, samotnych kobietach - które mieszkając same są narażone na nieprzychylność otoczenia (skoro kobieta jest sama, to automatycznie dostępna dla wszystkich, może więc kusić mężów innych kobiet), utrudnieniach związanych z antykoncepcją, chłoście grożącej za prostytuowanie się, krajobrazie po "arabskiej wiośnie" oraz nadchodzącej rewolucji obyczajowej czy rodzącej się wśród kobiet seksualnej świadomości.
Głosy Marrakeszu. (Elias Canetti) Niechaj za recenzję tej książki - a raczej zachętę do sięgnięcia po nią - posłuży skromny "wycinek" z niej pochodzący: Nie chciałem stąd ruszać, byłem tu przed setkami lat, ale zapomniałem o tym, a teraz wszystko wracało. Odnajdywałem tę gęstość i ciepło życia, które czuję w sobie samym. Kiedy tam stałem, b y ł e m  tym placem. Myślę, że zawsze nim jestem. Książka ta to nieocenione źródło odczuć, ulotnych zjawisk i niezapomnianych przeżyć, jakich autor doznał podczas przemierzania arabskich i żydowskich dzielnic Marrakeszu. Teraz i my możemy przenieść się do tego (formalnie nieistniejącego już niestety) świata, do tego czasu, do tej rzeczywistości (lat 50-tych ubiegłego wieku). Książka jest nieocenionym źródłem zachwytu nad tym konkretnym regionem świata - podobnie jak książka Piotra Ibrahima Kalwasa "Dom", o której więcej następnym razem.
......
Au revoir.






22 komentarze:

  1. Włóczykij wygląda kapitalnie - jak pan dziewiętnastowiecznego (orientalnego) domu :)
    A z książek bardzo zaciekawiła mnie "Krynolinę zostaw w Kairze. O pierwszych podróżniczkach". Chętnie bym ją przeczytała, żeby zobaczyć, jak podróżowało się kobietom w XIX wieku :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Również na tę książkę zwróciłam największą uwagę. Jak będę miała okazje na pewno po nią sięgnę.
      Pozdrawiam

      Usuń
    2. Cieszę się. Szlafrok kupił sobie sam. Byłam zaskoczona, kiedy pokazał mi swój łup (bo pochodzi, oczywiście, z lumpeksu) i od razu pomyślałam o zdjęciach w takim właśnie stylu, jak powyższe.

      Usuń
  2. Nie mogę z tego rozanielonego Włóczykija :)))

    OdpowiedzUsuń
  3. Znam tylko jedn pozycję z Waszej orientalnej biblioteczki, a kilka innych bardzo mnie zaciekawiło. Dziękuję za inspirację w wyszukiwaniu ciekawych lektur! Jak miło zobaczyć Włóczykija, który zwykle stoi po drugiej stronie obiektywu i to w takiej kapitalnej aranżacji :) Jesteście bardzo sympatyczną parą. Pozdrawiam Was obydwoje serdecznie, Asia

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo dziękuję w imieniu swoim i Włóczykija. Niestety, na co dzień chodzi ubrany bardzo współcześnie, ale cieszę się, że zgadza się, żeby pozować na blogu jako orientalny pasza :D

      Usuń
  4. Bardzo ciekawa lista, jeśli tylko nadarzy się okazja na pewno sięgnę po te książki.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A ja muszę czytać kolejne, żeby zrobić kolejną część wpisu :)

      Usuń
  5. Świetna lista, części pozycji nie znałam. Czytam głównie takie bardziej poważne naukowe rozprawki, dzienniki podróży z początku XX wieku w tym temacie, ale chętnie sięgnę po coś lżejszego.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja lubię robić mieszanki. Owszem, fajnie przeczytać naukowe wywody, ale jeśli się na to nałoży pasjonującą historię z powieści, to uzyskuje się taki (moim zdaniem bardzo ciekawy) obraz rzeczywistości, dzięki któremu łatwiej można sobie wyobrazić życie w danych warunkach geograficzno-historycznych.

      Usuń
  6. Lista kusząca, niczym szkatułka z orientalnymi słodkościami i egzotycznymi przyprawami. Nic, tylko ruszyć w czytelniczą podróż...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Anonimowy5/10/14

      Oj, tak, oj, tak. -Łączę serdeczności! _Włóczykij.

      Usuń
    2. Sam "Mistrz Ceremonii" odpowiada na komentarz... Czuję się zaszczycona. ;)

      Usuń
    3. Ja za to odpowiem zbiorczo trochę na Twoje komentarze. Za wszystkie bardzo, bardzo dziękuję, czytam je z uwagą i podziwem i czuję się zaszczycona zainteresowaniem :)

      Usuń
    4. Oj, z tym podziwem to nie przesadzaj... ;) Po prostu czytam po raz trzeci Twojego, a właściwe Waszego bloga, pomyślałam więc, że koniec bierności - czas na interakcję. A przy okazji zapraszam w swoje blogowe progi. Jedne Pan Włóczykij już odkrył. Drugie (wirtualna szuflada z szydełkowymi "dziergotami") to: www.arachneart.pl. Pozdrawiam serdecznie. :)

      Usuń
    5. Nie przesadzam. Twoje komentarze sa naprawdę wyjątkowe i bardzo jest mi miło, że chce Ci się opisywać swoje wrażenia dotyczącewpisów etc. Ja też zaglądam na Twój blog i z największą ciekawością śledzę wpisy mieszkaniowe, ale drugiego bloga nie znałam, więc koniecznie musze zajrzeć. Pozdrawiam:)

      Usuń
    6. Tym bardziej miło mi wędrować po tak ciekawym blogu, gdy mogę powymieniać myśli z jego autorką. Serdecznie zapraszam na oba moje blogi i do pogaduszek w moich skromnych wirtualnych progach. Pozdrawiam serdecznie. :)

      Usuń
  7. Sceny na zdjęciach przypominają mi czasy lat 20tych ubiegłego wieku- lekka nutka dekadencji w oparach opium:)

    OdpowiedzUsuń
  8. Imponująca biblioteczka i baaardzo klimatyczne zdjęcia. Pozdrawiam serdecznie!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękujemy. Ostatnio trochę książek o tematyce wschodniej nam przybył, więc pomyślałam, że warto się nimi podzielić :)

      Usuń

Serdecznie dziękuję za Wasze komentarze. Nie zawsze na wszystkie odpowiadam, ale każdy z nich jest dla mnie bardzo ważny :)
Jeżeli jesteś osobą, która nie ma konta w żadnym serwisie internetowym, przy dodawaniu komentarza wybierz opcję "anonimowy".
Ze względu na spam, komentarze do starszych wpisów są moderowane.