28 lutego 2014

Złoty karnawał


Wiecie, jestem osobą z gatunku tych, które czasem budzą się z przysłowiową ręką w nocniku. Potrafię przez pół roku odbierać dyplom z uczelni, pół życia zapisywać się do lekarza specjalisty i ze zgrozą uświadamiać sobie, że na mojej skrzynce znajdują się maile na które powinnam była odpowiedzieć w zeszłym roku. Z drugiej strony, potrafię obudzić się w nocy przerażona koszmarnym snem o lekcji matematyki lub wf-u (te przedmioty były obiektami moich gorących modlitw, żeby je w ogóle zaliczyć) i myśleć, że wciąż chodzę do szkoły lub przypomnieć sobie jakieś zdarzenie sprzed trzech, sześciu bądź dziesięciu lat i mieć przekonanie, że przecież to musiało być nie dalej jak miesiąc temu.
......
Jeżeli to już wiecie, to może jakoś łatwiej zrozumiecie, że ja dopiero wczoraj dowiedziałam się, że jest karnawał. A w zasadzie koniec karnawału. Jak mi wyskoczyły zdjęcia pączków na Facebooku, to skapnęłam się, że coś się dzieje. Dlatego dzisiaj nadrobiłam zaległości i ubrałam się w złoto, które ostatnio lubię coraz bardziej. Lubię też takie niewymagające fryzury, chociaż te z reguły nie chcą się udać wtedy, kiedy mam mało czasu i priorytet na coś szybkiego.
......
Koniec karnawału, ostatni dzień lutego, początek weekendu i tysiąc innych wymówek jest dziś dla mnie dobrym powodem, żeby najeść się chruścików mamy Włóczykija. A dieta, standardowo, od jutra. Paa!






(zdjęcia: Włóczykij)

29 komentarzy:

  1. Haha, no to mamy ze sobą wiele wspólnego. Też nie nadążam za swoim życiem, też pozostawiam wiadomości bez odpowiedzi przez długie miesiące, i od listopada odbieram dyplom z uczelni :) No i karnawał - jak to, jaki koniec karnawału, skoro przed chwilą było Boże Narodzenie? Ech :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hahaha, ja od października - jestem lepsza ^ ^ A najgorsze są te dni, kiedy myślę, że jest wtorek, a jest już piątek. Zdecydowanie wolę się cofać, czyli z piątku na wtorek, czuję się wtedy, jakbym dostała dni gratis! :D

      Usuń
  2. Ja też tak czasem mam, ale o Tłustym Czwartku pamiętałam ;)

    Fajna spódniczka, a najlepsze są zakolanówki.

    OdpowiedzUsuń
  3. Broszka troszeczkę podobna do mojej http://vintageroseretro.blogspot.com/2010/03/pera.html z naciskiem na słowo troszeczkę! ;)
    W takiej odsłonie to jeszcze Cię nie znałam! ;)
    Ja dopiero po Twoim wpisie uzmysłowiłam sobie, że istnieje coś takiego jak karnawał

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Broszka jest bardzo podobna:) Do tych zakolanówek muszę się przyzwyczaić, bo to dziwne wrażenie mieć je ubrane z miniówką. Prawie jak kryjące rajstopy, ale jednak cały czas muszę pamiętać, żeby się nie schylać :D

      Usuń
  4. No niemożliwe! Jestem taką samą "lebiodą" w załatwianiu ważnych spraw :D A mata i w-f to też moje koszmary czasów szkolnych :D

    Broszka przepiękna, szukam czegoś podobnego, ale nie bardzo mi to idzie :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Porcelanko, jak dobrze wiedzieć, że nie jestem sama z tym wf-em. Wszyscy zawsze się dziwią, że można nie lubić wf-u, a ja byłam przerażona tymi kozłami, drabinami, piłką lekarską (kiedyś, zamiast rzucić ją do tyłu, spuściłam ją sobie na głowę), bieganiem... horror! A moja nieudolność w bieganiu była tak duża, że nawet pani od plastyki nazywała mnie "rozszalałym żółwiem" :)

      Usuń
  5. Jakie piękne złóte to na nogach (zakolanówki?) Razem ze spódnicą - ideał :) :) A wnętrze Twojego domu... jestem pod duuużym wrażeniem, pięknie!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki serdeczne. Tak, to zakolanówki.

      Usuń
  6. uwielbiam jak się błyszczy <3 :D super ta spódnica i broszka:)) a te włosyyy...:D:D:D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja ostatnio też lecę na błyskotki, a nawet zaczynają podobać mi się cekiny. Szaleństwooo! ^ ^

      Usuń
  7. Na tym zdjęciu z obrazami wyglądasz jakbyś sama była modelką mego ukochanego Alfonsa :) Nie wiedziałam, że istnieją złote zakolanówki - szałowe! Matma i WF to były też moje zmory. Nigdy nie nauczyłam się serwować tak, żeby piłka przeleciała nad siatką, a zaliczając wspinanie się po linie odpadłam i plasnęłam o ziemię jak dojrzała gruszka :D Serdeczności, Asia

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A ja nie wiedziałam, że tyle jest osób, które nie przepadały za wfem. Skoro w komentarzach pojawiły się dwie, to ile musi być ich w całej Polsce, haha? :) A siatkówki bałam się panicznie - najbardziej tych pędzących piłek. Jak koleżanka z przeciwka przywaliła, to ja zamiast odbić, odsuwałam się na bezpieczną odległość :) Po prostu nie lubiłam sportu zespołowego (kiedy inni na mnie liczyli) i kiedy MUSIAŁAM ten sport uprawiać (jak właśnie na wfie). Poza tym, kiedy dwadzieścia osób patrzyło jak skaczę przez np. kozła, to też nie było dla mnie komfortowe.
      Lubię jazdę na rowerze, aerobik, jogę, grę w tenisa (kiedyś bardzo dużo grałam z tatą), pływanie, ale bez spiny i raczej rekreacyjnie, żeby mieć ruch :)

      Usuń
    2. Też się zawsze bałam, że oberwę piłką, a jak raz w życiu próbowałam ją złapać, od razu wybiłam sobie ze stawu dwa palce. Kozła nawet mi nie przypominaj, do tej pory dźwięczy mi w uszach rechot osób obserwujących moje zmagania - obiektywnie rzecz biorąc, pewnie rzeczywiście był to komiczny widok :) Ze wstydem wyznaję, że nie umiem pływać. Przez spaczenie zawodowe. Mam w pracy dość dużo do czynienia z hydrobiologią i oczami wyobaźni widzę w każdym zbiorniku wodnym miliardy małych stworzonek, które chciałyby mnie uczynić swoją ojczyzną... Ale lubię jogę, tai chi i jazdę konną, więc może jest jeszcze jakaś nadzieja, że nie zamienię się w rasowego kartofla kanapowego :)

      Usuń
    3. Ja muszę Ci się przyznać, że moim wielkim marzeniem jest pływanie w nocy, ale bardzo się boję tych wszystkich, większych niż bakterie,stworzeń, które - mam wrażenie - czekają na mnie. Nawet jeśli pływam za dnia, to kiedy jestem jedyną osobą kąpiącą się w morzu czy jeziorze, to mam przed nimi stracha:)

      Usuń
  8. zatkało mnie na widok tej ślicznej mini. wyglądasz pięknie, niesamowicie zgrabnie.
    ach och!
    (:

    L.

    OdpowiedzUsuń
  9. Och matko. Lektura postu i komentarzy to balsam na moją udręczoną zaległymi sprawami duszę...
    Te maile i smsy, o których zapomniałam, te wszystkie obietnice - zadzwonię niedługo :( I nagle orientuję się, że minęło pół roku...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No widzisz, mnie też te wszystkie komentarze pocieszyły :D Nie ma to, jak wymiana doświadczeń :)

      Usuń
  10. No no ale masz zgrabne nogi :) Wiem, że lubisz dłuższe długości spódnic i sukienek, ale to ciekawa odmiana :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W sumie to nie jest tak, że jakoś szczególnie lubię dłuższe spódnice. Lubię je, bo nie muszę myśleć o tym, "jak się schylić żeby było ładnie i moje dupsko nie ujrzało światła dziennego" :) Są po prostu wygodniejsze. Ale mini często noszę latem i na wakacjach i wiosną (do kryjących rajstop). Muszę je częściej pokazywać na blogu :)

      Usuń
  11. Strój zupełnie odbiega od prezentowanych zazwyczaj na blogu, ale jest szałowy!

    OdpowiedzUsuń
  12. Na początku: Twoja nowa odsłona mnie zachwyca, bardzo zachwyca. A koszmary szkolne, oj też wracają. Często śnią mi się lekcje języka francuskiego, kiedy stoję przed tablicą i nie potrafię sklecić zdania a pani profesor krytykuje mój strój. Nosiłam się wtedy na czarno w różne dziwne omotaniach... Pozdrawiam serdecznie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Miało być: omotania...

      Usuń
    2. Ja pamiętam, jak w podstawówce kupiłam sobie taką małą kosmetyczkę przed lekcjami i potem na matematyce (akurat była to pierwsza lekcja) oglądałam ją sobie w cieniu plecaka, bo tak się cieszyłam, aż tu nagle podeszła do mnie pani od matematyki i powiedziała, że podziwiać to się mogę w domu. Boże, jak mi wtedy było głupio!

      Usuń
  13. Ale Ty masz piękną broszkę! Zawsze jakieś skarby u Ciebie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Broszka po mamie, pewnie jest starsza ode mnie. Dzięki za odwiedziny.

      Usuń
  14. wow! Mucha na scianie przyciagnal moja uwage najbardziej!! Uwielbiam jego obrazy, a 4 razem wygladaja cudownie!!! moze kiedys uda mi sie dokonczyc kolekcje, ktora maluje ;)

    OdpowiedzUsuń

Serdecznie dziękuję za Wasze komentarze. Nie zawsze na wszystkie odpowiadam, ale każdy z nich jest dla mnie bardzo ważny :)
Jeżeli jesteś osobą, która nie ma konta w żadnym serwisie internetowym, przy dodawaniu komentarza wybierz opcję "anonimowy".
Ze względu na spam, komentarze do starszych wpisów są moderowane.