23 stycznia 2014

Wspomnienia królowej pustyni


Na postać ekscentrycznej Hester Stanhope natknęłam się przy okazji pisania pracy magisterskiej. Choć jeden z jej rozdziałów dotyczył podróżujących kobiet w XIX wieku, Hester nie pasowała do niego ani trochę, jednak jej osoba jest na tyle intrygująca, że warto napisać o niej choćby notkę.
......
Większość podróży podejmowanych przez XIX-wieczne niewiasty wynikała z ich monotonnego trybu życia, który za wszelką cenę starały się porzucić i doświadczyć nowych wrażeń (stąd w wielu podróżniczych relacjach znajdziemy wzmianki o akceptacji, wręcz uciesze, z takich niedogodności jak brak porządnego noclegu na trasie podróży czy ugryzieniach rozmaitego robactwa). O ile jednak celem podróży tych dam okazywały się być różne naukowe odkrycia, które kontynuowały często do końca życia, o tyle Hester Stanhope podróżowała powodowana głównie trzema przepowiedniami według których miała być królową Ziemi Świętej.
......
Powody wyruszenia w trasę były prozaiczne. W 1806 roku, kiedy Hester miała 30 lat, zmarł jej wuj - premier Wielkiej Brytanii, którego domem się opiekowała, oraz brat. Zyskując niezależność oraz chcąc dać upust swojemu indywidualizmowi, wyruszyła w podróż na południe. Tam zaczęła nosić męskie szaty, a także otwarcie przyznawać się do uczucia łączącego ją z młodszym o kilkanaście lat przyjacielem, z którym samotnie zwiedzała okolicę. Plotki te docierały do Anglii - na salonach szeptem tylko wspominano pannę Stanhope, bo tryb jej życia budził zgorszenie w wyższych sferach. Wykluczenie z towarzystwa oraz rozsmakowanie się w wolności i ciepłe przyjęcie przez mieszkańców Wschodu sprawiły, że Hester postanowiła osiąść tu na stałe.
......
Nie zapominajmy o trzech przepowiedniach, które Hester usłyszała w latach dwudziestych XIX wieku. Jedna z nich, pochodząca ze starego, arabskiego rękopisu mówiła o Europejce, która zamieszka w Libanie i będzie cieszyć się władzą większą niż sułtan; autorem drugiej był pustelnik, który nazwał ją "jedyną, prawdziwą królową"; za trzecią odpowiedzialni byli popularni wówczas jasnowidze - bracia Eddy.
......
Na wschodzie faktycznie traktowano Hester Stanhope jak królową (z rozmaitych powodów: była kobietą, Europejką, indywidualnością), co sprawiło, że zaczęła ona taką rolę sama odgrywać. Zakupiła najlepsze konie, siodła z aksamitu haftowane złotem, a także odziała się w sułtańskie szaty: czerwony kaftan, satynowe szarawary oraz płaszcz ze złotymi frędzlami. Kupiła nawet niewolników. Na biednych beduinach ona i przepych, którym się otaczała wywarły ogromne wrażenie. By ją powitać podczas wędrówek, na drogi wychodzili wszyscy okoliczni mieszkańcy, być może z ciekawości, gdyż szybko rozeszła się wieść, że oto przybyła córka sułtana Anglii. Sława Hester sprawiała, że mogła ona dotrzeć do miejsc, do których chrześcijanie nie mieli dostępu (chociażby do bibliotek pełnych arabskich ksiąg), a także wynająć dom w dzielnicy muzułmańskiej.
......
Na prośbę sułtana tureckiego, w 1815 roku zaczęła szukać skarbu w Aszkelonie, jednak w ciągu dwóch tygodni jej ludzie znaleźli tylko kilka starych naczyń i wielką marmurową rzeźbę, którą panna Stanhope kazała podobno roztrzaskać i wrzucić do morza. Mimo, że jej wyprawa była określana, jako nowoczesne prace archeologiczne, to wydaje się, że Hester nie miała ani naukowego zacięcia, ani ochoty, żeby dokonać czegoś wielkiego. Podziw beduinów, ukoronowanie jej na królową pustni w ruinach Palmyry, przydomki takie jak: perła, gwiazda i światło niebios, zupełnie jej wystarczały.
......
Hester Stanhope była bardzo nietuzinkową osobą. Jak podają goszczący w jej domu podróżnicy z Europy, interesowała się czarną magią, wróżyła z kryształowej kuli, a przez przesądnych tubylców była uważana wręcz za prorokinię i darzoną szacunkiem świętą. Jej trzydziestopokojowy dom był również schronieniem dla uciekinierów politycznych, biednych i różnej maści potrzebujących, którzy miesiącami żyli na jej koszt. Jak zwykle w takich przypadkach bywa, zbyt wystawny tryb życia i długi doprowadziły do tego, że panna Stanhope zmarła jako biedaczka, w pustym domu, który po śmierci ograbiono ze wszystkich pozostałych cennych rzeczy, a w ostatniej drodze towarzyszyła jej tylko jedna czarna niewolnica.


Jeżeli zaś chodzi o mój ubiór, to kostium podróżniczy w starym stylu marzył mi się od dawna. Na ten natknęłam się w ciucholandzie i zaraz po powrocie do domu przymierzyłam go raz jeszcze z pasującymi butami i kapeluszem. Włóczykij zrobił szybko kilka zdjęć, które od wakacji leżakowały na dysku. Nie miałam zamiaru ich publikować, bo uważam, że wyszłam na nich niezbyt korzystnie, poza tym chciałam zrobić zdjęcia z prawdziwego zdarzenia, wiecie, ze starymi walizkami, z ozdobionym kapeluszem i ogólnie w ładniejszym otoczeniu, ale nie udało się, więc jest to, co jest. Obiecuję, że kiedy przyjdzie lato, wyruszę w prawdziwą podróż i zaprezentuję raz jeszcze ten kostium w lepszych warunkach i różnych konfiguracjach. Au revoir!


(zdjęcia: Włóczykij)

35 komentarzy:

  1. Niesamowita postać! Jednocześnie to przestroga, żeby nie odrzucać całkowicie zdrowego rozsądku.

    Do pracy magisterskiej mogłabyś dołączyć linki do twoich wpisów na blogu, zwłaszcza o tych z XIX wieku, może od razu zostałabyś doktorantką :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hahaha! W szacie graficznej graniczyłam się jednak do secesyjnych zdobień i mini portretów pań, nad każdym nowym rozdziałem. Wystarczy. :)

      Usuń
  2. Bardzo ciekawy artykuł, ciekawy blog !
    Z przyjemnością obserwuję :)

    www.madameblossom.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo dziękuję, zajrzę i ja do Ciebie.

      Usuń
  3. kostium jest rewelacyjny!!! a te okularki boskie:D
    wyglądasz jak prawdziwa podróżniczka i poszukiwaczka przygód!
    a kobiety były i są niesamowite!!! niektóre mają w sobie taką siłę, że się w głowie nie mieści...cóż...po prostu faceci nie dorastają nam do pięt;)
    Hester umarła jako biedaczka, ale to co wcześniej przeżyła, to największe bogactwo i tego nikt jej nie mógł odebrać:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Historie niektórych podróżniczek pokazują, że jednak mężczyźni to słaba płeć :)

      Usuń
    2. No właśnie:D

      Usuń
  4. swietny artykuł! a kostium jest BOSKI :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję za miłe słowa

      Usuń
  5. Anonimowy23/1/14

    Uwielbiam Twój blog. To się nazywa inspirować kogoś, mimo, że się tak nie ubiorę. Powodzenia w Nowym Roku!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Och, to chyba jeden z najmilszych komentarzy, jaki przeczytałam na swoim blogu! Bardzo, bardzo dziękuję za przemiłe słowa!

      Usuń
  6. Bardzo interesujący wpis, Emnildo, czytałam z wielką przyjemnością.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cała przyjemność po mojej stronie. Tworząc go, zastanawiałam się, czy ktoś w ogóle go przeczyta :)

      Usuń
  7. Bardzo ciekawy post, fajnie się go czytało :) No i strój świetny - wszystko pasuje idealnie.
    (mogę wiedzieć, o czym pisałaś mgr? Bo rozdział o podróżujących kobietach brzmi intrygująco ;) )

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cieszę się, że wpis się podoba, bo trudno skrócić obszerny i obfity w ciekawostki życiorys do kilkunastu zdań :) Co do pracy, to dokładnie pisałam o tym, jak pewne pismo ("Dwutygodnik dla Kobiet", który ukazywał się w Poznaniu w latach 1880-1885) prezentowało kobiety na swoich łamach. W kolejnych rozdziałach poruszałam takie tematy jak: rodzina, edukacja, praca zawodowa, aktywność społeczna, udział w życiu politycznym, kulturalnym, wspomniane podróże, a także to, jak ukazywano panie w powieściach odcinkowych, zamieszczanych w piśmie. Nie ukrywam, że pisanie rozdziału o podróżach było dla mnie największą przygodą :)

      Usuń
  8. Moim zdaniem wyszłaś świetnie, kostium jest REWELACYJNY.
    Ciekawy wpis, aczkolwiek ta dama wydaje mi się lekko szurnięta, no i rozbić zabytek - co za talibańskie zagrywki :/
    Niemniej dzielne XIX i XX-wieczne panie podróżniczki interesują mnie bardzo. Polecam Ci wspomnienia Freyi Stark, co prawda z nieco późniejszego okresu, bo z lat 30 ubiegłego wieku; ona tez odwiedzała Bliski Wschód, m.in. Alamut - słynną twierdzę ismailitów, czy jak kto woli asasynów. Jej nie zależało na sławie i podziwie, bo z podróżowania uczyniła cel życia, często podróżowała w bardzo prymitywnych warunkach, a z lokalsami żyła na równej stopie, jej wspomnienia sa pełne bardzo wnikliwych opisów życia codziennego ludzi z którymi sie stykała. a ostatnia podróż do Afganistanu odbyła jako ponad 70-latka. Szacunek!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie słyszałam o niej, ale chętnie dowiem się czegoś więcej. Ja ze swej strony polecam "Podróżniczki. W gorsecie i krynolinie przez dzikie ostępy" Wolfa Kielicha i książkę Barbary Hodgson "Krynolinę zostaw w Kairze. O pierwszych podróżniczkach". W tej pierwszej zafascynowała mnie również Daisy Bates, która żyła wśród Aborygenów i jeszcze w latach 40 nosiła wiktoriańskie ubrania :)

      Usuń
  9. Bardzo ciekawy post! Jestem świeżo po lekturze "Podróżniczek" Wolfa Kielicha, gdzie był rozdział o Hester, ale Ty zawarłaś w krótkiej blogowej notce więcej ciekawych informacji niż autor w swojej książce. Chapeau bas! A zdjęcia wystylizowałaś przepięknie, super są te akcenty "pocztówkowe". Pozdrawiam serdeczznie, Asia

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To właśnie w "Podróżniczkach" pierwszy raz przeczytałam o Hester! Na tle wszystkich innych podróżujących pań wyróżnia się tak bardzo, że od razu ją polubiłam. A drugą moją ulubienicą z książki jest "babcia Bibbulmun" Daisy Bates. Szczególnie to zdjęcie na 241 stronie jest urocze! Chyba muszę pomyśleć o takim ubiorze :)

      Usuń
    2. A wiesz, że ta kreacja Daisy bardzo by do Ciebie pasowała - już w poście o Salome udowodniłaś, że do twarzy Ci w turbanie. Nie wspominając o okularkach :)

      Usuń
    3. Zatem będę musiała się za takowymi okularami rozejrzeć :)

      Usuń
  10. Bardzo ciekawy wpis :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Kazała roztrzaskać marmurową rzeźbę i wrzucić do morza? A to ułańska fantazja!
    Czy polecasz jakąś książkę nt. panny Stanhope? (oprócz "Podróżniczek", które poleciła jedna z przedmówczyń).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Prócz Kielicha, na Hester Stanhope natknęłam się jeszcze w książce - "Krynolinę zostaw w Kairze. O pierwszych podróżniczkach" Barbary Hodgson, ale jest to taka wzmianka wprowadzająca do dalszej części książki i przygód innych kobiet; oraz książce Elizabeth Kerri Mahon "Skandalistki. Historie kobiet niepokornych".
      Na Amazonie jest mnóstwo pozycji dotyczących Hester, nawet jej pamiętniki. Pozdrawiam.

      Usuń
  12. Niezwykle ciekawy wpis, postać znałam ale jakoś w natłoku ksiazek mi "przeleciała". Polecam tez książkę biograficzna Anny Neumannowej, która wyszła za maż za austriackiego dyplomate i miała możliwośc podrózować po Balkanach oraz po Egipcie w latach 1879 - 1893.

    http://merlin.pl/Obrazy-z-zycia-na-Wschodzie-1879-1893_Anna-Neumanowa/browse/product/1,833429.html

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję, niesamowicie dziękuję za "cynk". Właśnie udało mi się dorwać oba tomy z 1899 roku! Ale się cieszę! Ale z lekturą poczekam do wakacji :)

      Usuń
  13. Niesamowita postać - oczywiście zaraz musiałam ją wygooglać.
    To ciekawe, że wyzwolenie od patriarchalnych i konserwatywnych norm znalazła w świecie muzułmańskim. Czasy się zmieniają...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ciekawe spostrzeżenie. Wydaje mi się, że była wówczas tak egzotyczną istotą przybyłą z dalekiego kraju, że pozwalano jej na wiele w imię gościnności. Poza tym szanowała ludzi i kulturę do której przybyła, a to się bardzo liczy, nawet, jeśli jest się odmieńcem pod innymi względami.

      Usuń
  14. Przeczytałam jednym tchem. A twoje zdjęcia, nie wiem nawet co napisać, jestem pod tak wielkim wrażeniem. Widać, że w takich stylizacjach czujesz się jak ryba w wodzie, no i wyglądasz niesamowicie. Pozdrawiam serdecznie.

    OdpowiedzUsuń
  15. Bardzo interesujący post, a ty wyglądasz świetnie w tym kostiumie. Nie wiesz, czy jest to oryginał np. z lat 30, czy coś późniejszego bo wygląda dość autentycznie :) Ja pisząc swoja pracę mgr wpadłam po uszy w badania nad księgozbiorami historycznymi lokalnych rodów ziemiańskich i m.in. natrafiłam na zapomnianą obecnie pisarkę Helenę Zborowską, która była na początku XX w. uważana za jedną z pisarek w duchu ówczesnego feminizmu i stawiana obok Nałkowskiej, czy Konopnickiej. U nas w rejonie to naturalną rzeczą jest pisanie o xx Sanguszkach, a jak się pogrzebie w archiwach i nie tylko to można odnaleźć pełno ciekawych osobistości w regionie z XIX i I poł. XX w.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kostium wyprodukowała firma Debenhams. Metka nie jest nowa, ale nie mam pojęcia z którego roku ten zestaw może pochodzić. Zresztą nieważne, ważne, że się go świetnie nosi! :) Wielką prawdą jest to, co piszesz. Kiedy pisałam swoją magisterkę też poznałam mnóstwo fantastycznych kobiet z Poznania i okolic, które swoje pięć minut miały w analizowanym przeze mnie czasopiśmie. W ten sposób poznałam też różne podróżniczki i przeczytałam wiele ciekawych relacji, np. o podróży dookoła świata odbytej przez Annie Brassey. Też niesamowita postać, godna osobnego wpisu :)

      Usuń
  16. Świetny post!! Genialny set safari!! Wyglądasz rewelacyjnie!! Pozdrawiam ciepło!!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo, bardzo Ci dziękuję! A ciepłe pozdrowienia akurat w tej chwili bardzo mi się przydadzą, a szczególnie moim zziębniętym dłoniom.

      Usuń

Serdecznie dziękuję za Wasze komentarze. Nie zawsze na wszystkie odpowiadam, ale każdy z nich jest dla mnie bardzo ważny :)
Jeżeli jesteś osobą, która nie ma konta w żadnym serwisie internetowym, przy dodawaniu komentarza wybierz opcję "anonimowy".
Ze względu na spam, komentarze do starszych wpisów są moderowane.