Green fairy

......
Świat paryskiej bohemy był dla mnie wielką inspiracją do złożenia tego magicznego, zielonego zestawu, składającego się w całości z tanich staroci i swoją formą nawiązującego do początków XX w. Koronkową, prostą w kroju bluzkę w kolorze ecru przewiązałam kontrastową szarfą podkreślając w ten sposób talię, a pod spódnicę mieniącą się odcieniami "zgniłej" zieleni założyłam warstwową halkę, by lepiej się układała. Mimo tych zabiegów strój pozostaje wygodny, a ja nieskrępowana, tak jak cyganeria, w wyrażaniu swej pogardy dla konwenansów, norm społecznych i materializmu (przejawiającego się, w obecnych czasach, kupowaniem w Zarze). Całości dopełnia prosta, kobieca fryzura i stylowa, zielona biżuteria (szczególnie wiszące kolczyki) bez której zestaw nie byłby już tak oryginalny.
Absynt wywołuje halucynacje, więc nazwa wróżki nie jest dziwna ;) A Twój styl bardzo mi się podoba :)
OdpowiedzUsuńAch, jestem zachwycona Twoimi zdjęciami - wprost cudowne i jak niezwykle inspirujące. Prawdziwie wintydżowo tu u Ciebie. Jeśli nie masz nic przeciwko, dodaję link to mojej listy ulubionych.
OdpowiedzUsuńPozdrawiam.
Oczywiście, że nie mam-czuję się zaszczycona:) Do usłyszenia!
OdpowiedzUsuńIdealne połaczenie. W bluzce to się zakochac można. Wiedzę, ze nie jestem osamotniona w stwierdzeniu, że podoba mi się Twój styl.
OdpowiedzUsuńZ pewnością będę tu zaglądać.
:)
OdpowiedzUsuń