23 maja 2009

Jak Marylin


Plisy, plisy… kocham plisy! Są ponadczasowe, zawsze szykowne i nawet zwykły zestaw potrafią zamienić w coś ekstra! Dlatego nie wahałam się ani chwili, kiedy jedna z moich najlepszych koleżanek (buziak:*) dla żartu pokazała mi tę dzienną spódnicę. Kupiłam od razu! Przetestowałam ją właśnie w widocznym zestawieniu na karaoke i tańcach. :) No i mamy mały szkopuł. Jako, że szyta z koła, jest nieprawdopodobnie wrażliwa na wiatr. Wierzcie mi, że scenę ze „Słomianego wdowca” przerobiłam więcej razy niż Marylin i to w ciągu 20 minut widowiskowego pochodu przez miasto.



1 komentarz:

  1. Ach, plisowanki! Naprawdę nie wiem, dlaczego znaczna część społeczeństwa uważa je za babciowate, a tym samym za nieodpowiednie dla młodej kobiety. Masz rację, układają się wspaniale, a im szersze tym lepsze. Halka to dobry pomysł. Sweterek też jest świetny, naprawdę retro.

    OdpowiedzUsuń

Serdecznie dziękuję za Wasze komentarze. Nie zawsze na wszystkie odpowiadam, ale każdy z nich jest dla mnie bardzo ważny :)
Jeżeli jesteś osobą, która nie ma konta w żadnym serwisie internetowym, przy dodawaniu komentarza wybierz opcję "anonimowy".
Ze względu na spam, komentarze do starszych wpisów są moderowane.