10 stycznia 2015

Styczniowy. Mix #6


Nowy Rok już dawno minął, a ja nie zdążyłam zaprezentować jeszcze nowości z grudnia, czyli, między innymi, prezentów od Włóczykija Gwiazdora, które w tym roku odpakowywałam przeszło godzinę. Gwiazdor tegoroczny wymyślił mi bowiem zabawę polegającą na szukaniu prezentów za pomocą listownych wskazówek, a tych było aż 12. Zanim przeczytałam liściki (listy w zasadzie, a i rymowanki się zdarzały oraz zagadki), zanim znalazłam każdy podarek oklejony szczodrze taśmą klejącą, owinięty w papier folię i wstążeczkę, minęło mnóstwo czasu. Dzisiaj zadanie jest już ułatwione, bo wystarczy sobie tylko przewinąć zdjęcia :) Oprócz świątecznych podarków jest też we wpisie kilka innych nowości, tak więc zapraszam do oglądania.
......
Najważniejsze są broszki. Broszki zdecydowanie wygrały wszystkie prezenty, tym bardziej, że te dwie, które są wykonane techniką mikromozaiki (i które są trochę kiepsko widoczne, dlatego, że o tego typu wyrobach planuję osobny wpis i wówczas pokażę je w pełnej krasie), znalazłam na Allegro ja i to ja chciałam je kupić (no dobra, zastanawiałam się), ale ktoś mi je podstępnie sprzed nosa sprzątnął i jak się okazało był to tegoroczny Gwiazdor (skubany!). Osobnik ten, już nie pierwszy raz wycina mi taki numer i mam poważne podejrzenia, że kolaboruje z Włóczykijem:) No nic, broszki są już szczęśliwe w mojej kolekcji razem z trzecią - rosyjską, ręcznie malowaną na drewnie, która również jest bardzo piękna i wspaniale ozdabia zimowe swetry.

Książek we wpisie z nowościami również nie mogło zabraknąć. Strasznie jestem ciekawa tej Książki dla dzieci Akunina, ale na razie zaczytuję się w Emancypantkach i przekonuję (po raz kolejny), że Prus to jeden z moich ulubionych polskich pisarzy. Z reguły, czytając powieść czuję się jak ukradkowy podglądacz życia bohaterów. Rzadko kiedy uczucia postaci są moimi uczuciami, a Prus pisze jakoś tak niesamowicie, że choć nieraz problemy jego bohaterów są mi obce w realnym życiu, to emocjonalnie jestem z nimi jako ich przyjaciółka, osoba biorąca udział w wydarzeniach powieści, a nie tylko obserwator. Nie mam pojęcia jak on to robi, ale jestem pod wrażeniem.

Niebezpieczeństwa Onanizmu to przedruk pracy wydanej w 1825 roku, która zawiera świadectwa strasznych chorób, jakie nawiedziły osoby oddające się tego rodzaju praktykom. Poza tym w tej niewielkiej książeczce autor zamieścił tez szereg porad jak onanistów wykrywać, jak czuwać nad ich cnotą i jakie kuracje im aplikować. W swojej kolekcji mam także wydany w tej serii Esej teoriofizyczny i metodyczny "Sztuka pierdzenia", który został napisany we Francji w 1751r.. Obie książki prócz ciekawego wydania, posiadają również wymowne ilustracje.
Pudełeczko na drobiazgi w stylu pin-up to z kolei prezent od mojej mamy.

Kilka nowości kosmetycznych. Szczególnie polubiłam pomarańczowy olejek do kąpieli, którego działanie nawilżająco-natłuszczające pozostawia wiele do życzenia, ale zapach i piana są boskie :) Zestaw z Avonu dostałam od cioci Włóczykija. Do tuszu się nie przekonałam (choć czasem będę używać), bo po prostu od 10 lat jestem wielbicielką 2000 Calorie Dramatic Look firmy Max Factor, który ma dla mnie same plusy. Przystępną cenę, fajną szczoteczkę, która nie skleja rzęs no i lubię to, że jest tylko pogrubiający (mam dość długie rzęsy, więc jak czasem wypróbuję pogrubianie i wydłużanie naraz, wyglądam jak w sztucznych). Zmywacz do oczu może być, a i test Beyonce Midnight Heat wypada dobrze i choć dużej butelki nie kupię, to tester z chęcią zużyję.

 Nowy gadżet w stylu chińskim - ręcznie malowany talerzyk, który zdobi pokój dalekowschodni.

Dziadek do orzechów był moim marzeniem od dawna (w 2009 roku przygotowałam nawet wpis inspirowany tą magiczną historią). Wreszcie mam swój egzemplarz, ale choć jest to bardziej leśny dziadek niż oficer wojsk, to cieszy mnie ta jego nietypowość. Jakby co, to nazywa się Heinrich Ludwig.

A to już noworoczne podarki od mojej mamy - oba cieszą mnie równie mocno. Stara, aksamitna serweta ma na środku wymalowaną nocną scenkę rodzajową, która zawsze mnie fascynowała, bo czerń materiału i cieniowanie farbami nadają jej prawdziwości (pokażę ją niedługo w pełnej ostrości). No więc w końcu mama się zlitowała i mi ją podarowała. Jako że serweta ma dość nietypowy kształt (jest bardzo długa i wąska), to powieszę ją nad drzwiami dalekowschodniego pokoju, żeby była widoczna w całej okazałości. 
......
A na koniec albumy, na które czaiłam się już od dłuższego czasu. Niestety, ogromy wybór w tej serii oraz wysokie ceny sprawiły, że decyzję o zakupie odkładałam "na później". Całkiem niedawno znalazłam na Allegro sklep, który część tych tytułów sprzedaje w bardzo fajnych cenach, dlatego zdecydowałam się w końcu na zakup. Wybrałam trzy książki, za które z przesyłką zapłaciłam ok. 90 zł. W razie czego szukajcie użytkownika profit10 ze Skierniewic.
......
Pięknie dziękuję za uwagę, do zobaczenia w następnym miksie!

20 komentarzy:

  1. chyba zaraz wydam trochę kasy na allegro :) jestem bardzo ciekawa tego pokoju w stylu dalekowschodnim. sama zawsze chciałam mieć pokój taki, jaki mógłby mieć XIX-wieczny Brytyjczyk który długo mieszkał w koloniach :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mam nadzieję, że na wiosnę wszystko w pokoju będzie gotowe i będę mogła zrobić w nim kilka zdjęć :) Teraz w styczniu planuję pomalować lampę - mam nadzieję, że będzie mi się chciało :)

      Usuń
  2. Gdzie nabyłaś takiego dziadka do orzechów? Czegoś podobnego szukam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W Poznaniu na 28 Czerwca (gdzieś ok. skrzyżowania z Traugutta) jest taki mały sklepik ze starociami. W centrum handlowym przy PKSie też widziałam dziadki (nowe), ale były drogie, a przede wszystkim lipnie wykonane.

      Usuń
  3. Dzięki za namiar na tego Allegrowicza! Na te dwie książki PWN czaję się od dawna, ale na ogół nie ma mnie w kraju, więc nie mam jak zamówić. Teraz akurat wracam na mały urlopik, więc może wreszcie mi się uda. Serdecznie pozdrawiam, Asia

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Widziałam, że ma też album o Berlinie, o życiu w ziemiańskim dworze, o jedzeniu etc., więc jest z czego wybierać. Książki miałam już po dwóch dniach od zakupu i od razu po wysyłce gość wystawił pozytywne komentarze :) Jedynie ta książka PWN w twardej oprawie ma małe zarysowania na okładce, ale było to w aukcji zaznaczone, poza tym nie są one prawie widoczne.
      Co do tych albumów jeszcze, to uważam, że wydawnictwo trochę źle te książki wydało. Wydania w twardej oprawie mają bowiem kredowy papier, kolorowe ilustracje itd., a wydania w miękkiej są czarno-białe. Myślę, że miękka okładka i zwykły papier są ok w tych tańszych wydaniach, ale ilustracje powinny być jednak w kolorze, bo wówczas jest oddany cały ich urok. Pozdrawiam zimowo :)

      Usuń
  4. Niesamowite prezenty :) Malowana broszka przypomina mi wpis u Absyntowej na temat lakierowanych pudełek, często malowanych przez byłych malarzy ikon.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie znam tego wpisu - muszę później zajrzeć (bloga Absyntowej uwielbiam, ale zawsze czytam wpisy z opóźnieniem, bo dodaje je często i z dużą ilością tekstu [ale to bardzo dobrze, że jest co czytać]:)) Ja też mam takie małe pudełeczko z lat 60-tych XX wieku ze dziewczynką siedzącą nad rzeką. Jest to ulubione pudełko Włóczykija :)

      Usuń
  5. Powinnaś umieszczać jakieś ostrzeżenie, że post będzie zawierał namiary na niedrogą i dobrze zaopatrzoną księgarnię :D Ostatnio zdiagnozowałam u siebie uzależnienie od kupowania książek i zdecydowałam się na odwyk - tylko jak tu teraz go przestrzegać? :)
    Na "Modę w przedwojennej Polsce" też czaiłam się bardzo długo i wciąż odkładałam zakup, aż w końcu dostałam ją na urodziny :)
    Zazdroszczę dziadka do orzechów, jest świetny, choć trochę przerażający :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziadki z reguły są trochę przerażające, ale to ich urok osobisty :) Ja też muszę przystopować z książkami. Raz, że mam tyle nieprzeczytanych tytułów, że spokojnie starczyłoby mi na dwa lata, a dwa: nie mam już miejsca na książki. Szafę biblioteczną już dawno zapełniłam, zapełniam też szafy w dużym pokoju, sypialni, biurko i konsolkę w korytarzu, ale czas najwyższy pomyśleć o porządnym regale koło tej szafy bibliotecznej. A więc moim postanowieniem jest odkładać do skarbonki na regał, zamiast kupować książki. Tylko - no właśnie - jak to zrobić? :) Pozdrawiam

      Usuń
  6. Anonimowy10/1/15

    Uwielbiam "Emancypantki" :) Na studiach przeczytałam chyba ze 3 razy. Choć nic nie równa się z "Lalką", jestem na rocznym kontrakcie na Bliskim Wschodzie i z tęsknicy kupiłam sobie na Nowy Rok wersję na kindla. I właśnie się rozkoszuję się dawną Warszawą :) broszki piękne :)
    Ola

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję. Ja też bardzo "Lalkę" lubię, ale prawdziwym jej fanem jest Włóczykij.

      Usuń
  7. Twój Włóczykij to bardzo romantyczny mężczyzna:)))Prezenty są śliczne:)))Moda w przedwojennej Polsce,będzie teraz u mnie zakupem nr 1:))))śliczne broszki:)))Pozdrawiam serdecznie:)))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj tak, jest romantyczny :) Album przeglądałam na razie tylko przeglądałam, ale wiem, że będzie bardzo ciekawy. Pozdrawiam Cię bardzo serdecznie!

      Usuń
  8. piekne prezenty, Emancypatki przeczytane w zamierzchlej przeszlosci, :) :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Cudowne broszki! Niedawno uświadomiłam sobie jak dużo ten mały element może wnieść do stroju, to naprawdę niesamowite. Twoje nowe nabytki są bardzo oryginalne, zrobisz furorę :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jutro chyba którąś założę :)

      Usuń
  10. Prusa i Virginię chętnie bym Ci podkradła. :) Strasznie podoba mi się to wydanie "Emancypantek" <3

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No. W środku bez szału, ale okładka bardzo na tak.

      Usuń

Serdecznie dziękuję za Wasze komentarze. Nie zawsze na wszystkie odpowiadam, ale każdy z nich jest dla mnie bardzo ważny :)
Jeżeli jesteś osobą, która nie ma konta w żadnym serwisie internetowym, przy dodawaniu komentarza wybierz opcję "anonimowy".
Ze względu na spam, komentarze do starszych wpisów są moderowane.