7 sierpnia 2012

Migawki


Dom jest dla mnie przestrzenią magiczną. Miejscem, gdzie żyję w swoim świecie, zupełnie oderwanym od szarej rzeczywistości codziennych zmagań z hałasem, ruchem ulicznym, pracą i obowiązkami. W domu chcę doświadczać wszystkiego co jest przyjemne i związane z historią oraz tradycją. Bo dla mnie tradycją jest zarówno oglądanie Kevina w okresie Bożego Narodzenia, palenie kadzideł, picie popołudniowej, angielskiej herbaty oraz słuchanie Chopina wieczorami. Wszystkim tym buduję klimat, który trwa we mnie, nawet, kiedy wychodzę z domu i rzucam się w wir współczesnego miasta. Zostają wtedy ze mną echa belle epoque, dekadentyzmu i arabskich wieczorów pachnących opium i fajką wodną.

Obrazy znalazłam kiedyś na strychu.Ten po lewej jest trójwymiarowy - w zależności od kąta patrzenia pojawia się na nim Maryja z dzieciątkiem, Jezus, albo cała Święta Rodzina. 3 w 1 :)

Postanowiłam, że przyda się też coś nowocześniejszego w formie, dlatego zdecydowałam się na drukowaną na płótnie serię obrazów Alfonsa Muchy Pory dnia, na blejtramie.


Secesyjną paterę wypatrzyłam na Allegro, a kanapowe poduchy w moich ulubionych ciucholandach. Natomiast obudowę do kanapy z początku XX wieku udało mi się znaleźć w szczecińskim antykwariacie ECOM.



Dwie lampy (druga, naftowa widoczna w głębi) dostałam od mamy Tomka. Najbardziej cieszą oczy wieczorami.

Maszyna też została znaleziona na strychu. Teraz czeka na naprawę.

Poduszkę Tomek wypatrzył w Turcji.

Udało mi się zdobyć secesyjny dywan!

Obrus został uszyty ze starej poszewki na poduszkę.

I to, co lubię najbardziej - ściana zieleni za oknem, a za nią pola i lasy.

21 komentarzy:

  1. AAA ! kocham, kocham, kocham ! Jestem zakochana w takich wnętrzach, badzo mi się podoba taki wystrój.

    OdpowiedzUsuń
  2. Piękny wystrój! Bardzo mi się podoba, wiele z tych rzeczy mogłabym przytulić u siebie :) Zaintrygował mnie ogromnie ten duży mebel z pierwszego zdjęcia. Po pierwsze - jak toto się nazywa i co to jest? Czy stanowi całość z kanapą pod spodem? Jakieś dodatkowe zdjęcie wcale by nie zaszkodziło, ciekawość mnie zżera :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W sumie ten mebel nie ma żadnej specjalistycznej nazwy. Jest to po prostu obudowa kanapy. Były one dość popularne 1000 lat temu, ale dziś coraz ciężej trafić na taki sprzęt, więc tym bardziej się cieszę, że go zdobyłam. Kanapę kupowałam osobno.Z tego co zauważyłam na dawnych zdjęciach do takich mebli "wkładano" kanapy o dość prostej formie, z wysokim oparciem. Nie jest to zestaw, ale udało się to dopasować.

      Usuń
    2. *Popularne były oczywiście 100 lat temu :)

      Usuń
  3. wspaniale wygląda ten salon. póki się nie wyprowadzę na swoje to nie eksperymentuję z tak okazałymi meblami jak kredens za kanapą (gdzie znalazłaś tak piękny mebel?)Cały pokój zachwyca, a autentyczne meble z epoki nie przypominają omszałych, "nieświeżych" egzemplarzy wielokrotnie sprzedawanych za duże pieniądze. Jednak renowacja to podstawa, ale wracając do tematu to na razie po zachwycam się twoim salonem, bo kanapy z ciemnozielonym obiciem, klasyczna lampa i orzechowa politura nadal muszą marzeniami. Chyba czas abym wreszcie wrzucił parę zdjęć od siebie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie wszystko jest odnowione, bo bardzo lubię ślady używalności na meblach, ale muszą one być jednak porządnie odświeżone, żeby były ładne, a przede wszystkim żeby czuć się wśród nich komfortowo. Obudowę kanapy kupiłam w szczecińskim antykwariacie ECOM - mają też swoją stronę internetową. Cieszę się, że Ci się podoba :)
      Z niecierpliwością czekam na zdjęcia - miło będzie popatrzeć na dom hrabiego:)

      Usuń
    2. :) dziękuję, już klikam w poszukiwaniu antyków, bo może coś się dla mnie znajdzie :)
      Nie oczekuje Emnildo aż takiej stylowości jak u Ciebie, najbliższe dni wyznacza mój urlop od etatu więc przemeblowania i fotografie będą. Na razie zapraszam do odwiedzenia bloga bo są nowsze posty o różnej tematyce :)

      Usuń
  4. Wspaniały dom, gratuluję i podziwiam. Żyjąc w środku blokowiska, mogę tylko pomarzyć o takich stylowych wnętrzach, tym chętniej cieszę oczy Twoimi zdjęciami.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję, nawet jednak w środku blokowiska można wyczarować swój magiczny azyl, czego Ci bardzo gorąco życzę :)

      Usuń
  5. Do secesyjnych wnętrz to bardziej by pasował Karol Szymanowski, Claude Debussy albo Maurice Ravel ;)

    OdpowiedzUsuń
  6. Cudnie, uwielbiam takie klimatyczne wnętrza! Wszystko idealnie dopasowane. Takie trójwymiarowe obrazy pamiętam z dzieciństwa, w Boże Ciało ozdabiały okna. A ja często chodziłam z koleżanką w te i wewte, żeby sobie pooglądać trzeci wymiar;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Fajnie! Ja pierwszy raz zobaczyłam coś takiego. Tzn. obrazy tego typu, ale współczesne są mi znane. Można je kupić w większości polskich sanktuariów, ma takie również moja ciocia lubująca się w kiczu. Obraz chyba nawet świeci (i nie zdziwiłabym gdyby grał:), ale staroć tego typu widziałam pierwszy raz. Pozdrawiam.

      Usuń
  7. Niesamowite wnetrze, gratuluję efektu!

    OdpowiedzUsuń
  8. Anonimowy9/8/12

    wystrój zupełnie nie w moim stylu, optuję raczej za skandynawskim minimalizmem, ale jestem zachwycona konsekwencją w wiciu własnego gniazdka i magicznym urokiem miejsca :) pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  9. Witaj .Piękny secesyjne wnętrze.Oglądając zdjęcia pierwsze co do głowy mi przyszło na myśl to film "Godziny" dokładnie dom Virginii Woolf gdzie pisała ostatnią książkę. Bardzo mi się podoba co stworzyłaś.Podziwiam i pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Bardzo lubię takie wnętrza, ,stylowo, klimatycznie, ciepło...
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  11. Również jestem fanką ciucholandów i każdy pobyt w nich jest dla mnie wielką frajdą.
    Twoje wnętrza, dodatki, meble i materiały zachwycają. Otoczenie domu w poprzednich postach, również jest tak ciepłe i kojące.
    W przyszłości marzę o stworzeniu domu właśnie w tak klimatycznym i tradycyjnym stylu.

    Ściskam ciepło

    OdpowiedzUsuń
  12. Anonimowy8/1/14

    Oddam konia z rzędem za taki dywan!!! Gdzie? Za ile?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dywan kupowałam na stronie agnella.pl. Niestety nie pamiętam jaki to model, ale kosztował chyba niecałe 400 zł (bo to niestety sztuczne włókno jest - wełnianych z tym motywem nie było). Pozdrawiam.

      Usuń

Serdecznie dziękuję za Wasze komentarze. Nie zawsze na wszystkie odpowiadam, ale każdy z nich jest dla mnie bardzo ważny :)
Jeżeli jesteś osobą, która nie ma konta w żadnym serwisie internetowym, przy dodawaniu komentarza wybierz opcję "anonimowy".
Ze względu na spam, komentarze do starszych wpisów są moderowane.