21 września 2015

Geszeft na Kazimierzu


Na początku września wybraliśmy się z Włóczykijem do Krakowa. Chociaż głównym celem wycieczki była szeroko pojęta kultura i gastro szaleństwo doznania kulinarne, nie obyło się bez zakupów. Kraków obfituje w sklepy i galerie, w których znajdują się naprawdę interesujące rzeczy, a szczególnie wiele takich miejsc jest do odkrycia na Kazimierzu, gdzie można zmarnować wiele godzin przechodząc od różnorakich galerii sztuki współczesnej przez sklepy z odzieżą młodych projektantów aż do moich ulubionych antykwariatów, gdzie w szklanych serwantkach chowają się filiżanki Limoges czy piękne miniaturowe netsuke. Kazimierz jest też dzielnicą pełną ciucholandów, do których początkowo podeszłam bez przekonania (No bo jak? Przyjechałam do Krakowa i mam łazić po lumpeksach?), ale w końcu dałam się skusić i odkryłam jedno bardzo zacne miejsce. Ciucholand na Krakowskiej 9.
......
Trafiłam do niego w piątek. Chodzę, szukam, oceniam, macam... a tu nagle tyrolska sukienka i druga podobna. I sukienka w kwiatki, a na ścianie w celach prezentacyjnych wisiała sobie całkiem miła sukienka z koronkowym kołnierzykiem i jeszcze kilka innych. W piątek wyszłam więc z siatką pełną sukienek i postanowieniem, że zajrzę tam - w związku z nową dostawą - w poniedziałek.
......
I przyszłam, jakoś niedługo po otwarciu, a tu znowu cuda! Chusty! I to nie byle jakie, bo folklorystyczne (wiesz Pani, takie jak to na Rynku sprzedajo po 130 zł, a tu jak za darmo bo po 22, albo po 12 jak jaka mniejsza). A ja uwielbiam chusty! W czasie chłodnych letnich wieczorów zarzucam je na ramiona, jesienią noszę zamiast szalików, zimą zakładam na głowę, a w czasie mrozu pod futrzaną czapę - krótko mówiąc: chusta jest jednym z tych dodatków, które są dla mnie niezbędne. A chusty na Krakowskiej 9 były przepiękne. Duże, kwiatowe i we wszystkich kolorach, przez co wybierałam swoje 4 egzemplarze co najmniej 20 minut. Zdecydowałam się na 3 chusty z wełny: klasyczną czarną z motywem kwiatowym; bordową, która w chwili obecnej służy mi za obrus (obie na dzisiejszych zdjęciach); chustę w beżowe kwiaty na tle głębokiej zieleni oraz ręcznie haftowaną chustę z czarnego atłasu.
......
Za wszystkie (po zniżce, którą załatwił Włóczykij) zapłaciłam 80 zł i był to zdecydowane jeden z najlepszych krakowskich geszeftów, jakie udało mi się zrobić.







 


(zdjęcia: Włóczykij)

17 komentarzy:

  1. Tę z bordowym tłem brałabym w ciemno! Przepiękne łupy, kiedy zobaczymy sukienki? *^o^*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jedna z sukienek została już obfotografowana, także w niedlugim czasie trafi na bloga ;)

      Usuń
  2. Ja nie mam żadnej i jakoś nie noszę chust. Przyzwyczaiłam się do kominów i standardowych szali :) Podoba mi się jednak ten twój łup z ciucholandu!

    Pozdrawiam i zapraszam w wolnej chwili,
    VANILLAMADNESS.com

    OdpowiedzUsuń
  3. Niesamowite chusty! Tak pięknych nie widziałam w żadnym sklepie! Śliczne buty - cały ze3staw jest świetny, a chusty dają cały smaczek :)
    Masz świetną figurę, zapewne efekt ćwiczeń z Chodakowską?

    P.S. Czy Włóczykij nie był zazdrosny o potencjalnego księcia (Pana Żabę)?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja widziałam takie ładne na syronie pewnego rosyjskiego sklepu - link mam niestety w laptopie, więc nie mogę podać. A jeżeli chodzi o Chodakowską, to ostatnio ćwiczyłam chyba w maju.... :(

      Usuń
  4. Piękna ta bordowa! Chętnie zobaczyłabym jeszcze tą w beżowe kwiaty. A zdjęcie z żabką - urocze :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Anonimowy22/9/15

    ciekawy strój :)

    Napisał: kerg

    OdpowiedzUsuń
  6. Przepadlam! Sa cudowne :) Ale kochana, twoja fryzura! Bardzo chetnie przeczytalabym jakis wpis o twoich ulubionych fryzurach, w tej ci bardzo do twarzy :)
    Pozdrawiam serdecznie!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pomyślę nad takim wpisem, faktycznie mógłby być ciekawy :) Pozdrawiam i dziękuję za podpowiedź.

      Usuń
  7. Anonimowy27/9/15

    O właśnie, dołączam się do prośby postu o fryzurach :) a chusty cudowne, też uwielbiam te wzory, rosyjskie- to pewnie miałaś na myśli pawloposadskie, małe dzieła sztuki :) pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tego określenia nie znałam - dowiedziałam się kolejnej nowej rzeczy, a ile inspiracji pod tym hasłem ma wujek Google! Będę miała zajęcie na dzisiejsze popołudnie :) Pozdrawiam.

      Usuń
  8. Piekne chusty, szczególnie ta bordowa. Masz bardzo ciekawy blog, inny od wszystkich (i jest to komplement :D ) Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Widzę, że załapała się gratisowa modelka :D Bardzo klimatyczne zdjęcia. Lubię takie chusty, ale o użyciu ich jako obrusu nie pomyślałam (zresztą, koty szybko mnie oświeciły w tym temacie heheh). To zdjęcie: http://4.bp.blogspot.com/-bVIU8U3a-24/Vf-sD1SmLSI/AAAAAAAAIV4/nUUPXqjpW8A/s1600/dscch14.JPG jest śliczne <3

    OdpowiedzUsuń
  10. Chusty cudne! Ja też nie mogę się bez nich obyć. O prababcinych już pisałam w komentarzu do Twojego ostatniego wpisu. Ale mam też sporo innych. Czekam z wielką ciekawością na wpis o rosyjskiej manufakturze. Wyprawa do Krakowa na razie tylko w głowie, ostatnio bardziej upragniona po lekturze "Tajemnicy Domu Helclów". Pozdrawiam. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czaję się na "Tajemnicę domu Helclów" - w nowej pracy mam dużo czasu na czytanie książek, póki co nadrabiam wszystkie zaległości w lekturach :)

      Usuń

Serdecznie dziękuję za Wasze komentarze. Nie zawsze na wszystkie odpowiadam, ale każdy z nich jest dla mnie bardzo ważny :)
Jeżeli jesteś osobą, która nie ma konta w żadnym serwisie internetowym, przy dodawaniu komentarza wybierz opcję "anonimowy".
Ze względu na spam, komentarze do starszych wpisów są moderowane.