31 października 2014

Halloween: Strachy w starym domu


Wpisy halloweenowe to taka moja mała blogowa tradycja. Bardzo się cieszę, że udało mi się po raz kolejny zrealizować wpis tematyczny związany z 31 października, tym bardziej, że dopadł mnie ostatnio brak pomysłów i przeziębienie, co zestawione razem raczej nie wróży nic dobrego. Postanowiłam jednak nie dać za wygraną i wymyśliłam, że nie ruszając się z domu zrobię serię mrocznych zdjęć nawiązujących klimatem do starych nawiedzonych domów i tego, co może dziać się za ich zamknętymi drzwiami.
......
Mimo iż jestem osobą raczej strachliwą, to bardzo lubię dziwne i tajemnicze historie, niepokojące zdjęcia i klimat, który można określić mianem creepy. Z tego też powodu Halloween uważam za jeden z najmilszych dni w roku i okazję do wspaniałej, straszno-śmiesznej zabawy. Bardzo mnie pociąga przebieranie się za czarownicę lub inną mroczną postać, spacer po otulonym mgłą lesie i spotykanie po drodze innych przebierańców (A kto wie, może nie wszyscy są przebierańcami?). Nie określiłabym nigdy Halloween mianem święta, a jedynie zabawy, ale cieszę się, że z roku na rok staje się ta zabawa coraz popularniejsza, a czy nazwiemy ją Halloween czy Dziady to już bez różnicy. Tak więc życząc Wam świetnego wieczoru, pozostawiam ze zdjęciami i uciekam do łóżka dalej się kurować. Paa!









(zdjęcia: Włóczykij)

25 października 2014

Małe przyjemności


Małe przyjemności są zbyt często niedoceniane – czy zgodzicie się ze mną? Zazwyczaj zauważa się małe niedogodności: przysłowiowy pryszcz na nosie, kąt w domu, który już dawno powinien być zagospodarowany lub brak butów pasujących do jakiejś konkretnej kreacji. W moim przypadku, jako że jestem osobą żyjącą bez jakichś większych trosk, tego typu sprawy urastają nieraz do rangi prawdziwych problemów, nad którymi potrafię rozmyślać przez pół dnia. No dobra, nie są one może tak błahe jak pryszcz, ale każda osoba poza mną stwierdziłaby, że naprawdę nie watro się nimi przejmować.
......
Z kolei zbyt mało czasu poświęcam prostym przyjemnościom dnia codziennego, które odpowiednio celebrowane, łagodzą oddziaływanie negatywnych spraw, o których wspominam powyżej. I postanowiłam coś z tym zrobić, zmieniając swoje podejście do wielu czynności, które wykonuję w ciągu dnia, tak by cieszyć się z ich realizacji. Poza tym wpadłam na pomysł, że jeżeli tylko czas mi pozwoli, będę urządzać sobie małe święto, takie tylko dla mnie samej. Nie potrzeba mi wiele: dłuższa chwila z książką przy pięknie udekorowanym stole w zupełności wystarczy. Jeśli dodać do tego przepyszne świeże babeczki, kawę podaną w tej "lepszej" filiżance oraz świece, moje małe święto zamienia się w prawdziwą ucztę dla ciała i ducha.
......
Chętnie dowiem się czy Wy też świętujecie w zwykłe z pozoru dni i jakie macie na to recepty. Au revoir.







16 października 2014

Tiramisu


Dzisiaj dzielę się z Wami przepyszną recepturą na kultowe tiramisu. Deser jest bardzo lekki, delikatny w smaku, a charakteru nadają mu kawowo-likierowe biszkopty. Ma oczywiście mega dużo kalorii, ale na zimę trzeba sobie przecież wyhodować warstewkę tłuszczu :) Nie wiem jak wygląda to u Was, ale ja mam uraz do surowych jaj, dlatego do tego deseru używam najświeższych (czasem jeszcze ciepłych) jajek od kur mamy Włóczykija i takie też - wiejskie - jajka polecam. Likier Queen Margot to mój dodatek, który bardziej podkreśla alkoholowy posmak biszkoptów. Nie trzeba go używać.

Składniki
- 3 wiejskie jajka
- 80 g cukru
- 500 g serka mascarpone
- 200 ml espresso
- 5 łyżek amaretto 
- 2 łyżki likieru Queen Margot (to taki lidlowy Baileys)
- ok. 20 podłużnych biszkoptów
- kakao w proszku

Przygotowanie
1. Żółtka jaj ucieramy z cukrem na puszystą masę, dodajemy mascarpone i ucieramy dalej.
2. Białka ubijamy na sztywno i delikatnie dołączamy do masy z serkiem.
3. Kawę mieszamy z likierem/likierami i zanurzamy w niej biszkopty do połowy (ja wolę dolną połowę, gdyż moje lidlowe biszkopty na górze mają posypkę z cukru, przez co kawa nie wchłonęłaby się dobrze), którymi następnie wykładamy spód naczynia o wymiarach ok. 25x15 (można też przygotować ok. 6 deserów w pojedynczych naczynkach).
4. Na dno z biszkoptów wykładamy połowę naszej serowej masy, a na nią drugą część biszkoptów zanurzonych w kawie.
5. Na wierzch wykładamy pozostały krem, posypujemy obficie kakao i całość chowamy do lodówki na co najmniej 2 godziny (chociaż deser najlepiej smakuje na drugi dzień).
......
Smacznego!


A na koniec małe zdjęcie z bekstejdżu. Właśnie odkryłam, że moja kuchnia podczas pieczenia i gotowania za nic nie przypomina tych pięknych pomieszczeń blogerek kulinarnych, w których królują czyste stoły, a między stylowymi naczyniami fruwają płatki róż i gałązki tymianku.

11 października 2014

Jesień w angielskim stylu


Angielski styl zawsze kojarzy mi się z tweedem, kratką, stonowanymi kolorami i dobrymi gatunkowo akcesoriami. Choć pierwszego dziś u mnie zabrakło, to reszta tworzy zgrany i wygodny zestaw. Sukienkę, ze względu na to, że posiada w sobie wszystkie moje ulubione jesienne kolory (bordowy, zielony i granatowy), wybieram zawsze wtedy, kiedy nie mam głowy do stworzenia jakiejś nowej, unikalnej kombinacji ciuchowej. Krótko mówiąc jest moim kołem ratunkowym i gwarantuje, że cały dzień będę się w niej dobrze czuć. Czasem bowiem bywa tak, że kiedy wymyślę wspomnianą nową ciuchową kombinację, w połowie dnia stwierdzam, że jednak nie do końca mi odpowiada. (Proszę, powiedzcie, że Wy też tak macie!:)) No więc ta sukienka ratuje mnie przed takimi sytuacjami.
Całości dopełniają buty w klasycznym męskim stylu, skórzana torba przywieziona z Egiptu oraz futrzak przypięty do kołnierza prochowca. Bo bez futrzaka nie byłoby prawdziwej jesieni.
......
Przepraszam za jakość zdjęć, ale były robione komórką.





(zdjęcia: Włóczykij)