28 lutego 2014

Złoty karnawał


Wiecie, jestem osobą z gatunku tych, które czasem budzą się z przysłowiową ręką w nocniku. Potrafię przez pół roku odbierać dyplom z uczelni, pół życia zapisywać się do lekarza specjalisty i ze zgrozą uświadamiać sobie, że na mojej skrzynce znajdują się maile na które powinnam była odpowiedzieć w zeszłym roku. Z drugiej strony, potrafię obudzić się w nocy przerażona koszmarnym snem o lekcji matematyki lub wf-u (te przedmioty były obiektami moich gorących modlitw, żeby je w ogóle zaliczyć) i myśleć, że wciąż chodzę do szkoły lub przypomnieć sobie jakieś zdarzenie sprzed trzech, sześciu bądź dziesięciu lat i mieć przekonanie, że przecież to musiało być nie dalej jak miesiąc temu.
......
Jeżeli to już wiecie, to może jakoś łatwiej zrozumiecie, że ja dopiero wczoraj dowiedziałam się, że jest karnawał. A w zasadzie koniec karnawału. Jak mi wyskoczyły zdjęcia pączków na Facebooku, to skapnęłam się, że coś się dzieje. Dlatego dzisiaj nadrobiłam zaległości i ubrałam się w złoto, które ostatnio lubię coraz bardziej. Lubię też takie niewymagające fryzury, chociaż te z reguły nie chcą się udać wtedy, kiedy mam mało czasu i priorytet na coś szybkiego.
......
Koniec karnawału, ostatni dzień lutego, początek weekendu i tysiąc innych wymówek jest dziś dla mnie dobrym powodem, żeby najeść się chruścików mamy Włóczykija. A dieta, standardowo, od jutra. Paa!






(zdjęcia: Włóczykij)

20 lutego 2014

Lutowy. Mix #2


Początkowo chciałam dodać posta z nowościami, ale nie mam tylu różnych nowości, żeby skonstruować z nich post, a przecież nie będę uwieczniać na zdjęciach nowego płynu do kąpieli czy majtek - tym bardziej, że nie byłam w NY i nie odwiedziłam Victoria's Secret, jak pewna znana blogerka. Poza tym, uważam że pokazywanie gaci (jakkolwiek luksusowe by nie były) jest z lekka passé i jeżeli już coś pokazywać, to najlepiej siebie i bez bielizny. Tyle tytułem wstępu. A gwoli wyjaśnienia, na tym blogu mnie na golasa raczej nie uświadczycie, choć notorycznie w hasłach, dzięki którym znajdujecie mnie w wyszukiwarkach, pojawiają się takie kwiatki jak: sex w gumiakach, retrobabunie.com, jakie miałaś majtki na własnym ślubie, zgrabne babcie, sex czytadła. Jeśli i Ty trafiłaś/eś tu wpisując jedno z nich... cóż... mam nadzieję, że i na tej stronie znajdziesz coś dla siebie, a na przyszłość życzę powodzenia w trafnym szukaniu.
......
A teraz czas na mix. Na pierwszym zdjęciu kwitnący jaśmin od Włóczykija, a poniżej dwie nowe bluzki na ciepłe dni, które - mam taką cichą nadzieję - nadejdą bardzo szybko.

 
Pyszny deser jogurtowy z musli i suszonymi owocami (albo sztucznymi, jak to mówi Włóczykij), który jadam najczęściej na podwieczorek.

Walentynkowy prezent od Włóczykija. Serwis do kawy/herbaty oraz kilka drobiazgów ze Starej Rzeźni w Poznaniu. Chińskie obrazki malowane na drewnie idealnie będą pasowały do gabinetu, który mam zamiar wykończyć w dalekowschodnim stylu. Planuję lampo-lampion, zasłony z chińskim motywem, wysoki kwietnik pokryty laką oraz inne drobiazgi, które stworzą klimat.

Pelerynka w stylu lat 20 idealnie nada się na letnie sukienki z cienkimi ramiączkami (jest jeszcze niewyprasowana).

Promocja w księgarni. A raczej w wydawnictwie Znak. Nie dość, że książki były mocno przecenione (większość za 9,90), to jeszcze przy zamówieniu za ponad 200 zł można było wpisać specjalny kod rabatowy, który dawał 100 zł zniżki. Czytać nie umierać!

Przepis na idealne popołudnie. Kawa w filiżance, świeże, pachnące kwiaty i stara książka. Obrazy z życia na Wschodzie Anny Neumanowej poleciła mi jedna z czytelniczek w tym wpisie. Udało mi się wyszukać dwutomowe wydanie z 1899 roku (choć każdy tom w innym miejscu) i już nie mogę doczekać się lektury. Specjalnie zostawiam ją sobie na letnie dni, kiedy zazwyczaj czytam od rana na balkonie. Szczególnie ciekawa jestem egipskiego życia Anny.

Deichmann jak zwykle mnie nie zawiódł. Wstąpiłam ostatnio przypadkowo, a wyszłam z butami pod pachą. Mają cudowny krój i kolor oraz wspaniały obcas (niestety często się zdarza, że buty nawiązujące do modeli historycznych mają współczesny, i co za tym idzie okropny, obcas). Te są idealne i wybaczam im nawet to, że nie są ze skóry.

Pizza się wyrabia. Moim patentem jest dodawanie do ciasta aromatycznej oliwy z suszonych pomidorów, żeby ciasto miało jeszcze lepszy smak.

Kilka retro drobiazgów.

Podwieczorek. Wafel posmarowany czekoladowymi powidłami z bananem, żurawiną i otrębami. Pycha! Swego czasu prócz tych powideł usmażyłam też patelnię, ale teraz mam taką fajną z nieprzywierającym dnem, więc sezonu na powidła się nie boję. Jak pojawią się śliwki 'sprzedam' Wam przepis. Mówię wam, te powidła są lepsze od Nutelli.

Nowa bluzka do pensjonarskich stylizacji, a poniżej szybko zarejestrowany pomysł na wiosenne retro. Do usłyszenia niedługo!


16 lutego 2014

Bordowy total look


Od dawna marzy mi się czerwony total look. Niestety, w mojej szafie w kolorze krwistej czerwieni wisi tylko jedna, chińska koszula i myślę że nieszybko zdarzy się, że dobiorę jej odpowiednie towarzystwo. Dlatego postanowiłam wykorzystać bordowy - jeden ze swoich ulubionych kolorów, do stworzenia jednolitego zestawu kolorystycznego. Ożywiłam go białym kołnierzem, który nadał całości trochę formalnego charakteru i doskonale dopasował się do eleganckiej, aksamitnej spódnicy. Z kolei wełniany sweter i groszki na rajstopach sprawiają, że ta wspomniana formalność nie jest oczywista. Bardzo lubię takie niejednoznaczne zestawy i nie ukrywam, że w takich właśnie kombinacjach czuję się najlepiej.
......
Szafiarskie mądrości przedłożyła dla Was Emnilda, która zna się na modzie tak, jak kozioł na katarynce, osioł na ananasach albo wielbłąd na skrzypach - przynajmniej takie porównania podpowiadają mi internety. Au revoir.







(zdjęcia: Włóczykij)

9 lutego 2014

Bajeczne słodkości


Dziś taki post z zupełnie innej beczki. Znaczy się słodki. Pastelowy. Bajkowy wręcz. Choć na co dzień takie kolory i klimaty nie są moją specjalnością (to nic, że wystrój sypialni podpowiada co innego), czasem lubię trochę zdziecinnieć. Ogrzać się muminkowym termoforem, wtulić w poduchy i poczytać bajeczne opowieści. Tak więc dziś zapraszam Was na magiczne popołudnie z Migotką, Alicją i Teklą Kałużyńską.









(zdjęcia: Włóczykij)

4 lutego 2014

Czarno-białe lata dwudzieste


Ten sweter to strzał w dziesiątkę! Dzięki niemu stylizacja na lata dwudzieste jest możliwa także zimą. Wiem, nie brzmi to odkrywczo, ale do tej pory w mojej szafie z epoki gościły tylko letnie sukienki, jedwabne bluzki, cienkie pelerynki i cekinowe topy na specjalne okazje. Brakowało mi ciepłego swetra z prawdziwego zdarzenia, który nawiązywałby do lat dwudziestych właśnie. Okazja trafiła się na aukcji internetowej. I to nie byle jaka, bo znalazłam sweter podobny do egzemplarza, którego zdjęcie zapisałam sobie sześć lat temu na dysku i przez te lata, czasami wracając do tego zdjęcia, myślałam, że mieć taki sweter byłoby naprawdę fajnie.
......
W każdym razie obserwowałam sobie tę aukcję ze swetrem, gotowa wkroczyć do akcji, kiedy jednego wieczoru zobaczyłam, że ktoś sprzątnął mi go sprzed nosa (kup teraz). Pech chciał, że to był jeden z tych beznadziejnych dni, kiedy byle co doprowadza do płaczu (przy zdrowych zmysłach nigdy nie ryczałabym z powodu - bądź co bądź - kawałka szmaty). Kiedy Włóczykij wrócił z pracy, opowiedziałam mu o tym, że ktoś-był-taki-bezczelny-żeby-kupić-mój-idealny-sweter-który-już-w-myślach-należał-do-mnie! I wiecie co? Okazało się, że kupił go... właśnie Włóczykij przez konto swojego kolegi (dla niepoznaki), bo chciał zrobić mi walentynkową niespodziankę.
......
Niespodzianki nie ma, sweter jest, a ja prezentuję dziś jedną z jego odsłon. Mam nadzieję, że wkrótce kupię krawat i odtworzę... znaczy zainspiruję się zestawem ze wspomnianego zdjęcia. A kiedy przyjdzie wiosna i swetry nie będą już potrzebne, biała plisowana spódnica oraz lniana bluzka, którą mam pod spodem idealnie sprawdzą się jako strój w stylu sportowym (inspirowanym oczywiście latami 20). Już nie mogę się doczekać, kiedy go Wam zaprezentuję. Au revoir!









A na koniec zdjęcie z bekstejdżu. Znaczy się z kuchni, kiedy przygotowywałam kawę.
(zdjęcia: Włóczykij)