28 czerwca 2019

Najpiękniejszy sklep w Wenecji

Najbardziej reprezentacyjna sala na piętrze pałacu, służy jako oprawa do prezentacji najefektowniejszych damskich i męskich kreacji. Niestety, sukni ze zdjęcia nie było, a szkoda, bo być może bym się na nią zdecydowała ;) 
......
Pomieszczenia na piętrze sklepu, gdzie znajdziemy odzież wieczorową, bezpośrednio czerpią z weneckich tradycji. Na podłodze jest przede wszystkim lastryko, bardzo popularne w północnych Włoszech od czasów średniowiecza, a na ścianach jedwabne adamaszki, które tka się tutaj od XII wieku.

Dzięki swojemu położeniu na trudnym bagnistym terenie (gdzie niemożliwe było utrzymanie się z uprawy roli), a dodatkowo w środku Europy, pomiędzy Wschodem i Zachodem, Wenecja musiała stać się miastem czerpiącym największe zyski z handlu i kupiectwa. W czasach istnienia Republiki Weneckiej, nazywanej Serenissimą - Najjaśniejszą, miasto było znanym w całym ówczesnym świecie importerem i wytwórcą towarów luksusowych. Z krajów Orientu sprowadzano przyprawy, barwniki, jedwabie, kość słoniową, wonności i mnóstwo innych dóbr; z zachodu broń, konie, bursztyn, futra, drewno, wełnę, miód, wosk i niewolników. Z kolei miejscowi rzemieślnicy trudnili się wytwarzaniem szkła (Murano) i szlachetnych tkanin: koronek, brokatów, adamaszków i aksamitu.
Pomimo upływu czasu i zalewu chińskiej tandety, która czyha na turystów w wielu miejscach, w Wenecji mnóstwo jest sklepów odwołujących się do najlepszych kupieckich tradycji i proponujących wymagającym klientom rzeczy unikatowe i najwyższej jakości . Gdzieś wśród nich plasuje się butik, o którym dzisiaj piszę.
......
W 2016 roku duet Dolce & Gabbana (albo ich specjaliści od marketingu) wpadli na pomysł, aby ich sklepy zlokalizowane w najbardziej prestiżowych miejscach na świecie, posiadały unikalny wystrój, odwołujący się do tradycji danego regionu. Wenecki sklep mieści się przy jednej z głównych handlowych ulic, w XIX-wiecznym neorenesansowym Palazzo Torres, dawnej siedzibie banku. Założeniem Erica Carlsona, głównego projektanta wnętrza było, aby w weneckiej lokalizacji prócz wyjątkowego doświadczenia handlowego, klient został oczarowany wystawnością i bogactwem tradycyjnego rzemiosła oraz - pośrednio - historią kulturalną miasta. Każde z czternastu pomieszczeń sklepu zaaranżowano w nieco innym stylu. Różne pokoje, każdy z własną osobowością, jak to ujął Carlson.
......
A jak ja trafiłam do tego miejsca? Cóż, wenecki sklep duetu Dolce & Gabbana był mi znany o tyle, że widziałam go na stronach wnętrzarskich i nawet kiedyś udostępniłam link na Facebooku do jednego z artykułów o tym miejscu. Jednak szykując się do wyjazdu zupełnie o nim zapomniałam, ba!, nawet gdybym pamiętała, pewnie i tak nie uwzględniłabym go w swoich planach. Musiałam odrzucić tyle innych wspaniałych miejsc, że z pewnością nie wpisałabym na swoją listę sklepu. 
A jednak stało się. Któregoś dnia, podczas spaceru w okolicy San Marco, zatrzymałam się przy ładnie zaaranżowanej wystawie. I wtedy sobie przypomniałam. Wenecja. Dolce & Gabbana. Ten piękny sklep z internetu. Wchodzę.
Najgorsze było pierwsze pięć minut podczas których ja udawałam, że chcę coś kupić, a obsługa, że wierzy, iż jestem w stanie wydać pięć tysi na spódnicę. Później ta kurtuazyjna bańka prysła i zrobiło się całkiem miło. Jeden z pracowników oprowadził mnie i Włóczykija po sklepie, opowiedział o jego historii; ja sobie popatrzyłam, pomacałam, pozachwycałam się (zarówno sklepem, jak i ubraniami)  i wiedziałam, że jeżeli mam napisać o czymś weneckim na blogu, to będzie to właśnie to piękne miejsce, które poprzez wspólny mianownik handlu - tak charakterystyczny dla tego miasta - łączy jego najlepsze kupieckie i architektoniczne tradycje ze współczesną sztuką luksusowej włoskiej mody.
......
Jeżeli temat was zainteresował, zapraszam do wpisu, w którym zachwycam się pewnym sklepem w Egipcie.

Tak właśnie wita nas butik Dolce & Gabbana po przekroczeniu progu. W tradycyjnym, barokowym, pełnym przepychu wnętrzu odnoszącym się do kupieckiej przeszłości, majaczy korytarz prowadzący do zupełnie nowej, futurystycznej rzeczywistości. 

Ściana z pokrytą 24-karatowym złotem mozaiką wykonaną ręcznie przez weneckich rzemieślników, odwołuje się w bezpośredni sposób do złotych mozaik w Bazylice św. Marka i każe zatrzymać, by z bliska podziwiać ten blask. Jedynie zamiast scen biblijnych, na tle złota prezentują się torebki, myślę że wykonane z równie wielką pieczołowitością, jak figury apostołów w Bazylice.

Męska część sklepu zaprojektowana przez studio Carbondale wyróżnia się zielonym odcieniem, określanym przez twórców jako miętowy. Głównym materiałem w tym pokoju jest marmur Verde Menta. Warto też zwrócić uwagę na wieszaki na ubrania, które zostały wykonane z ręcznie dmuchanego szkła (podobnie jak wszystkie, znajdujące się w sklepie klamki, haczyki, lustra i oczywiście żyrandole) w Murano przez trudniącą się tym fachem od lat rodzinę Seguso.

Hall wejściowy to pean na cześć weneckiej historii. Sala ta jest najbardziej reprezentacyjnym pomieszczeniem w całym budynku i swoim wyglądem najmocniej odwołuje się do tradycyjnych, wystawnych weneckich wnętrz. Ściany i sufit wyłożone są misternie zdobionym drewnem i ozdobione płaskorzeźbami ze scenami rzemieślniczego i handlowego życia miasta pod koniec XIX wieku. Na podłogach królują wspaniałe wzory ułożone z naturalnego kamienia.

Jednym z dwóch pomieszczeń, które zrobiło na mnie największe wrażenie jest ta skromna klatka schodowa. Na tle pałacowego przepychu sklepu wydaje się, że to tylko tunel z kamienia, ale wierzcie mi, że jest zaprojektowany z niezwykłą pieczołowitością. Marmur, który tu zastosowano to Verde Antigua, który charakteryzuje się przepięknym żyłkowaniem, do tego bardzo zmyślnie ukryto podświetlaną poręcz wewnątrz ściany. I ten chłód gładko wypolerowanego kamienia pod palcami...

Pokój z biżuterią to kolejne pomieszczenie, które mnie zachwyciło. Ciemnoniebieskie szklane ściany z mozaiki i witryny pełne błyszczących naszyjników skryte w tajemniczym półmroku. Całość wnętrza wykonano z mozaiki przez istniejącą od 1888 roku firmę Orsoni oraz Friul, a złote gwiazdy od razu naprowadzają na bezpośrednią architektoniczną inspirację tego pomieszczenia - wieżę zegarową na placu św. Marka. Zobaczcie, jak wspaniale odbijają się w lustrzanym suficie!

Większość materiałów, użytych do renowacji Palazzo Torres, w którym mieści się sklep, to rzeczy wykonane przez lokalnych rzemieślników, których warsztaty mają długą tradycję. Tkaniny, którymi wyłożone są niektóre pomieszczenia w sklepie Dolce & Gabbana pochodzą z rodzinnych weneckich manufaktur Rubelli czy Bevilacqua. Tekstylna tradycja tej ostatniej sięga 1499 roku, choć sama firma została założona trochę później, w 1875 roku. Do dziś aksamity tkane są w niej na historycznych krosnach.

Damska część sklepu ma energetyczny, czerwony kolor. Do weneckich tradycji odwołano się tutaj poprzez ścienny marmur Rosso Levanto oraz mozaikę na podłodze.

Meble zostały zaprojektowane przez firmę zajmującą się aranżacją sklepu - Carbondale, a inspiracją stała się w tym przypadku poduszka do igieł.

Jak,w jednym z wywiadów, powiedział Eric Carlson był to pierwszy raz, kiedy projektowałem bezpośrednio dla projektantów. Większość marek luksusowych jest dziś prowadzona przez menedżerów biznesowych, ale Dolce & Gabbana jest jedną z tych rzadkich firm, które są zarządzane przez twórców. Podczas procesu projektowania nasze spotkania były pełne niezwykłego doświadczenia, obfitości pomysłów i kreatywnej wymiany myśli z właścicielami.


10 komentarzy:

  1. Jest przepiękny:))bardzo chciałabym kiedyś tam być:)))Pozdrawiam serdecznie:)))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Koniecznie powinnaś tam zajrzeć, jak będziesz w pobliżu 😊 Pozdrawiam.

      Usuń
  2. Szykowny i stylowy jest ten sklep. Dobre marki muszą mieć iście królewską oprawę. Pozdrawiam cieplutko 😊

    OdpowiedzUsuń
  3. Niesamowicie piękne wnętrza 😍

    OdpowiedzUsuń
  4. Wnętrze przypomina mi trochę styl barokowy :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Anonimowy29/6/19

    Zazdroszczę, że odwazylas się tam wejść! Podczas moich pobytów w Wenecji kilka razy mijalam te luksusowe sklepy, w tym od D&G. Niestety, za każdym razem przed wejściem tchorzylam. Trochę przytłacza mnie zachowanie Włochów i zawsze czuję się oniesmielona, szczególnie w tych drogich butikach, gdzie personel jest mega pewny siebie i bardzo elegancki. Przepiekne te Twoje zdjęcia! Mnie najbardziej zauroczyla komnata z biżuterią, no i ta minimalistyczna klatka schodowa. Mam jeszcze pytanie odnośnie....zapachu w tym butiku. Mam wrażenie, że panowie od D&G zadbali o też o estetykę powonienia.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Idealnie to ujęłaś, personel "pewny siebie i elegancki" - tak właśnie jest. Myślę że nie ma czego się bać. To pewna gra, którą prowadzi się z klientem, ale tak jak piszę w poście, wystarczy chwila pogawędki i sprzedawcy stają się bardziej przyjaźni ☺ Odważ się kolejnym razem, naprawdę warto tam zajrzeć.
      Co do zapachu, bardzo mnie zaskoczyłaś tym pytaniem, bo zdałam sobie sprawę, że w tym natłoku bodźców zupełnie go nie odnotowałam w pamięci ☺ Pozdrawiam!

      Usuń
  6. Ja też zazdroszczę odwagi, bo na pewno bym nie weszła. Dziękuję, że zrobiłaś świetne zdjęcia. To fantastyczne wnętrza i genialna aranżacja współczesności z przeszłością. Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  7. Niesamowity jest ten sklep! Jakby całego ducha Wenecji skondensować w jednym miejscu :) Mnie się kiedyś zdarzyło wejść do sklepu Prady w Rzymie, pierwsze chwile rzeczywiście były niezręczne, ale później było super! Obsługa była na tyle znudzona, że dobrze się bawili, oferując mi do przymierzenia płaszcze za kilka tysięcy Euro i bardzo dobrze zapamiętałam tą wizytę.

    OdpowiedzUsuń
  8. Anonimowy9/7/19

    Sklep przepiękny, ale to jednak nie moja bajka. Tego rodzaju sklepy raczej przypominają mi luksusowe muzea, niż miejsce w którym można coś kupić. Jednak patrząc nań wyłącznie jak na muzealną wystawę, to owszem, można się skusić na wejście i obejrzeć te cuda.
    Ja w Wenecji i ogółem we Włoszech byłam ze dwadzieścia lat temu. Sławne miejsca też widziałam i były piękne, ale raczej zapuszczałam się w "zakamarki" w których standardowi turyści nie bywali. Tam to dopiero było wspaniale, zrobiłam setki zdjęć i torebkę sobie kupiłam u babki, która sama je szyła i ogółem było cudownie.
    Pozdrawiam gorąco. Gotka

    OdpowiedzUsuń

Serdecznie dziękuję za Wasze komentarze. Nie zawsze na wszystkie odpowiadam, ale każdy z nich jest dla mnie bardzo ważny :)
Jeżeli jesteś osobą, która nie ma konta w żadnym serwisie internetowym, przy dodawaniu komentarza wybierz opcję "anonimowy".
Ze względu na spam, komentarze do starszych wpisów są moderowane.