14 listopada 2014

Listopadowy. Mix #5


Ostatni miks z nowościami i pierdółkami prezentowałam w sierpniu, czas więc najwyższy nadrobić zaległości. Zdjęć jest sporo, dlatego od razu przechodzę do meritum. Najmilszą dla mnie listopadową niespodzianką jest artykuł dotyczący poznańskiej blogosfery, który ukazał się w poznańskim informatorze kulturalnym Iks. Cieszę się niezmiernie, że wśród różnych arcyciekawych stron znalazło się miejsce i dla mojej. Artykułowi niedługo poświęcę osobny wpis - dziś tylko mała zajawka.

Zawsze marzyłam o takim przyodziewku w stylu hippie, który w razie potrzeby będzie można również wykorzystać w stylizacjach a'la lata dwudzieste. Przepatrywałam nawet internety pod tym kątem, ale fajne modele miały niebotyczne ceny, a zadowalające ceny zwiastowały marną jakość. W tym przypadku stosunek ceny do jakości jest proporcjonalny, a 11 złotych za kawał poliestru z frędzlami wywołuje dodatkowo uśmiech triumfalnego łowcy secondhandów :)

Beret to prezent od mamy (no dobra, naciągnęłam ją w Rossmannie na okazję swoich imienin), a takie ciepłe skarpety z angorą i wełną owczą dają w Auchan Komorniki za piątaka.

Ciepłe rajstopy we wzorki na zimę będą idealne. Zawieszka to prezent od Włóczykija, który wygrzebał ją w jakimś fajnym (podobno, bo jeszcze tam nie byłam) sklepie ze starociami na poznańskiej Wildzie. Takie pojedyncze rzeczy zawsze leżą u mnie latami i czekają na swoją kolej, ale miałam akurat wolną aksamitkę z zapięciem, więc zawiesiłam czym prędzej i noszę.

Książka nienowa, ale niedawno dopiero zaczęłam ją czytać. Jak dotąd przerobiłam dwa rozdziały, dlatego trudno mi się o niej wypowiedzieć całościowo, ale póki co: treść ciekawa, moc szczegółów, ilustracji sporo, ale... brakuje mi właśnie zdjęć niektórych rzeczy opisywanych w tekście. Wiem, mogę se sprawdzić u wujka Googla, ale jestem leniwa i wolałabym mieć je zraz obok tekstu.
......
Poniżej zdjęcie ze środka albumu.


Jak większość bab, kiedy wchodzę do sklepu obuwniczego, wzrok swój odruchowo kieruję w stronę zgrabnych kozaczków na cienkich podeszwach i wysokim (czyt. zimą zabójczym) obcasie. Kiedy już oczyma wyobraźni zobaczę siebie we wszystkich tych pięknych butach, pukam się w głowę i uświadamiam, że przecież nie dałabym rady z powodu niewygody (Włóczykij może potwierdzić, że potrafię się potykać idąc nawet w płaskich butach i nie wypiwszy ani kropli :)) oraz pogody. I taka jest, z grubsza rzecz biorąc, geneza mojego tegorocznego nabytku na zimę.
Mam nadzieję, że świetnie sprawdzi się do spódnic i sukienek, z których nie zamierzam rezygnować nawet w największe mrozy (w końcu od czego mam rajstopki z wcześniejszego zdjęcia i halki, no nie?).

Moja największa* szafa jest już wysprzątana i gotowa na sezon zimowy, a większość letnich bluzek i sukienek schowana jest na górnej półce.
......
* prócz tej, zajmuję jeszcze szafę w korytarzu, gdzie przechowuję płaszcze, torebki i bieżące buty oraz jeszcze jedną, gdzie miejsce swe znalazła reszta torebek i futrzaki. Wiem, przeginam, ale przynajmniej mam już pewność, że nie jestem minimalistką :)

W czerwcu miałam wielką przyjemność gościć w swojej dawnej szkole podstawowej i opowiedzieć dzieciom o modzie XVIII wieku, a już w grudniu opowieści ciąg dalszy! Tym razem przygotowuję prezentację o tym, jak spędzano czas wolny w XIX wieku, jak radzono sobie z nudą podczas długich zimowych wieczorów, a także o zimowych sezonach balowych, szukaniu męża no i pięknych sukniach. Znając życie, pewnie będę musiała coś pominąć, ale suknie muszą zostać, gdyż w czerwcu te XVIII-wieczne zrobiły na dziewczynach duże wrażenie :)

Powoli przygotowuję się do pokazania pokoju wschodniego (roboczo nazywanego czerwonym, choć w rzeczywistości jest różowy, a którego ściany chcę przemalować na miodowo. Taka dygresja.), ale nie wszystkie elementy są już gotowe. Od pół roku zabieram się bowiem za malowanie lampy oraz wykończenie japońskiej szafy widocznej na zdjęciu. Muszę wyszlifować miejsca pokryte szpachlówką, a potem je zaczernić i nadać połysku. Na razie zastanawiam się nad metodą i myślę że jeszcze trochę to potrwa. Udało mi się za to (tanim kosztem) zrobić obrazek, który widzicie na powyższym zdjęciu. Jest to motyw wycięty z pleców szlafroka, oprawiony w ramę znalezioną w piwnicy.

A taką magiczną książkę kupił mi Włóczykij na wyprzedaży w jednej z poznańskich księgarni. Jest to album z filmu Amelia, szczęśliwie nie zawiera scenariusza (jak to często bywa w tego typu publikacjach), ale mnóstwo ciekawych zdjęć około filmowych, które ze szczegółami przybliżają to, co w filmie jest zaledwie zarysowane (np. kilka stron książki poświęcono na "przedruk" albumu fotografii Nino). Dla fanów Amelii niesamowita gratka. Uprzedzając pytania: we wspomnianej księgarni była to ostatnia sztuka.
......
A za pasem zima! Od kilku lat swoje zimy "spędzam" z rodziną Romanowów i rosyjskim folklorem (książki, filmy, muzyka) i myślę że nie inaczej będzie w tym roku. Tym bardziej, że moja carska mufka sposobi się już do pierwszych przymrozków.


26 komentarzy:

  1. Uwielbiam lata dwudzieste :) i nie umiem się doczekać zdjęć z pokoju wschodniego. Pozdrawiam :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Po tym wpisie chyba będę miała motywację, żeby go w końcu doprowadzić do takiego stanu, żeby móc pokazać na blogu :)

      Usuń
  2. Bardzo ciekawy jest ten listopadowy mix:)))wszystko mi się podoba a najbardziej Twoja szafa:)))przeglądnęłam jeszcze raz i zdecydowanie wszystko mi się podoba:)))gratuluję i uważam że Twój blog w pełni zasługuje na to aby go wyróżniać:)))Pozdrawiam serdecznie :))

    OdpowiedzUsuń
  3. Jestem maksymalnie zauroczona rzeczami, które pokazałaś!

    OdpowiedzUsuń
  4. Uwielbiam Twoje zdjęciowe mixy! Wszystko jest tak ciekawe, że aż nie wiem, do czego się odnieść. Chyba najbardziej zaintrygował mnie pokój wschodni, nie mogę się doczekać, aż nam go zaprezentujesz! :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Ale masz porządek w szafie ! :D ja mieszkając z facetem mogę o takim pomarzyć hahahaha :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Haha :) Mój chłopak, w swojej części szafy, też ma taki porządek :)

      Usuń
    2. Anonimowy16/11/14

      No nie do końca- tylko 1/5 jest w nieładzie. Tylko 1/5!!! _WŁóczykij.

      Usuń
    3. Włóczykiju o to mi właśnie chodziło - że masz porządek, nie bałagan :)

      Usuń
  6. To wdzianko z frędzlami jest BOSKIE! Chyba się do Ciebie włamię, żeby je podwędzić ;) I też nie mogę się doczekać pokoju wschodniego, zwłaszcza, że aktualnie mieszkam w Chinach :) Czy z tej serii co album o Berlinie masz także ten o Nowym Jorku? Ja mam tylko Paryż (który bardzo mi się podoba), bo te albumy były na tyle drogie, że poskąpiłam sobie, ale cały czas się waham, czy jednak nie wytropić pozostałych na Allegro i nie dokupić. A Ty uważasz, że warto? Pozdrawiam Cię serdecznie, Asia

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kurczę, nawet nie wiedziałam, że w tej serii Nowy Jork również się pojawił. Ale kupować nie będę. Ja je dostałam w prezencie, ale gdybym miała kupować sama, to na 100% wzięłabym Berlin, bo po prostu za bardzo nie wiem co się tam działo w dwudziestoleciu. Jeżeli chodzi o albumy PWN w ogóle, to większe wrażenie robią na mnie te dotyczące zwyczajów i życia w Polsce międzywojennej, ale też się cały czas zastanawiam :)
      A teraz druga część komentarza: Łał! Mieszkasz w Chinach i mówisz dopiero teraz? Nieładnie :)

      Usuń
    2. Niewykluczone, że część o Paryżu była napisana najlepiej, bo współautorką jest Małgorzata Gutowska-Adamczyk, która pisze powieści historyczno-obyczajowe. Jej powieści jakoś do mnie nie przemawiają, ale widać, że autorka umie zrobić rzetelny research i przy okazji tego albumu naprawdę było to widać. A w kwestii Berlina i Nowego Jorku nadal mam zagwozdkę :)
      Co do drugiej części komentarza: Kajam się ;)

      Usuń
  7. a widziałam Cie w iksie, gratuluję :)
    powiedz mi proszę, skąd są rajstopy, te pierwsze od lewej?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki. Te rajstopy (oraz te po prawej) kupiłam w przejściu podziemnym przy starym dworcu PKS, ale to już jakiś czas temu.

      Usuń
  8. Dla mnie zima też jest rosyjska i zazwyczaj czytam wtedy Tołstoja :) W tym roku też mam buty zimowe porządne i płaskie. Fragment pokoju chińskiego cudny <3 Nie mogę się doczekać, aż go pokażesz :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, Tołstoj na zimę to git pomysł! Mnie właśnie brakowało traperów, ale takich bardziej do spódnic, bo mam dwie pary butów trekkingowych, które pasują tylko do spodni. A jak są śniegi to takie buty są najlepsze. Szczególne jeżeli trzeba biegać cały dzień po mieście. Pozdrowionka :)

      Usuń
  9. oooo polowałyśmy w takim razie na tą samą rzecz!:D też mi się marzyła taka narzutka z frędzlami i znalazłam nie dawno!:D ale moja jest w orientalnym stylu:) pewnie pochwale się na blogu jak ogarnę zdjęcia:)
    i nabrałam ochoty na tą książkę o latach 20...;>
    fajna ta muffka:D i wzór na płaszczu!:D
    cieszę się i gratuluję publikacji i wystąpień!:D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję pięknie :) Czekam na zdjęcia Twojej narzutki :)

      Usuń
  10. Love the socks! (Amelier Poulin is one of my fav film!)

    OdpowiedzUsuń
  11. No to działo się tej jesieni... :) Gratuluję sławy i zdobyczy! Rozczuliły mnie te kwiatuszki na wisiorku i rajstopach. I guziczki-kwiatki przy płaszczu. Ostatnio mam lekkiego hopla na punkcie odzieżowych i jubilerskich detali. ;) Pierwsza myśl na widok Twojej szafy - "między nami maksymalistkami"! ;) Kilka lat temu natknęłam się na album Amelii. Ale kupowałam wtedy książkowy prezent dla kogoś i nie wystarczyło mi pieniędzy. Później już nigdy na niego nie trafiłam. Do dziś wielce żałuję...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też masz taką giga szafę? Znaczy się, nie chodzi mi o samą wielkość szafy, a raczej to, co w środku. Ja w ciągu kilku minionych miesięcy naprawdę się ograniczyłam, jeżeli chodzi o kupowanie, ale w ostatnim tygodniu pobuszowałam trochę po ulubionych lokalizacjach ciucholandowych w Poznaniu i bęc! Znowu pięć ciuchów muszę gdzieś upchnąć :P Ech :)

      Usuń
    2. Nie tylko dużą, ale wręcz zaczarowaną! ;) Wyobraź sobie, że - reasumując wiosenne i ostatnie, "rewolucyjne" porządki - w mijającym roku wytachałam z niej sześć (!) 60-litrowych worów ciuchów! A nadal jest pełna, choć w "nowym stylu" kupiłam tylko cztery spódnice (z czego dwie przerobiłam na jedną), trzy bluzki i torebkę.

      Usuń
    3. Kurczę, ja mam tak samo. Robię porządki, "wyrzucam" kilka worków, przez tydzień jest luz i przejrzystość na półkach, a później nagle - jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki - znów tych ciuchów jest tyle, że nie mogę się przez nie przebić.

      Usuń

Serdecznie dziękuję za Wasze komentarze. Nie zawsze na wszystkie odpowiadam, ale każdy z nich jest dla mnie bardzo ważny :)
Jeżeli jesteś osobą, która nie ma konta w żadnym serwisie internetowym, przy dodawaniu komentarza wybierz opcję "anonimowy".
Ze względu na spam, komentarze do starszych wpisów są moderowane.