8 marca 2013

Coming out


Miała być wiosna, przygotowałam już nawet specjalnego posta na tę okazję, ale pogoda znów zaskoczyła, więc poczekam z owym postem jeszcze jakiś czas. Przeglądając dziś zdjęcia w aparacie, natknęłam się na urocze, zielone krajobrazy z moją osobą w tle (no dobra, dobra, wiem, że jestem na pierwszym miejscu! :)) Postanowiłam w ten sposób wnieść trochę wiosny na bloga, bo śnieg za oknem jest naprawdę przerażający, kiedy pomyślę, że jeszcze dwa dni temu siedziałam na balkonie.
......
Poza tym mam kilka ogłoszeń parafialnych:
......
Po pierwsze: Coming out. Nie, nie, żadną lesbijką, gejem, czy... (chciałam napisać przebierańcem, ale to chyba nie byłoby poprawne politycznie, tym bardziej że wszelkie mniejszości bardzo lubię) ...transwestytą nie jestem. Mój coming out dotyczy kilogramów. Długo się zbierałam, ale myślę że to dobry moment... otóż ważę 85 kg i najwyższy czas coś z tym zrobić (choć te wszystkie ciastka są taaaakie pyszne!). Pomyślałam, że pisząc Wam o tym (i co jakiś czas relacjonując postępy - mam nadzieję) bardziej się zmotywuję i coś wreszcie zrobię ze swoimi - że się tak eufemistycznie wyrażę - fałdkami. Żeby dobić siebie i Was jeszcze bardziej, to zdradzę, że 20 kg nadrobiłam w ciągu ostatnich dwóch lat - tak to jest jak się zajada wiejskie pyszności. Jeżeli macie jakieś sprawdzone patenty na niechciane kilogramy, to chętnie o nich poczytam :)
......
Po drugie: usunęłam konto na Facebooku. Zarówno prywatne, jak i fanpejdżowe. I nie chodzi tu o dezaktywację konta, tylko o prawdziwe usunięcie, które nastąpi za 14 dni, ale już teraz strony nie są dostępne. Myślę, że do fanpejdża wrócę, bo bardzo podobała mi się dodatkowa opcja komunikacji i prezentowania spraw, które niekoniecznie nadają się na bloga. Poinformuję Was o tym, jak go znów założę.
......
Trzecia sprawa: Gapcia. Po lewej stronie na górze znajduje się link do kucyka, którego ratuje fundacja Centaurus (pewnie słyszeliście o pożarze dworku w grudniu 2012 - to ta fundacja). Zdjęcie Gapci wyświetliło mi się gdzieś i jak przeczytałam jej historię i zobaczyłam słodką mordkę, to ryczałam jak bóbr. A teraz do rzeczy: Gapcia jest już wykupiona od nieodpowiedzialnego (znów eufemizm) właściciela, ale teraz trzeba ją utrzymać. Jeśli macie chwilę i parę złotych to możecie wpłacić datek na konto fundacji. Gapcia na pewno się ucieszy!





 (zdjęcia: Włóczykij. Cioci Włóczykija dziękuję za bycie najlepszą krawcową świata, a Aleksandrze za sweter :))

17 komentarzy:

  1. Piękny sweterek -cały zestaw mi się podoba. Nie widać po Tobie żadnego nadmiaru, wręcz miałam ostatnio wrażenie, że schudłaś.

    Ja również mam zamiar coś zrobić z nadmiarem kilogramów, zwłaszcza w okolicach brzucha. Po prostu nie mieszczę się w większość sklepowej konfekcji.

    Czy ty też poczułaś wiosnę i w związku z tym masz ochotę zmienić swoje mieszkanie, sposób życia etc.? Ja właśnie w ten sposób odczułam te pierwsze, ciepłe dni i naszła mnie ochota może nie na rewolucję, a na ewolucję.

    OdpowiedzUsuń
  2. nie widac po Tobie tej wagi. zestaw bardzo mi sie podoba i sama tez lubie sie tak odstroic. swietna spodniczka i buty!

    OdpowiedzUsuń
  3. Gratuluję odwagi i życzę wytrwałości w walce z nadbagażem!

    OdpowiedzUsuń
  4. Masz niesamowitą urodę, zastanawiam się czy ta utylizacja kilogramowa jest Ci potrzebna, ale skoro tak postanowiłaś, to trzymam gorąco kciuki i też chętnie przyłożę się do walki. Ja chodzę do dietetyka, to chyba najlepsza rada jaką mam:) Ewentualnie służę zdobytą już wiedzą:)

    OdpowiedzUsuń
  5. Pij przede wszystkim dużo wody. Wiem, że brzmi banalnie, ale działa. :) Śliczny sweterek. :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Mimo wyznań to trzeba przyznać że wyglądasz świetnie :)
    Może nie jestem najlepszym przykładem 'szczuplenia' bo nie schudłem 30 kg i nadal są nadmiarowe kilogramy, jednak zawsze działają na mnie 5 rzeczy -
    regularne i nieduże posiłki (3-5 razy dziennie nieduże porcje); ćwiczenia - rozciąganie (jak joga) oraz spacery (nie musisz się mordować na siłowni); woda i napoje bez cukru - dużo się wypłukuje z organizmu niedobrego; regularny sen - tak! w czasie snu reguluje się metabolizm; ograniczenie smacznych, wysoko kalorycznych potraw do jednego dnia w tygodniu, wg zasady 'jem wszystko ale małe porcje".
    pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  7. Gratuluję odwagi i życzę wytrwałości. Trzeba przyznać że masz szczęśliwą figurę - kilogramy nie odbierają kobiecości. :)
    Polecam picie litrami yerba mate i naparu z pokrzywy. Jako że sama nie potrafię obyć się bez słodkości, nauczyłam się, że nie kupuję ich w sklepach. Jeśli ciacha, to tylko w restauracji (a tam nie bywam codziennie), albo własnoręcznie pieczone w domu, podobnie lody. Dzięki temu jem ich mniej i są dużo zdrowsze, a nie odmawiam sobie przyjemności. Aha - i jeszcze codzienna porcja soku z grejpfruta. Powodzenia!

    OdpowiedzUsuń
  8. Anonimowy9/3/13

    Polecam herbate pu-erh w duzych ilościach.

    OdpowiedzUsuń
  9. Zaczęłam od diety kapuścianej - pisałam o tym na blogu.
    Co bym poradziła? Postanowić, zaciąć się, a gdy nadejdzie pokusa na ciastko wyobrazić sobie, że ktoś ci przykłada pistolet do głowy i pyta: "Ciastko albo życie."
    Wybieraj;)
    Powodzenia życzę!

    OdpowiedzUsuń
  10. Wyglądasz ślicznie - masz kobiecą figurę, której osobiście bardzo Ci zazdroszczę. Szkoda, że nie ma już fanpejdżu na Facebooku... Ale ja i tak będę tu często zaglądać, jeśli nie masz nic przeciwko temu. Serdecznie pozdrawiam - Asia, wielbicielka Alfonsa i klimatów belle epoque :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Trzymam kciuki za dietetyczne sukcesy!

    OdpowiedzUsuń
  12. Dziękuję Wam kochani za wszystkie ciepłe komentarze i słowa otuchy. Wasze rady są dla mnie bardzo cenne i choć myślałam o ich zastosowaniu w praktyce, to wasze zdanie utwierdziło mnie w przekonaniu, że są one skuteczne.
    Moim postanowieniem jest schudnąć zdrowo tzn. nie wskutek drakońskiej diety, ale właśnie dzięki zdrowszym, regularnym posiłkom i włączeniu w swoje życie sportu... to będzie najtrudniejsze, bo mój ruch ogranicz się do sporadycznej jazdy na rowerze i wakacyjnego pływania, a moje mięśnie rozciągały się na dobre na aerobiku studenckim 4 lata temu.
    Dwa ostatnie dni spędziłam na wprowadzeniu się w klimat zmian, a od jutra ostro biorę się do pracy.
    "Ciastko albo życie!" - będę pamiętać!

    OdpowiedzUsuń
  13. Bardzo romantyczny look, zapraszam do mnie http://decodethedresscode.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  14. Idź do dietetyka. Jak jesteś z Poznania, to polecam panią Annę Prendką.
    Ja jestem akurat przykładem osoby która startowała z Twojej wagi (w sumie startowałam z 93 kg, potem drugi raz z 84) pry wzroście 170 cm.
    Ważę od roku 62-64 kg. Nie, nie było mi wcale łatwo schudnąć, ze względu na liczne alergie pokarmowe i stan zdrowia.
    Jem w tej chwili względnie normalnie. Co prawda nie przepadam za kartoflami i jestem uczulona na gluten, ale nie stosuję specjalnych restrykcji (typu zero pieczywa, zero kartofli etc).
    W moim odchudzaniu nie było żadnego cudu - zwykła wytrwałość, trzymanie się diety, konsekwencja.
    Wody pić nienawidzę (no ale piłam :) ) , co do ćwiczeń to ze względu na czekającą mnie operację jedyne, co mogłam to basen i spacery.
    Więcej szczegółów: http://artystkaklawiatury.wordpress.com/2012/06/20/o-tym-jak-schudlam-30-kilogramow-2/

    OdpowiedzUsuń
  15. Ja diete stosuję przede wszystkim, żeby poprawić sobie samopoczucie. Jest to cos między dieta śródziemnomorską (która o tej porze roku jest opcją dość drogą) a tradycyjną, zdroworozsądkową :) podstawa to rzeczy jak najmniej przetworzone. Słodyczy aktualnie nie jem ze względów zdrowotnych, tutaj rady nie ma - szlaban i już. Opcja z pistoletem przy głowie nie jest zła ;)
    A w ogóle to ruch jest ważniejszy od diety i trzeba sobie tez wybrać taki sport, który sie lubi i chce go uprawiać.
    waże 63-65 kilo przy 1,70 wzrostu, ale mieszcze sie na ogół w 38. Ale ja raczej nie moge sobie pozwolić na duzo kg in plus, bo nie mam takiej kobiecej figury jak Ty, moja bardziej przypomina marchewkę (szerokie ramiona) i jedyne co mnie ratuje, to sport :P

    OdpowiedzUsuń
  16. Anonimowy21/3/13

    Dieta, dieta... wszyscy robią formę na lato - częściowo to mój zawód, więc służę pomocą ;) Sama dieta cudów nie zdziała - wyjątkowo ważny jest ruch i to prawdziwy, regularny wysiłek fizyczny - nie tylko spacery! Zapraszam na FP: Jakbyś miała pytania, co do diety, ćwiczeń, suplementacji - pisz przez FP, tylko napisz kim jesteś :) https://www.facebook.com/JedzCwiczIChudnij?ref=hl
    PS. Twój blog jest jedynym który CZYTAM, a nie tylko oglądam - oby tak dalej!!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję za informację-zdążyłam już zauważyć, że na stronie jest wiele praktycznych rad, więc z pewnością będę tam wpadać :) Pozdrawiam serdecznie i cieszę się, że jesteś czytelniczką bloga. Większość moich znajomych (ba! nawet przyjaciółek), nawet na niego nie zagląda!

      Usuń

Serdecznie dziękuję za Wasze komentarze. Nie zawsze na wszystkie odpowiadam, ale każdy z nich jest dla mnie bardzo ważny :)
Jeżeli jesteś osobą, która nie ma konta w żadnym serwisie internetowym, przy dodawaniu komentarza wybierz opcję "anonimowy".
Ze względu na spam, komentarze do starszych wpisów są moderowane.