Niezwykłe przygody panny B-S
Tak więc zaczynam swoją egipską opowieść. Jak pisałam w poprzednim poście, moją tegoroczną wyprawę do państwa faraonów odbyłam zainspirowana dwoma filmami. Jednym z nich są Niezwykłe przygody Adeli Blanc-Sec, francuski, surrealistyczny film Luca Bessona, w którym Paryż sprzed stu lat jest świadkiem narodzin prehistorycznego pterodaktyla, oraz zmartwychwstania mumii egipskiego lekarza, który budzi z kilkuletniego letargu pewną pannę. Ogniwem spajającym wszystkie te wydarzenia jest postać głównej bohaterki. Adela jest nieustraszoną podróżniczką, nieznającą strachu reporterką, która nie ugnie się przed niczym,aby uratować osobę bliską swojemu sercu.
......
Podczas tegorocznych wakacji postanowiłam inspirować się strojem panny Blanc-Sec. Zakładałam, że zabiorę do Egiptu długą, bawełnianą spódnicę, kremowe rękawiczki i eleganckie suknie na wieczór. Zrezygnowałam jednak z tego pomysłu z powodu upałów i postanowiłam przystosować strój nieustraszonej podróżniczki do współczesnych realiów zakładając spodnie, oraz wygodne buty.
O ile rękawiczki przy 43*C byłyby zgubnym pomysłem, o tyle długa, ciężka spódnica idealnie ochroniłaby mnie przed słońcem, piaskiem i szorstką sierścią wielbłąda.
Cóż... w przyszłym roku z pewnością wyląduje ona w mojej walizce.
Emnilda Blanc-Sec odkrywa świątynię królowej Hatszepsut w Deir el-Bahari.
Hieroglify to żadna tajemnica, ale tylko dla tych, co umieją je odczytać... niestety.
A to już Karnak, który robi na zwiedzających ogromne wrażenie.
Wielka sala hipostylowa, w której znajdują się 134 kolumny. Spędziłam tam dobre 40 minut, kontemplując potęgę starożytnego państwa faraonów i podziwiając magię zaklętą w murach Ipet-Isut (czyli Najdoskonalszego z Miejsc, jak nazywali Karnak starożytni Egipcjanie).
Podróbka Sfinksa w moim hotelu. W tym roku zwiedzałam tylko południe Egiptu, a więc do oryginału nie dotarłam. Za to wielbłąd jest jak najbardziej prawdziwy i jeździ się na nim zawsze wyśmienicie. Yalla!
(zdjęcia Emnildy: Włóczykij Blanc-Sec)
Piękne zdjęcia, budzą tęsknotę za egipską przygodą. Przyznam, że wolę inne filmy Bessona, ale Adele jako modowa inspiracja - jak najbardziej.
OdpowiedzUsuńGratuluję pięknego urlopu.
Film może nie był najwyższych lotów, ale jako zwariowaną, surrealistyczną komedię ogląda się go bardzo dobrze:)
Usuńprzepiękne wakacje i jakze stylowa podrozniczka z Ciebie. Bardzo ciekawy stro,zwlaszcza bluzeczka;)
OdpowiedzUsuń*strój*, oczywiście
UsuńDziekuję bardzo!
UsuńCudowne zdjęcia! Mam nadzieję, że obie, pewnego dnia będziemy miały okazję odwiedzić oryginalnego Sfinksa:)
OdpowiedzUsuńMoże za rok? Ja mam już 1/10 uzbieraną :)
UsuńWięcej proszę, więcej!
OdpowiedzUsuńBędzie więcej, a jak! Już przygotowuję kolejnego posta:)
UsuńHa! Właśnie niedawno oglądałam ten film. Jest świetny, totalnie odjechany :))) Raz jeszcze zazdroszczę wyjazdu i fajnej inspiracji :) Boskie zdjęcia!
OdpowiedzUsuńBylam tam 2 lata temu, bylo bardzo pozytywnie :)
OdpowiedzUsuńZapraszam do siebie na konkurs :
http://princess-beyonce.blogspot.ch/2012/07/konkurs-wygraj-zegarek-z-brylancikami-w.html
Pozdrawiam :)