Urodzinowe szaleństwo
W miniony poniedziałek przypadły moje, bardzo okrągłe, 25 urodziny. Z tej okazji postanowiłam sama sobie sprawić prezent w formie nowego flakonu perfum. Długo zastanawiałam się, co wybrać, bo mój węch jest bardzo wybredny i lubuje się w oryginalnych, ciężkich zapachach, które kojarzą się z orientem, lasem i magią. Ostatecznie zdecydowałam się zakupić Chopard Wish. Przekonał mnie wyraźnie wyczuwalny aromat kadzidła, jaśminu i bobu tonka. Połączenie to bardzo dobrze współgra z moją skórą i filozofią zapachu. Dodatkowo, co jest ogromnym plusem, perfum jest bardzo trwały.
A oto wielka trójka moich dotychczasowych faworytów. Zdecydowanie, od kilku już lat, numerem jeden jest dla mnie Eden Cacharel. Rzeczywiście to zapach raju. Niesamowite natężenie kwiatowych woni hiacyntu, dzikiej róży, nektarynek a także piżma i drzewa sandałowego, który czynią ten zapach ciężkim i kojarzą się z rajskim odpoczynkiem w cieniu mnóstwa krzewów i drzew.
Kenzo Jungle natomiast, to przede wszystkim słodycz cynamonu i orientalnych przypraw: goździka i kardamonu. Pachnie zniewalająco trwale i powoli uwalnia swój czar. Słodkie nuty zawdzięcza mandarynce, lukrecji i ylang-ylang. Jest to prawdziwy słoń:) wśród perfum.
Najmniej trwałym zapachem jaki posiadam jest Life Circle Leaf Oriflame (którego już zresztą ta firma nie produkuje). Szybko się ulatnia, ale pachnie niesamowicie: lasem, korzeniami, deszczowym popołudniem, bluszczem. Cudowny zapach dla zielonych, leśnych nimf.
A oto perfum do którego wzdycham. Shalimar Perfum Initial Guerlain. Wszystko zaczęło się od flakonu, którego klasyczny kształt mnie przyciągnął. Kilka razy robiłam testy w perfumerii i nijak nie mogłam się przekonać do tej woni. Wydawała mi się taka "lekarska", ale za którymś razem podziałał na mnie zgoła inaczej. Stwierdziłam, że jest cudowny i muszę mieć ten cytrusowo-drzewny aromat w swojej kolekcji. Przekonują mnie do niego wyczuwalne zielone nuty, jaśmin i białe piżmo.
Niestety, obecnie nie mogę sobie na niego pozwolić ze względów finansowych, ale kupię go na pewno. Już niedługo.
Mam też do Was pytanie: Co możecie powiedzieć o pierwszym (starym) Shalimar Guerlain lub o L'Heure Bleue Guerlain. Czy długo się utrzymują na skórze? W jakiej perfumerii w Poznaniu można je powąchać?
wszystkiego dobrego,jubilatko;) w temacie perfum sie nie wypowiem,bo nigdy nie znam skladnikow zapachu,ktory mi sie podoba. moj wybor wygląda tak: wącham - podoba się - kupuje;) ale wolę lżejsze,delikatne wonie;)jedną z moich ulubionych,ktore nie denerwują mnie podczas 'noszenia', jest Euphoria CK.
OdpowiedzUsuńWszystkiego najlepszego! Odnośnie perfum, nie mogę Ci pomóc - moje doświadczenie ogranicza się do pryskania się testerami - najchętniej Opium ;)
OdpowiedzUsuńDla mnie Opium jest jednak zbyt ciężkie i jednolite. Ale spróbuje jeszcze kiedyś się do niego przekonać:)
UsuńEmnildo, a wąchałaś Idylle (Guerlain), albo Soir de Lune Sisley'a? Ten drugi zwłaszcza mógłby utrafić w Twój gust:) Zapytam jeszcze koleżankę o nazwy, bo ona lubuje się w takich zapach - niedawno wąchałam u niej takie cudo, które pachnie jak strzelista, gotycka katedra:) Gdybyś bya zainteresowana oczywiście:)
OdpowiedzUsuńGotycka katedra? Kościelne kadzidło? Może być wspaniałe - zapytaj koniecznie!Uwielbiam takie kościelno-magiczne zapachy.
UsuńCo do Soir de Lune: już nie mogę się doczekać kiedy go powącham - idę jutro do Starego Browaru i obskoczę wszystkie perfumerie:) Czytałam o nim w Internecie - wydaje się intrygujący. Zobaczymy jaki będzie dla mnie.
sto lat:)
OdpowiedzUsuńWszystkiego dobrego co klasyczne, secesyjne, ziemiańskie a przede wszystkim sprawia radość w naszym nowoczesnym i odwróconym od tradycji świecie :)
OdpowiedzUsuńMiło wiedzieć że mademoiselle jest moją rówieśniczką :D
pozdrawiam :)
Dziękuję bardzo! Pozdrawiam równolatka :)
UsuńWszystkiego najlepszego.
OdpowiedzUsuńPrzeniosłaś mnie na chwilę do czasów, gdy zapach był nierozerwalną częścią kobiecego wizerunku, a uperfumowana rękawiczka stanowiła najlepszy afrodyzjak. :)
O, proszę, próbki można zamówić: http://www.lulua.pl/product.php?id_product=38. Soir de Lune na początku nie bardzo mi się podobało, ale jak zapach się rozwinął...to nawet po 10 godzinach był ładny:)
OdpowiedzUsuńOj tak... oj tak... Avignon to może być strzał w 10! Próbkę zamawiam:) Soir de Lune niestety mi nie podpasował, ale było to też moje pierwsze z nim spotkanie, więc nic nie jest przesądzone. Dziękuję za wszystkie wskazówki - pozdrawiam.
UsuńSpełnienia wszystkich marzeń!!!!!!
OdpowiedzUsuńMłodziutka dziewuszka z Ciebie:))
z wyborem zapachu mam zawsze problem...węch mój jest jakiś upośledzony...trzymam się DKNY zielone jabłuszko:D
Kilka lat temu też mi się bardzo podobała, ale były to czasy wktórych mogłam tylko pomarzyć o jakimś zapachu z wyższej półki...
UsuńTa gotycka katedra, to nie było czasem coś z Comme des Garconns? (nie pomnę, jak dokładnie się pisze) pamiętam, że prócz katedry mieli też w ofercie cerkiew :-) zapach nazywał się Zagorsk. Były też perfumy Ambre Russe Parfum d'Empire pachnące ponoć wódką i szampanem :) nie wiem, czy mozna jeszcze je dostać, ale piszę o tym, pomna, że epoka Rosji carów jest Ci miła, jak i mnie :-)
OdpowiedzUsuńpozdrawiam z Pyrlandii
Matrioszka
Parfum d'Empire ma niezwykłą ofertę - z pewnością zamówię kilka próbek,bo opisy zapachów i składniki aż się proszą o wypróbowanie.
UsuńTen kościelny "Avignon" też zapowiada się obiecująco. Już nie mogę doczekać się PRÓBOWANIA!!!
ach najlepszego droga Emnildko! spóźnione od panny Anny :) ściskam!
OdpowiedzUsuńTak mi się z Tobą skojarzyło :) - Moc zdjęć z lat 20. i 30. http://teatrnn.pl/ikonografia/negatywy
OdpowiedzUsuń