7 listopada 2011

Piękna Alina i XIX wiek


„Kiedy tylko pierwsze przymrozki ścisnęły ziemię, rozbłyskiwały łuną świetlną o godzinie przedświtu – piece. Światło czerwone drgało przez szpary drzwi w sypialnych pokojach. Dom przepełniał zaciszny trzask spopielających się żywicznych polan. Wstawał dzień.” W ten sposób o corocznych przygotowaniach do zimy pisał Melchior Wańkowicz.
Kwestia ogrzewania domów - szczególnie na wschodzie, gdzie zimy były bardzo mroźne – była bardzo problematyczna, ponieważ trudno było utrzymać we dworach zadowalającą mieszkańców temperaturę. Zwykle zamykano część pomieszczeń, koncentrując życie na mniejszej powierzchni, rozkładano też dywany i wieszano grube, ciężkie zasłony, które miały chronić od zimnego powietrza, przedostającego się przez szpary w oknach. Przed snem natomiast grzano pościele wsuwanym pod nie naczyniem, napełnionym ciepłą wodą.
Na początku XIX w. do ogrzewania pomieszczeń używano zarówno piecy jak i kominków. Kominki uważane za podstawę w arystokratycznym domu dawały ciepło tylko na małej przestrzeni stąd im większy pokój, tym większy kominek był potrzebny, więcej drewna etc. Trzeba zaznaczyć, że optymalna temperaturą było już 12 stopni Celsjusza, ale nawet ta temperatura czyniła kominek kosztownym i mało wydajnym.
W drugiej połowie XIX w., kiedy zaczął upowszechniać się węgiel kamienny, coraz popularniejsze stały się piece kaflowe. Były praktyczniejsze, wygodniejsze i nawet sam książę Czartoryski przyznawał, że „byłoby fantazyą pańską ogrzewać dom za pomocą samych tylko kominków”. Od lat 40 XIX w. piece zaczęto udoskonalać, by dłużej utrzymywały ciepło. Służyły temu m.in. podwójne drzwiczki oraz sytuowanie ich przy ścianach oddzielających dwa pomieszczenia.
W połowie wieku, tytułem eksperymentu, wprowadzono do budynków państwowych Warszawy i Krakowa, ogrzewanie centralne. Było to dobre rozwiązanie dla tych, którzy nie mieli dostępu do stałego opału, ale mimo to nie upowszechniło się ono wśród szlachty polskiej. Nawet w okresie międzywojnia, większość dworów była ogrzewana piecami.
Do innych sposobów radzenia sobie z jesiennym i zimowym mrozem należało wznoszenie dworów z drewna modrzewiowego, które doskonale sprawdzało się w chłodnym klimacie, czy też (w przypadku dworów murowanych) budowanie podwójnych ścian zewnętrznych z cegły palonej, z izolacyjną warstwa powietrza pośrodku. Domy wyposażano również w podwójne drzwi zewnętrzne i podwójne okna.
......
A tak na marginesie to faktem jest, że ogrzewanie piecami kaflowymi jest niesamowite. Wiem, bo doświadczyłam tego w dzieciństwie, kiedy tata rozpalał ogień, gdy na dworze było jeszcze ciemno, a ja patrzyłam sobie na wesoło skaczące po ścianie cienie ogników…




(zdjęcia: Emnilda)

13 komentarzy:

  1. śliczny kołnierzyk!

    OdpowiedzUsuń
  2. Anonimowy7/11/11

    Ostatnia fotka niczym z filmu o wieku XIX-tym wyjęta.Brawo dziewczny,brawo!_Włó3kij.

    OdpowiedzUsuń
  3. Zanim zacznie się sezon grzewczy, zazdroszczę trochę ludziom posiadającym piec kaflowy. Co prawda potrzebna jest odrobina bhp.
    Sesja pod tytułem 'Panna z polskiego dworku wybiera się w podróż";-) Najbardziej podoba mi się kapelusz. Jeszcze po II wojnie światowej, szanująca się dama, podobno nie wychodziła z domu bez kapelusza - w przypadku wiejskich kobiet bez chustki.
    Wiele zwyczajów, które dla nas są egzotyczne, nie dziwiłyby naszych przodków. Ktoś kiedyś podsumował dyskusję na temat chust muzułmańskich w ten sposób, że gdyby 50 lat temu zrobić fotografię klasy szkolnej w Polsce, wszystkie dziewuszki nosiłyby chustki.
    Jeszcze w XIX wieku mężatki nosiły czepek - na wsi znacznie dłużej. Wszystko już było: aranżowane małżeństwa (nie żebym była zwolenniczką)czy wydawanie za mąż w młodym wieku, Eliza Orzeszkowa wyszła za mąż w wieku 16 lat.

    A teraz z innej beczki: czy Wy (Mademoiselle plus Alina) również oglądacie filmy kostiumowe tylko dla kostiumów i wnętrz? Ja w ten sposób potraktowałam "Marynę" - wersję filmową Połanieckich.

    OdpowiedzUsuń
  4. Cudna sesja, bardziej kojarzy mi się jednak z Anią z Zielonego Wzgórza, czyli epoką edwardiańską niż z XIX w:)
    Dla mnie piece magii nie mają, może dlatego, że za dużo miałam z nimi do czynienia ( w rodzinnym domu wciąż taki jest) i bardzo wysoce cenię sobie wygodę CO. Z własnej woli w życiu, nawet kominka bym nie zamontowała. Chociaż...lubię ogniska

    OdpowiedzUsuń
  5. Śliczne zdjęcia, szczególnie zachwyciły mnie buty i kapelusz.
    Lubię modę i ubrania retro, ale jednak nie chciałabym się cofnąć w czasie i żyć w przeszłości. Zbyt cenię sobie współczesne wygody, a centralne ogrzewanie jest zdecydowanie jedną z nich ;)

    OdpowiedzUsuń
  6. Ja też cenię sobie dzisiejsze wygody, ale ubrania zdecydowanie wolę z przeszłości:-)
    Piękny strój, pięknie pokazany:-)

    OdpowiedzUsuń
  7. kołnierzyki mi się ostatnio bardzo podobają <3

    OdpowiedzUsuń
  8. Piece kaflowe kojarzą mi się z dzieciństwem, domami moich ś.p. babek, i z ...przeraźliwym zimnem przed rozpaleniem :D
    Zdjęcie z walizą - żywcem wyjęte z innego świata!

    OdpowiedzUsuń
  9. Już dawno chciałam napisać, że piękna Alina kojarzy mi się z czeską, kobiecą urodą - Polki mają zazwyczaj pełniejsze twarze i usta;).

    OdpowiedzUsuń
  10. Fantastyczna stylizacja!. Trafiłam na Twoją stronę dzięki Leśno-Marchewkowej i bardzo się z tego cieszę. Jakbym znowu miała kilka lat i oglądała "Anię z Zielonego Wzgórza". W kolejnym poście też stylizacja się udała, jest taka "powojenna". Pozdrawiam Banty

    OdpowiedzUsuń

Serdecznie dziękuję za Wasze komentarze. Nie zawsze na wszystkie odpowiadam, ale każdy z nich jest dla mnie bardzo ważny :)
Jeżeli jesteś osobą, która nie ma konta w żadnym serwisie internetowym, przy dodawaniu komentarza wybierz opcję "anonimowy".
Ze względu na spam, komentarze do starszych wpisów są moderowane.