4 kwietnia 2010

Filmowe inspiracje: Virginia Woolf


Niby wiosna, niby ciepło, ale jakoś ostatnio ten słoneczny klimat mnie nie cieszy. Nad moją głową wiszą, niczym topory, różne cięższe i lżejsze sprawy i tylko czekam, wypatruję chwili, w której zaczną spadać i przetrącą mi kark.
......
Póki co inspiruję się postacią Virginii Woolf z Godzin. Jest to jeden z moich ulubionych filmów, odkrywam go na nowo co jakiś czas, dlatego teraz, kiedy znów stanowi dla mnie niemałą inspirację, mogłam odgrzebać zdjęcia zrobione w maju zeszłego roku. Virginia, jak widać poniżej, jest bardzo inspirująca również w sferze mody. Szalenie podobają mi się proste w kroju płócienne suknie, obniżony stan, charakterystyczny dla lat '20 i w ogóle cały ten klimat, który sprawia, że nawet najprostsza kreacja i najzwyklejsza fryzura wyglądają na kobiecie jakoś tak szykownie i z klasą.





Film Godziny polecam obejrzeć w ciepłą kwietniową noc. Nawet jeżeli go znacie. Jest to jeden z tych niezwykłych obrazów, który za każdym razem można interpretować inaczej, odkrywać nowe znaczenie poszczególnych scen i postępowania bohaterów. A ja osobiście nie mogę się wprost napatrzeć na cudny dom Virginii. Latem, kiedy budzę się rano i mając jeszcze zamknięte oczy, słyszę szczekanie psa i świergot ptaków, mam wrażenie, że mieszkam w takim właśnie starym domu na wsi, wypełnionym antykami i kruchymi bibelotami.
......
A na koniec fantastyczny kawałek z recenzji:
"To przede wszystkim film o walce z otchłanią. Egzystencjalny obraz głębokiego, wewnętrznego niepokoju, a miejscami nawet przerażania tym, że jest tak, jak jest. Że trzeba zmagać się ze swymi demonami, z chorobą, z upiorami przeszłości... i w ostatecznym rozrachunku po prostu z przerażającymi, codziennymi godzinami. A jedynym rozwiązaniem wydaje się śmierć, do której bohaterowie filmu zbliżają się niczym ćmy, zahipnotyzowane światłem lampy. Ale - co może najważniejsze - to także film o tym, że nie wszystkie ćmy muszą umrzeć. Że zdarza się, iż śmierć jednej z nich powstrzymuje pęd pozostałych. Bo czasami ktoś musi umrzeć, by inni mogli żyć bardziej."


20 komentarzy:

  1. Ślicznie Ci w tym zestawie, pasują Ci te kolory, nie ma co.
    A film też bardzo lubię :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Pięknie! Świetnie zinterpretowałaś woolfowski styl - niby niedbały, a lekki i kobiecy. Zachwycasz mnie każdą stylizacją.

    Godziny znam jedynie z fragmentów, ale Kidman w roli Woolf jakoś mnie nie przekonuje. Może po tym wpisie w końcu się przełamię :).

    OdpowiedzUsuń
  3. sheila9: Dziękuję serdecznie!

    J.Z.: Dziękuję. Nie przepadam za Kidman, ale w tym filmie mnie zachwyca. Może dlatego, ze ma sztuczny nos i jest do siebie mniej podobna? W każdym Godziny musisz zobaczyć! Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  4. Emnildo "Godziny" należą do moich ulubionych filmów. Od tamtej chwili wciąż zgłębiam jej twórczośc. Polecam książkę "Orlando". A film jest niezwykle wzruszający.
    A Twój strój jest bardzo w klimacie Virginii. Bluzka i kolczyki cudne. Choc w połączeniu ze spódnicą jest dla mnie za słodko.
    Tylko nie skończ jak Woolf gdyż smutniejby było w blogosferze. Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  5. Mam takie samo naczynko do mate, odnalazłam na Twoim wcześniejszym poście :) Miłe zaskoczenie, ciesze się że yerba staje się coraz bardziej popularna :)
    "Godziny" oglądałam dawno dawno i muszę sobie odświeżyć pamięć, pewnie niedługo obejrzę.
    Twój zestaw jest czarujący, urzekły mnie kolczyki i buty. Co do spódnicy to jestem fanką zakładania jej na bluzkę i na wysokości talii. Ale jak kto woli.
    Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Aneczka: Ja bardzo lubię Drogę do latarni morskiej, -pisze o impresjach, nieuchwytnych wrażeniach, na które nie zwracamy zazwyczaj uwagi, o chwili i ułamkach czasu.
    A kończyć na razie nie zamierzam - dopiero zaczynam:)

    oldfashioned: Też pijesz Yerbę? Kurczę, co chwilę ktoś mnie tym faktem zaskakuje. Dziękuję za radę, niestety mam trochę duży brzuch i bluzka w spódnicy nie wygląda dobrze. Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  7. Oh, dziękuję Ci za słowa w komentarzu, jesteś przemiła. Również dodaję do ulubionych, masz cudowny klimat na swoim blogu i czuję, że znajdę tu wiele inspiracji :) Pozdrawiam serdecznie!

    OdpowiedzUsuń
  8. Można powiedzieć, że pomijając wiosnę, wpadłaś wprost w atmosferę lata :) Po raz kolejny widzę u Ciebie piękne kolczyki :) Chyba mamy podobne preferencje w tej materii :)

    OdpowiedzUsuń
  9. pięknie ci w pastelach :) zamyśliłam ise tak czytajac i oglądając te notkę :D

    OdpowiedzUsuń
  10. Bardzo podobała mi się N. Kidman w tym filmie, doczepiony nos był miłą odmianą od wygładzonych zmarszczek itd. A ubiór Virginii po prostu bajeczny - jak dla mnie;)A ty masz świetną bluzkę.

    OdpowiedzUsuń
  11. uwielbiam ten film. jest tak, jak piszesz - za każdym razem, kiedy go oglądam, znajduję w nim coś nowego. piękny i przejmujący.

    OdpowiedzUsuń
  12. Od jakiegoś czasu chcę obejrzeć ten film, ale zawsze jakoś mnie Kidman odpycha (nie przepadam za nią), a Twoje pierwsze zdjęcie bardzo mi się podoba :)

    OdpowiedzUsuń
  13. Dziękuję Wam serdecznie!

    OdpowiedzUsuń
  14. uwielbiam ten film, wyplakalam na nim oczy

    OdpowiedzUsuń
  15. kicaj: Mnie kiedyś Godziny zainspirowały do przemeblowania pokoju. Oczywiscie przesuwałam wszystko pół nocy, żeby na koncu stwierdzić, że jednak nie da sie wykombinować tego, co chciałam zrobić...:)

    OdpowiedzUsuń
  16. Uhm...pierwsze zdjęcia,jak kadr z filmu:)Ja lubię Kidman,choć przesadza z botoksem,czy innymi cudami.U Ciebie podoba mi się całość,wczucie w klimat,dbałość o detale.
    Ale najbardziej spódnica-można z nią poszaleć!

    OdpowiedzUsuń
  17. dziękuję Ci bardzo...
    dziękuję Ci za to,że mogę cofnąć się w czasie na Twoim blogu..:))
    pięknie wyglądasz w tej fryzurze...

    OdpowiedzUsuń
  18. Sivka: Dziękuję. Czuję, że znów wracam do retro, bo ostatnio jakoś nie czułam tego klimatu. A do spódnicy mam jeszcze fana różową górę - zaś pokażę.

    TARA: I och i ach... dziękuję! Twój komplement sprawił mi niezwykłą wprost przyjemność:)

    OdpowiedzUsuń
  19. Wspaniały zestaw, rozczulające kolory :)
    "Godziny" bardzo mi się podobały, a Kidman najbardziej lubię w "The Others", widziałaś?

    OdpowiedzUsuń
  20. Nutmeg: Nie uwierzysz, ale dziś właśnie myślałam o tym, ze muszę skombinować ten film i sobie go przypomnieć. Jest rewelacyjny! (kolejny piękny dom do podziwiania).

    OdpowiedzUsuń

Serdecznie dziękuję za Wasze komentarze. Nie zawsze na wszystkie odpowiadam, ale każdy z nich jest dla mnie bardzo ważny :)
Jeżeli jesteś osobą, która nie ma konta w żadnym serwisie internetowym, przy dodawaniu komentarza wybierz opcję "anonimowy".
Ze względu na spam, komentarze do starszych wpisów są moderowane.