1 sierpnia 2009

Godzina "W"


Godzina "W" wybiła! Świętujemy dziś 65. rocznicę wybuchu Powstania Warszawskiego. No właśnie – czy świętujemy i czy w ogóle jest co świętować?
......
Uderzyły mnie ostatnimi czasy dwie wypowiedzi, które świadczą o wielkiej ignorancji wydarzeń historycznych. Pierwszą z nich jest prośba prezydenta Stalowej Woli, który żądał od wojewody podkarpackiego zwolnienia z obowiązku uczczenia syrenami alarmowymi rocznicy wybuchu Powstania, uważał bowiem, że "powstanie nie buduje w świecie obrazu Polski, jako kraju, w którym myśli się racjonalnie i działa skutecznie". Drugą natomiast jest wypowiedź posła PiS, który na pytanie "Ile trwało Powstanie?" odpowiedział: "Dwadzieścia osiem dni?"
.....
No właśnie? Dlaczego z tak wielu stron słychać głosy ludzi, którzy deprecjonują znaczenie Powstania, mówią, że było ono dziecinadą, bezsensownym zrywem, wygłupem, niepotrzebnie narażającym ludzi na śmierć? Szczerze – nie umiem odpowiedzieć na to pytanie. Myślę, że to źle rozumiane prawo demokracji do własnego zdania daje im tę możliwość
......
Daleka jestem od mitologizowania Powstania, czy uważania go za kolejny obraz martyrologii narodu. Sytuacja Polski w 1944 była właściwie bez wyjścia. Historyk Wojciech Roszkowski powiedział, że "decyzja o podjęciu walki nosiła wszelkie cechy greckiej tragedii – każdy wybór był zły". Trudno się z tymi słowami nie zgodzić.
......
Podejmując decyzję o Powstaniu myślano przede wszystkim o przyszłych losach Polski. Premier Mikołajczyk mógł ze zrywu niepodległościowego uczynić mocny atut w pertraktacjach ze Stalinem. Inną sprawą jest, że Kreml miał własne plany opanowania Warszawy - 29 VII radio moskiewskie wezwało do broni, a na miasto posypały się ulotki podpisane przez dowódcę AL. Władze Polskie zadawały sobie sprawę, że zbyt wczesny wybuch pozwoli Niemcom zgnieść powstanie, zbyt późny zaś sprawi, że rząd nie będzie miał wpływu na rozwój wydarzeń. Do tego dochodziła żądza walki mieszkańców stolicy, a także plany jej ufortyfikowania przez Niemców. Decyzja o wybuchu Powstania była trudna i ze wszech miar tragiczna. Miało ono pokazać światu Polskę która walczy, która się nie poddała, której granice nie powinny być kartą przetargową między aliantami. Poza tym, gdyby Powstanie nie wybuchło, polskie siły niepodległościowe zostałyby z pewnością uznane przez Kreml za współpracowników Hitlera i wyniszczone.
......
Dziś, po 65 latach trzeba do tego wydarzenia podejść realistycznie. Spojrzeć na Powstanie i na ludzi w nim walczących jako na bohaterów. Nie jest ważne, czy mieli nadzieję wyzwolenia, czy walczyli tylko z żołnierskiego obowiązku. Pozostawili po sobie piękne świadectwo heroizmu i odwagi i choćby dlatego wartość Powstania Warszawskiego musimy uznać mimo wszystko.

8 komentarzy:

  1. Myślę, że nie chodzi w tym całym sporze o deprecjonowanie znaczenia Powstania i bohaterstwa warszawiaków. Dziś łatwo się mówi "To nie miało sensu!" itp, itd, ale ludzie głoszący takie poglądy są moim zdaniem bez wyobraźni i brakuje im empatii. Ja jednak, obserwując polskie realia, doszłam do wniosku, że Polacy są w większości narodem smutasów. Dlaczego z taką wielką pompą nie świętuje się odzyskania niepodległości? Zwycięstwa Wielkopolan w 1919 roku? 11. listopada jest tylko kolejnym dniem wolnym od pracy, a jeżeli przypada w sobotę lub w niedzielę, to tak jakby go wcale nie było. Faktem jest, że więcej było klęsk w polskiej historii niż zwycięstw, jednak to zwycięstwa okazały się skuteczne!
    Powymądrzałam się, mam nadzieję, że nie wyszłam na wredną babę. Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  2. myślę,że masz dużo racji w tym co napisałaś.....jednak mam mieszane uczucia co do Powstania....

    OdpowiedzUsuń
  3. trudno się z Tobą nie zgodzić, mnie jednak drażni inna rzecz. przeginanie w drugą stronę. na każdym kroku w Warszawie można napotkać pomniki, tablice, jakieś znicze i inne kapliczki. rozumiem - trzeba uszanować walkę powstańców. ale moim zdaniem nie trzeba robić z miasta od razu jednego wielkiego cmentarzyska. to była pierwsza rzecz, jaka mnie uderzyła po przyjeździe do Warszawy. Nie twierdze, że takie pamiątki są w ogóle nie potrzebne, ale w momencie, gdy aż tyle ich jest, bardzo powszednieją. Myślę, że warszawiacy są do tych pomników i tablic tak przyzwyczajeni, że nie zwracają na nie najmniejszej uwagi. a chyba nie o to chodzi. Poza tym jestem zwolenniczką alternatywnego wspominania Powstania, tzn. nie lubię "gadających głów" i całej tej otoczki. Wolę wziąć udział np. w koncercie na cześć powstańców (ubiegłoroczna Apocalyptica w Muzeum Powstania Warszawskiego była najlepsza!), czy też popatrzeć na bieg powstańczy czy inscenizacje i w taki sposób poczuć historię, niż wysłuchiwać politycznych zatargów z powstaniem w tle :)

    OdpowiedzUsuń

  4. Królewna, blu, gosia: Dzięki dziewczyny za komentarze :)Oj, z pewnością Polacy to smutasy. Jesteśmy narodem, który - niestety za bardzo - ogląda się wstecz, rozpamiętuje, widzi krzywdy i negatywy. Ale bardziej w tym wszystkim denerwuje mnie to, o czym napisała blu, czyli przeginanie w drugą stronę. Większość wydarzeń historycznych traktujemy przesadnie poważnie, jakby były one jakimś sacrum. Boimy się mówić krytycznie o niektórych sprawach właśnie dlatego, że są one obrośnięte legendą, bądź trudno nam zrozumieć, że Polacy też są czemuś winni.
    I dlatego m. in. nie twierdzę, że nie powinno się patrzeć krytycznie na Powstanie, ale musi to być krytyka konstruktywna i uznająca bohaterstwo jego uczestników, bo tej nie możemy im odebrać:)
    A co do święta Niepodległości, to masz rację Królewno, że obchody są drętwe i mało radosne, a u nas w Poznaniu większość ludzi myśli w ten dzień o rogalach, niż o tym co wydarzyło się kilkadziesiąt lat wcześniej.

    OdpowiedzUsuń
  5. Każda walka o wolność ma sens, nawet ta rozgrywająca się w naszym wnętrzu. Ci walczący, którzy ponieśli klęskę, mogą być uznani za przegranych, ale mimo to czuć się wygranymi. Miałam okazję poznać dobrze naszych sąsiadów Czechów i wiele razy słyszałam, że zazdroszczą Polakom tego, iż walczyli, gdy oni się poddawali. Wybaczcie mi wyrażenie może zbyt dosadne, ale wolę takiego "Polaczka z szabelką" niż Czecha "bez jaj".

    OdpowiedzUsuń
  6. blu-bo to miasto jest jednym wielkim cmentarzem ."krew kazdego bloku jest tu fundamenetem"
    a co do powstania wielkopolskiego to widzialma wzeslzym roku fantatysczne obchody w tv-zrobily na mnie naprawd eogromne wrazenie. poza tym nie mozesz pw jest w taki sposob jak dzis opbchodzone od niedawna

    OdpowiedzUsuń

  7. Pani La Mome: Trafnie to określiłaś i bardzo podoba mi się ten fragment o poczuciu wygranej, gdzieś mi to uciekło w trakcie tych moich wynurzeń. Też uważam, że lepiej zawalczyć i przegrać niż się poddać, przekładając to także na codzienne realia:)

    baglady: Dzięki za głos w dyskusji:) A co do Powstania Wielkopolskiego, to faktycznie obchody były huczne i wydaje mi się, że powstanie to staje się ono coraz bardziej popularnym i przypominanym wydarzeniem w okresie grudniowo-styczniowym. I dobrze. Trzeba też cieszyć się ze zwycięstw jak napisała Królewna.

    OdpowiedzUsuń
  8. Anonimowy6/8/09

    Pięknie napisane!Jesteś naprawdę WIELKA!_T.

    OdpowiedzUsuń

Serdecznie dziękuję za Wasze komentarze. Nie zawsze na wszystkie odpowiadam, ale każdy z nich jest dla mnie bardzo ważny :)
Jeżeli jesteś osobą, która nie ma konta w żadnym serwisie internetowym, przy dodawaniu komentarza wybierz opcję "anonimowy".
Ze względu na spam, komentarze do starszych wpisów są moderowane.