31 maja 2011

Wiktoriańska majówka cz. 4



Mimo iż nie mam na sobie ani jednej sztuki biżuterii, właśnie o niej chciałabym dziś skreślić parę słów, bowiem bogactwo ozdób epoki wiktoriańskiej aż się o to prosi.
W całej rozciągłości tej epoki, która trwała ponad 60 lat zmieniał się styl i charakter ozdób. Kiedy młoda królowa Wiktoria wstąpiła na tron, jej biżuteria stała się inspiracją dla angielskich złotników. Stawiano przede wszystkim na złoto z dodatkiem szlachetnych kamieni i emalii oraz duże wzory. Na co dzień preferowano ozdoby z kości słoniowej, muszli żółwia, pereł i koralowca. Naszyjniki były krótkie, z reguły z jednym kamieniem pośrodku, który mógł być odpięty i noszony jak broszka lub zawieszka. Pierścionki, bransolety czy medaliony często miały znaczenie sentymentalne: można było w nich schować kosmyk włosów najbliższej sercu osoby. Popularne były motywy roślinne oraz serpentyny, które królowa uważała za symbol miłości i wierności.
Niestety śmierć jej ukochanego męża Alberta spowodowała zmiany w modzie całego dworu, a patrząc szerzej: narodu. Zaczął królować kolor czarny, a co za tym idzie kamienie takie jak onyksy czy gagaty. Ale na równi z nimi, niezwykłą popularnością w latach 70 XIX w. cieszyły się diamenty, które wydobywano w Afryce Południowej i łączono z różnymi kolorowymi kamieniami jak: onyksy, opale i zawsze popularne perły. Chętnie noszono naszyjniki w formie obroży składające się z kilku rzędów kamieni.
Na koniec panowania Wiktorii przypada tzw. okres estetyczny, kiedy to noszenie zbyt dużej i krzykliwej biżuterii stało się nietaktem, bowiem był to czas walki o prawa robotników i obnoszenie się ze swoim bogactwem uznawano za niestosowne.
......
Po raz kolejny zainspirowałam się wiktoriańsko Złodziejką, konkretnie zaś delikatnie różową sukienką głównej bohaterki - Maud Lilly, którą miała na sobie m.in. podczas 'lekcji tańca' w owym filmie. Bluzka, otrzymana niedawno w prezencie od mamy natychmiast przywołała ów obraz, a to sprawiło, że połączyłam ją z białą - koronkami przeplataną - spódnicą i halką, która nadała całości ładny kształt.






(zdjęcia: Włóczykij)

20 maja 2011

Wiktoriańska majówka cz. 3


Sama się dziwię, a jednocześnie bardzo cieszę, że wiktoriańsko-majówkowej serii postów towarzyszą kadry z filmu Złodziejka. Tym razem sukienka, którą chcę Wam zaprezentować jest po prostu najzwyczajniejszą wizytową sukienką, nieposiadającą ani skomplikowanego zapięcia, stelażu czy turniury, a budzącą we mnie tylko wiktoriańskie skojarzenia, co możecie porównać ze zdjęciem poniżej. Na tę sukienkę muszę mieć tzw. dzień, bowiem z reguły wydaje mi się ona zbyt elegancka i zobowiązująca.
......
A jeśli chodzi o prawdziwe wiktoriańskie suknie, to oczywiście jedną z najbardziej efektownych ich części była krynolina, czyli sztywna spódnica rozpięta na metalowym stelażu, która nadawała sukni pożądany kształt. W latach 60 XIX została spłaszczona po bokach i z przodu, a wydłużona z tyłu, co stanowiło zapowiedź tak popularnych w późniejszych czasach sukni z turniurą i trenem. Do tak skrojonej sukni zakładano płytkie czapki, bogato zdobione koronkami i falbanami, które najczęściej były wiązane pod brodą, lub duże kapelusze. By dobrze wyglądały na głowie upinano włosy w skomplikowane fryzury, a także doczepiano sztuczne pasma, by nadać całości pożądaną objętość.




(zdjęcia: Włóczykij)

13 maja 2011

Wiktoriańska majówka cz.2


Bielizna, taka jaką znamy dziś, za czasów panowania królowej Wiktorii – czyli w latach 1837-1901, właściwie nie istniała. Pod wierzchnią warstwą ubrań noszono białe koszule i spódnice. Skromnym dopełnieniem tego były gładkie halki, których nie ozdabiano haftami czy wstążkami, było to bowiem uważane za coś wyzywającego. Ostatnie trzydziestolecie XIX wieku przyniosło jednak przełom w tej dziedzinie. Bieliznę, jako ważną część garderoby, zaczęto ozdabiać koronką, batystowymi wstawkami i głębokimi dekoltami. Nową funkcję zyskał również gorset do tej pory będący jedynie narzędziem kształtującym sylwetkę. Teraz zaczęto postrzegać go także jako część garderoby pomocną w podtrzymywaniu biustu.
Bogato zdobiona bielizna była oznaką zamożności noszącej ją kobiety. Panie z tzw. dobrych domów nosiły wówczas około 5 funtów, czyli 2,5 kg bielizny, a zimą znacznie więcej! Dlatego w 1896 r. powstało Stowarzyszenie na Rzecz Uproszczenia Damskiego Ubioru, które postulowało zmiany w ubiorze, by uwolnić kobiety od ciężkich i niewygodnych strojów. Niestety w odniesieniu do bielizny trzeba było lat, by coś się zmieniło.
……
Moja wariacja na temat XIX-wiecznej bielizny składa się z body pełniącego tu funkcję gorsetu, bawełnianej halki zdobionej warstwą falban i pasa, który podkreśla talię. No i mam na sobie oczywiście na wskroś współczesne majtki, które w XIX wieku nie miały racji bytu. Były po prostu zakazane! Po pierwsze ówczesne majtki, czyli po prostu luźne pantalony, przypominały spodnie, a więc strój zarezerwowany wyłącznie dla mężczyzn; po drugie nosiły je tylko kurtyzany dlatego była to część garderoby kojarząca się z nieprzyzwoitością i lubieżnością. Nawet biskupi prowadzili antymajtkową kampanię! Wraz z upływem czasu, kiedy zmieniał się fason sukien, także i majtki zmieniały formę, coraz mniej przypominając kontrowersyjne pantalony.

4 maja 2011

Wiktoriańska majówka cz.1

Niech sobie w telewizji mówią co chcą, ale Poznań i okolice dalekie są od zimowej pogody, czego najlepszym przykładem jest mój pomysł na wiktoriańską majówkę. Wspólnie z Tomkiem zrobiliśmy sesje zdjęciowe w lesie (których efekt będziecie mogli oglądać przez cały miesiąc), grilla, a także oglądaliśmy wiktoriańskie filmy m.in. Złodziejkę, do której chcę dziś nawiązać.
.......
W ostatnim czasie bardzo fascynuje mnie właśnie epoka wiktoriańska. Mroczne wnętrza, pełne bogato zdobionych mebli z mnóstwem bibelotów, ciężkie, aksamitne kotary i ogólny przepych wystroju, a do tego moda na przepiękne suknie z tafty, z haftkami, koronkami, warstwą halek i turniurą, a wszystko to zwieńczone prawdziwą, ręcznie wykonaną biżuterią ze szlachetnymi kamieniami...
......
Jednak w praktyce, czyli w dzisiejszych czasach, taki strój nie byłby specjalnie wygodny (wyobraźcie sobie choćby treny ciągnące się metr za właścicielką), wyglądałby też co najmniej dziwnie, dlatego postanowiłam go trochę uwspółcześnić i wykorzystać po prostu to, co mam w szafie. Poza tym bardzo lubię, gdy pewne elementy stroju mają tylko dla mnie wiadome konotacje i tak jest również w tym przypadku.
......
Jak wspomniałam jestem zainspirowana Złodziejką: zarówno wersją filmową, jak i jej pierwowzorem książkowym autorstwa Sarah Waters. Muszę przyznać, że jej książki są jednymi z nielicznych, pisanych współcześnie (a traktujących o epoce historycznej), które czyta się jednym tchem. W Złodziejce niewątpliwą zasługą jest bardzo rozbudowany język, doskonałe oddanie realiów epoki wiktoriańskiej, godna mistrza intryga oraz akcja, której zwroty dosłownie wbiły mnie w fotel. Mimo, że ostatnio czytałam książkę po raz drugi, to i tak nie mogłam się oderwać!
Polecam też ekranizację (TU trailer), która najbardziej zainspirowała mnie do stworzenia dzisiejszego stroju. Konkretnie mówiąc, podpatrzyłam jedną z bohaterek: Maud Lilly, której sukienki bardzo mi się podobają. Są skromne i jednocześnie bardzo dziewczęce.
......
Swoją tunikę kupiłam niedawno. Postanowiłam połączyć ją z bawełnianą halką, która wystaje spod spodu i nadaje całości romantyczny charakter. Do tego włożyłam kupione kiedyś kozaczki, a na szyi zawiesiłam kameę na cienkiej, aksamitnej obróżce. Nie równa się ona z portretem zawieszonym na szyi Maud, ale na razie jeszcze takowego nie posiadam:)


A oto wspomniana wyżej Maud Lilly (grana przez Elaine Cassidy) i jej bluzka, która mnie zainspirowała:




(zdjęcia: Włóczykij)