17 stycznia 2016

Klasyczny płaszcz zimowy


Nie lubię centrów handlowych. Ani zakupów. Tym bardziej wyprzedaży. A także tłumów ludzi w sklepach, nachalnych ekspedientek ze sztucznym uśmiechem i porozrzucanego wszędzie towaru.
Zazwyczaj kupuję "przy okazji", czyli mniej więcej tak, że albo ktoś wyciągnie mnie do jakichś sklepów, albo - słysząc komunikat o opóźnionym autobusie - sama decyduję się na małą rundkę po okolicznych sieciówkach. Czasem więc trafię coś fajnego, raczej jednak wyjdę z pustymi rękoma i niesmakiem spowodowanym stosunkiem ceny do jakości,  oglądaniem na wieszakach pomiętych ciuchów i ogólnym przygnębieniem, że teraz to tylko poliestry, ekoskóry i fatalne odszycia.
......
W tym roku, z różnych względów, musiałam sobie kupić nowe wierzchnie okrycie. Szukałam czegoś z dużą ilością wełny za przystępną cenę. Wiem, wyklucza się, ale w internetowym sklepie H&M trafiłam na płaszcz, który w miarę spełnił te oczekiwania - 85% wełny za 300 zł w sieciówce, to akurat tyle, ile mogę wydać.
......
Kupując jakiekolwiek zimowe okrycie, kieruję się trzema zasadami: 
Neutralny kolor. To podstawa, dzięki której wierzchnie okrycie będę mogła bez problemów i zbędnego zastanawiania się, zestawić z wzorzystymi ubraniami i akcesoriami.
Dobry skład. Mój płaszcz ma 50% wełny i 35% moheru. Szału nie ma, dupy nie urywa, bo -mimo w miarę dobrego składu - nie jest to gruby płaszcz, ale ze średnio ciepłym swetrem sprawdza się przy lekkim mrozie (w niższych temperaturach nie testowałam), więc generalnie jest ok. Swoją drogą, szkoda, że współczesnym płaszczom brak watolinowego docieplenia, albo doczepianej podpinki. Używałabym.
Klasyczny fason. Taki, który będzie dobrze wyglądać w tym roku, ale także w 2020. Płaszcz kupuję raz na jakiś czas i jeżeli wydam na niego mniej lub bardziej konkretne pieniądze, chcę, żeby cieszył mnie jak najdłużej.
......
Natomiast o wyborze tego właśnie modelu zadecydowały, prócz wyżej wymienionych, inne jeszcze względy:
Duży kołnierz. Nie lubię płaszczy z kapturami, więc duży i szeroki kołnierz idealnie sprawdza się w przypadku wiatrów i mrozów. Można go "postawić" i trochę osłonić się przed niesprzyjającymi warunkami atmosferycznymi.
Luźny krój. Wszystkie moje pozostałe płaszcze są taliowane, co, owszem, wygląda zgrabnie, ale sprawia, że kiedy temperatura jest na dużym minusie, nie mieszczą mi się pod nie grube, wełniane swetry. Pod ten płaszcz zmieszczę wszystko, poza tym cieszy mnie nowy krój w szafie.
Ciekawa faktura. Po prostu. Jest zupełnie inna niż krótko przystrzyżone włosie, jakie zazwyczaj można spotkać w sklepach. 







A poniżej kilka przykładów dodatków, które dobieram do płaszcza. Bardzo lubię jasne futrzane kołnierze i czapki, które ładnie kontrastują z czarną wełną.
 (najszybsze zdjęcia w historii bloga: Włóczykij)

8 stycznia 2016

Zimowa menażeria


Dzisiaj wpis podwójny, łączy bowiem moje stylówki (zima nie zima, ale stylówka musi być!), oraz bardzo amatorską pasję Włóczykija, czyli zdjęcia przyrody.
W ubraniowej roli głównej występuje moja ulubiona kamizelka ze sztucznego (niestety!) futra, którą znalazłam jesienią w ciucholandzie. Jest bardzo, bardzo ciepła, więc nawet przy minusowych temperaturach, założona na ciepły sweter, sprawdza się świetnie zamiast jakiegoś całościowego okrycia. Muszę jednak przyznać, że ciągłe jej noszenie sprawiło, że trochę już mi się znudziła, dlatego teraz odwieszam ją na jakiś czas do szafy.
Zazwyczaj kamizelkę tę łączę z ubraniami w stylu na mieszkańca Alaski - jeansami, traperami, uszatką, koszulą w kratę lub z folkowymi sukienkami, spódnicami i haftowanymi bluzkami i tę drugą opcję możecie dzisiaj zobaczyć.
......
Że zima jest fajna, możecie przekonać się, patrząc na wykonane przez Włóczykija zdjęcia ptaszków, które zamieszkują okolicę naszego domu. Przysiadają sobie na gałęziach pobliskich drzew albo też przylatują po ziarenka i słoninę pod samo okno. Ja nigdy ich jakoś specjalnie nie obserwuję - ot, popatrzę chwilę przy okazji otwierania okna, natomiast Włóczykij (jak na przedstawiciela włóczykijowatych przystało) jest wielkim fanem przyrody i gdyby nie jego zapał i chęci, podejrzewam, że nie miałabym pojęcia ani o ptakach, ani o sarnach i innej zwierzynie, która nas otacza, bo mój zmysł obserwacji... cóż... pozostawia wiele do życzenia :)










(zdjęcia: Włóczykij)