24 kwietnia 2014

Wiosenny fiolet


Święta, święta i po świętach. Cista zjedzone, dyspensa na majonez się skończyła, ostatnia kostka czekolady rozpuszcza się właśnie w moich ustach, a po południu znów mam aktywne spotkanie z Ewą Ch., podczas którego będę siarczyście na nią kląć i obiecywać sobie, że batonom, smażonemu mięchu i bułce tartej na brokule mówię NIE na dobre.
......
Dziś pokazuję zestaw z drugiego dnia świąt. Tak, to był ten piękny, gorący słoneczny dzień, niech więc Was nie zmyli moja wełniana marynarka z futrem i grube rajstopy. Widocznie miałam zaburzone odczuwanie temperatury :) Z kolei na ostatnim zdjęciu zestaw z niedzieli, bardziej wiosenny - choć z tymi samymi dodatkami - i z moją ulubioną jeansową kurtką, która jest jedną z najdłużej żyjących rzeczy w mojej szafie, bo wisi w niej już jedenaście lat. Au revoir.







(zdjęcia: Włóczykij)

18 kwietnia 2014

Artdekowska kobieta renesansu


Projektantka kostiumów, autorka sztuk scenicznych, artystka baletu, gwiazda kina niemego, kolekcjonerka antyków, autorka scenografii filmowych, dyrektor artystyczny wielu przedsięwzięć, projektantka biżuterii, egiptolożka, broadwayowska aktorka, właścicielka sklepu przy Piątej Alei, autorka kilku książek. Tym wszystkim zajmowała się (z wielkim powodzeniem) Natacha Rambova (1897-1966), która, niestety, najbardziej znana jest z bycia żoną... Rudolfa Valentino.

Natacha Rambova z mężem - Rudolfem Valentino.

BALET
Jej pierwszą wielką pasją był balet, którego uczyła się w angielskiej szkole, a więc daleko od amerykańskiego domu. Przed I wojną letnie wakacje spędzała na ćwiczeniach w operze paryskiej i oglądaniu ulubionych artystów na deskach londyńskich teatrów, a były to same ówczesne sławy: Anna Pavlova, Wacław Niżyński czy Thodore Kosloff. To właśnie ten ostatni uczył ją baletu, kiedy wróciła już do Ameryki na dobre (z pseudonimem pod którym znana jest do dziś) i wybłagała matkę o pozwolenie na baletową karierę. W tym samym czasie zaczęła również rozwijać swoje zainteresowania modą i designem oraz wdała się w romans ze starszym o 15 lat, żonatym Kosloffem, który nie dość, że utrzymywał całkiem pokaźne stadko kochanek, to jeszcze projekty tworzonych przez nią kostiumów pokazywał jako własne.


PRZYGODA Z FILMEM
W ten sposób Natacha zetknęła się z Ałłą Nazimovą. Podczas wprowadzania poprawek do kostiumów Kosloffa, wyszła na jaw prawda, że były to jej projekty - w skutek czego Nazimova zaprosiła ją do stałej współpracy. Krótko po tym Natacha postanowiła potajemnie opuścić tancerza. Ten, niestety, nakrył ją na próbie ucieczki i postrzelił w nogę.
Najbardziej znanym projektem, który zrealizowała razem z Nazimovą, była filmowa adaptacja sztuki Salome (1923) Oscara Wilde'a. Natacha była odpowiedzialna zarówno za scenariusz, jak i kostiumy, które genialnie zinterpretowała w oparciu o secesyjne ilustracje Aubrey'a Beardsley'a do pierwszego angielskiego wydania utworu Wilde'a z 1894 roku. Choć krytycy uznali film za niebezpiecznie dekadencki, jest to dzieło, które do dziś hipnotyzuje i urzeka swoją manierą.
......
Rudolfa Valentino Natacha poznała w 1921 roku, a rok później, na planie filmu Camille mieli okazję pracować razem. Szybko wzięli ślub, choć nie obyło się bez komplikacji i oskarżenia aktora o bigamię, ponieważ nie rozwiązał do końca spraw prawnych związanych z poprzednim małżeństwem. Państwo Valentino nazywani byli najbarwniejszą parą ówczesnego Hollywood i stąd zapewne Natacha najbardziej znana jest z bycia żoną aktora, choć żyli razem tylko 4 lata. Powodów rozstania było zapewne wiele, ale najważniejszy z nich stanowił zły wpływ Rambovej na karierę męża. Wybierała mu role (ambitne, ale mało płatne), zajmowała finansami (wymyśliła sprzedaż autografów męża za 25 centów każdy, co pozwalało im przetrwać trudniejsze okresy) oraz przejęła kontrolę nad jego karierą, czego nie mogli znieść przyjaciele Rudolfa, jak i chyba on sam.

'Salome', adaptacja filmowa na podstawie sztuki Oscara Wilde'a z 1923 roku.

MODA i STYL
Po rozstaniu z filmowym amantem, Natacha Rambova działała na naprawdę wielu płaszczyznach. Pisała sztuki wystawiane na Broadwayu, a jedną z nich All that Glitters oparła na swojej własnej miłosnej historii, choć sztuka akurat kończy się happy endem. Okazjonalnie bywała też aktorką i cały czas pogłębiała swoją wiedzę na temat mody jak i historii mody, analizując sztukę ubierania w czasach średniowiecza i renesansu oraz w najdalszych zakątkach świata: Chinach, Egipcie, Indiach, Persji. W roku 1927 otworzyła elitarny sklep przy Piątej Alei w Nowym Jorku i zachęcała kobiety, aby wyrażały siebie poprzez modę. Kiedy poznała drugiego męża, sklep zamknęła, zaczynając wraz z nim interesy na Majorce, które polegały na skupywaniu starych willi, modernizowaniu ich i wynajmowaniu turystom. 
......
Styl, który Natacha Rambova preferowała i oferowała swoim klientkom, z pewnością należał do mocnych i wyrazistych. W swoich projektach nawiązywała do egzotycznej i 'obcej' stylistyki. Wykorzystywała więc to, co było jej najbliższe: połyskujące, drapowane tkaniny, pióra, skomplikowane hafty, doskonałej jakości aksamity, długie spódnice, oryginalne wzory oraz motyw odwróconych trójkątów, który rzekomo dawał efekt wyszczuplenia sylwetki. Jej ulubionym projektantem był Paul Poiret i tylko jego kreacje - jak powiedział kiedyś Rudolf Valentino - mogły sprostać wymaganiom i gustowi Natachy, która uwielbiała agresywne kolory i nieoczywiste połączenia żółci z fuksją czy fioletu z zielenią. Do tego cały czas doskonaliła historyczną dokładność swoich projektów oraz pogłębiała wiedzę z zakresu mitologii i mistycyzmu, co miało niemały wpływ na jej szkice.

Suknie projektowane przez Natachę. Późne lata 20.

SPIRYTYZM
Metafizyka, reinkarnacja i teorie duchowe są zagadnieniami, które określiły następne lata życia Natachy, choć jeszcze w czasie małżeństwa z Rudolfem Valentino, oboje interesowali się spirytyzmem i uczestniczyli w różnych seansach. Działalność Natachy na tym polu była bardzo bogata. W amerykańskich periodykach publikowała artykuły o uzdrowieniu i astrologii, eksperymentowała z pismem automatycznym, kontaktowała się ze zmarłym Valentino z pomocą wróżek, a w swoim mieszkaniu prowadziła wykłady z zakresu mitów, symboli, teozofii i fenomenologii religii. Była też wielką fanką medium Heleny Bławatskiej oraz przywódcy duchowego Georgija Gurdżijewa.
W latach 40 związała się z Fundacją Bollingen, która upowszechniała prace Carla Junga, sponsorowała wydawanie książek z zakresu psychologii, religii i sztuki, a także przyznawała stypendia. Dzięki fundacji Natacha Rambova zobaczyła podobno swoje przeszłe życie w starożytnym Egipcie, co sprawiło, że na poważnie zajęła się rozszyfrowywaniem inskrypcji nagrobnych i egipskich skarabeuszy.


EGIPT i ANTYKI
Pierwszy raz Egipt odwiedziła w 1936 roku (ponoć miała tam okazję osobiście poznać samego Howarda Cartera), a w roku 1945 wyjechała tam jako szefowa pierwszej ekspedycji zorganizowanej przez wspomnianą wcześniej fundację Bollingen. Natacha poświęciła się studiom starożytnej symboliki religijnej, szukała źródeł pochodzenia Atlantydy oraz prowadziła badania porównawcze, które obejmowały nie tylko obszar Egiptu, ale też Azji Mniejszej, Mezopotamii, Iranu i Indii. Nadzorowała również niesamowicie szczegółowe fotografowanie i opis głównych egipskich zabytków, co wydrukowano później w kilku publikacjach. Prócz tego, dzięki wsparciu wyżej wymienionej fundacji, wydano sześciotomową publikację o egipskich tekstach religijnych, którą Rambova współtworzyła z rosyjskim egiptologiem Alexandrem Piankoffem.
Potrzeba interdyscyplinarnego i naukowego podejścia do ezoteryki, zaowocowała bogatą korespondencją Natachy z różnymi naukowcami, którzy zauważali u niej niezwykłą wiedzę z zakresu metafizyki, symboliki, kosmologii, alchemii, fizyki, mitologii i numerologii.
......
Wielką pasją Natachy Rambovej było również kolekcjonowanie starożytnych artefaktów wraz z dokumentacją, które ostatecznie zostały przekazane do muzeów. Starożytności egipskie, jak predynastyczny amulet z głową byka, ma w swoim posiadaniu Utah Museum of Fine Art, a kolekcję antycznej sztuki nepalskiej i lamaistycznej, w skład której wchodzą m.in. XV-wieczne figurki religijne, można oglądać w Philadelphia Museum of Art.

Odręczne malunki Natachy Rambovej z grobowca Ramzesa VI.
INSPIRACJA
Popularny mistyk i przyjaciel Natachy, George Wehner, scharakteryzował ją jako 'wysoką i szczupłą, uderzająco piękną w egzotyczny sposób, odzianą w długą czerwoną suknię, na którą narzuciła długi perski płaszcz ze złotej i srebrnej lamy podbity purpurą, na głowie - jeden z jej sławnych turbanów połyskujących czerwonym lakierem. Wyglądała jak księżniczka, która zeszła z kart orientalnej baśni'. Z takim wyglądem, wyczuciem smaku i estetyki była inspiracją zarówno dla kobiet swojej epoki, gwiazd Hollywood jak i wszelakiej maści artystów.

Po lewej obraz autorstwa Paula Joanowitcha (1925), po prawej praca Svetoslava Roericha (1926).

Wszystkie stroje są tak zachwycające, że musiałam je zamieścić w kolażu :)

Na postać Natachy Rambovej natknęłam się przy okazji tworzenia wpisu o modzie lat dwudziestych. Najpierw urzekła mnie jej powierzchowność, czyli uroda, ubiór, turbany i fryzura z warkoczami, którą ciągle udoskonalam (poniżej dwie pierwsze próby). Później zafascynowało mnie jej życie i mnogość rzeczy, którymi się zajmowała, ponieważ ja też ogarniam wiele spraw naraz i czasem zastanawiam się, czy nie powinnam się ograniczyć:) Ponadto Natacha Rambova jest idealnym przykładem na to, że miłość do oryginalnej mody i dbałość o tę właśnie wspomnianą powierzchowność nie wyklucza wiedzy oraz ciągłego kształcenia się. W tym właśnie sensie pozostaje ona dla mnie wzorem.



11 kwietnia 2014

Emnildowy mix modowy #1


Cześć kochane, przychodzę dzisiaj do Was z zawartością swojej szafy. Ten wstępniak jest straszny! Tak straszny, że zdążyłam go znienawidzić, bo niestety, natykam się na niego u różnych blogerek bardzo często. Poza tym wyrażenie przychodzę do Was, jakoś bardziej niż z blogosferą kojarzy mi się z przypowieściami biblijnymi albo chociaż stroną 'Święci bez fotoszopa', z której zaśmiewam się zwykle do łez. Jest genialna. Serio, serio.
......
Żarty na bok - ja dzisiaj naprawdę pokazuję zawartość szafy. Zebrałam bowiem trochę zdjęć moich codziennych zestawów, które eksploatuję wiosną (To bardzo dobre określenie, ponieważ jak może zauważyć co bystrzejszy obserwator - czyli Ty :P - poszczególne elementy się powtarzają i przeplatają. Jeszcze bystrzejszy obserwator zauważy ścierę chujowej perfekcyjnej pani domu na stole, za którą serdecznie przepraszam).
W każdym razie, po ostatniej, dłuższej, nieobecności na blogu pomyślałam, że taka modowa kumulacja będzie bardzo dobrym pomysłem. Część zdjęć pojawiła się już na fb (tam działam codziennie, więc zapraszam, jeżeli ktoś chce być naprawdę na bieżąco, posłuchać fajnej muzyki i poczytać o pierdółkach), część powstała spontanicznie, a część zestawów noszonych ostatnio, uwieczniłam dla Was dzisiaj. Przed Państwem wiosenna moda Emnildy :)









Na koniec inspiracja fryzurowa (i wzór firany na twarzy):
(zdjęcia: Włóczykij i ja)