25 maja 2013

Arabskie wieczory...

Proponuję na początek posłuchać egipskiego radia Nogoom FM 100.6.


....pachnące shishą, kadzidłami i ciężkimi perfumami, to chwile które lubię najbardziej. Przypominają mi one o minionych wakacjach i nastrajają na kolejne, których już nie mogę się doczekać! Orient był dla mnie zawsze przestrzenią magiczną i taką pozostanie już na zawsze, chociaż co roku odkrywam jego nowy, mały fragment. Fascynuje mnie jego - jakże inna od zachodniej - mentalność ludzi, ich niespieszny sposób bycia oraz gościnność. Zawsze staram się poznać prawdziwy smak Orientu: smak shishy, palonej na asuańskim targowisku; oglądanie arabskiej telewizji w arabskim domu o 2 nad ranem; dziwne zakamarki w których można znaleźć prawdziwe cuda, jak choćby lustro, które kupiliśmy dwa lata temu od znalezionego w bocznej uliczce handlarza. Bardzo lubię też (z turystycznego punktu widzenia) wschodnie kosmetyki i przyprawy, które na wakacjach kupuję w dużej ilości. Potem, przez cały rok, przypominają mi o słonecznych krajach wschodu. Au revoir!









(zdjęcia: Antta Jopkins i Włóczykij)

19 maja 2013

Niedzielne popołudnie


Nie wiem jak dla Was, ale dla mnie niedzielne popołudnie jest najbardziej beznadziejnym czasem w ciągu całego tygodnia. U mnie przejawia się wręcz depresyjnie. Wszyscy zaszywają się wtedy albo z książką na balkonie albo przed komputerem grając w durną grę albo konsumują piwko przed telewizorem komentując najnowsze wydarzenia polityczne i sportowe. A ja włóczę się po domu i nic mi nie pasuje. Do książki brak mi cierpliwości, durnych gier mam dość w tygodniu, a polityką i sportem nie interesuję się ani trochę. Trudno mi więc znaleźć sobie miejsce. Do tego rozważam, co spieprzyłam w minionym tygodniu, a to tydzień w tydzień są te same sprawy: za mało pisania magisterki, za mało sprzątania (mimo że posiadam poradnik Perfekcyjnej Pani Domu i oglądam po dwa odcinki w tygodniu, to efekty są raczej marne...), za dużo lenistwa. Standard. Od jutra będzie inaczej! - powtarzam sobie, ale wiem, że to marzenie ściętej głowy.
......
Sukienkę którą mam na sobie, kupiłam kilka miesięcy temu w lumpeksie na św. Marcinie w Poznaniu, gdyż akurat trafiłam na otwarcie. Ciuchy nie powalały, ceny tym bardziej, ale udało mi się wypatrzeć ten zwiewny letni ciuszek za 12 złotych. Jeżeli chodzi o buty, to chyba pierwszy raz jestem na czasie, bo pokazuję coś co jeszcze jest w sklepach (w tym przypadku w CCC). Są bardzo, bardzo wygodne. Zauważyłam w ogóle, że w kwestii butów wygodę stawiam na pierwszym miejscu. Rzadko kiedy mam okazję uczestniczyć w takich wyjściach, gdzie buty mogłyby tylko wyglądać, dlatego w mojej szafie nie uświadczycie szpilek, cienkich paseczków czy plastików. Od dłuższego już czasu inwestuję w porządne, skórzane obuwie, które długo mi służy. Takie koturny (które podwyższają, a zarazem są dość płaskie) marzyły mi się od dawna. Mimo że mam 175 cm wzrostu, to uważam, że wysokości nigdy dość!
......
Pozdrawiam Was serdecznie i muszę donieść, że dzisiejszy wieczór niedzielny tak do końca beznadziejny nie będzie, bowiem urządzam małą imprezkę na balkonie z shishą w tle. Au revoir!



Uwielbiam moje siwe włosy!




Najwygodniej jest i tak na bosaka!
(zdjęcia: Włóczykij)

8 maja 2013

Young and Beautiful*




Zacznę od tego, że absolutnie zachwyciłam się powyższą piosenką Lany del Rey z najnowszego filmu o Gatsby'm. Słucham jej od rana i nic nie wskazuje na to, bym przed wieczorem miała włączyć coś innego. Polecam Wam posłuchać także innych utworów z tego filmu. Mnie osobiście najbardziej chyba zaintrygował will.i.am i jego Bang Bang, które łączy charlestona z rapowym brzmieniem. Zazwyczaj nie słucham rapu, ale to połączenie jest świetne!
......
Dość o muzyce. Zdjęcia są kolejną - wieczorną - odsłoną naszego spotkania inspirowanego latami 20-tymi. Turban i kombinezon zakupiłam jakiś czas temu w jednym z internetowych ciucholandów i muszę przyznać, że już się nie mogłam doczekać, żeby pokazać je razem! Jak widzicie czerń ożywiłam pomarańczem. Jest to jedna z barw do których nie mam specjalnego przekonania, więc metodą małych kroków próbuję się z nią oswoić. Bransoletę z pierścionkami dostałam od Włóczykija i traktuję ją jako biżuterię na specjalną okazję, bo nie jest to rzecz w której można cokolwiek wykonywać (jedynie nalać sobie herbaty :)). Co do kolczyków - chciałam założyć inne: duże, wiszące, z pomarańczowym kamieniem, ale znalazłam je kilka godzin po zrobieniu zdjęć. Jak to się mówi: nie ma tego złego, coby na dobre nie wyszło - przynajmniej będę miała okazję do zrobienia kolejnych zdjęć!

* Ja mam tylko jedno skojarzenie: The Bold and the Beautiful :P







(zdjęcia: Włóczykij)


4 maja 2013

Urodzinowe dziewczyny z przeszłości


Miało być jak na jednym z przyjęć u Gatsby'ego, skończyło się jak stypa u wujka Mietka (z góry przepraszam jeżeli ktoś w takowej uczestniczył i poczuł się dotknięty), a zdjęcia jakie są widzicie sami. Nie jestem stereotypową Polką narzekaczką, ale wierzcie mi na słowo, że nic nie wyszło jak miało wyjść - włącznie z zakalcowatym ciastem, zbiciem talerza i pogodą. Tak więc nie będę rozwijać tematu tylko "dyplomatycznie" go zmienię ponieważ...
......
... mój blog obchodzi urodziny!
Nigdy nie obchodziłam swoich blogowych urodzin - wydawało mi się to trochę śmieszne. Jednak Emnildzie stuknęła czwórka i pomyślałam, że wypada napisać chociażby dlatego, żeby Wam - moi czytelnicy - podziękować. Za to, że odwiedzacie mnie bardziej lub mniej regularnie, że inspirujecie się, że komentujecie... po prostu za to, że aktywnie uczestniczycie w tworzeniu tego bloga. Cieszę się, bo dzięki Wam - Waszym pytaniom, konstruktywnej krytyce i spostrzeżeniom dotyczącym rozmaitych tematów, przez te cztery lata nauczyłam się naprawdę wiele i poznałam mnóstwo różnych nowych rzeczy. Raz jeszcze  D Z I Ę K U J Ę!






(zdjęcia: Włóczykij)

Thomas Hart Benton, Social Life, 1930.