31 grudnia 2012

Fotograficzne podsumowanie


Większość zdjęć pojawiła się w postach opublikowanych przeze mnie w tym roku, niektóre nawiązują do postów, ale nie były wykorzystane, a specjalną niespodzianką są zdjęcia świnka Gustawa (na jakimś forum przeczytałam, że fajnie byłoby, gdyby się częściej pojawiał). Oto i on!
......
W tym roku, pierwszy raz od lat, spędzam Sylwestra w domu, w gronie rodzinnym. Wraz z Tomkiem i Anttą, będziemy grać w Monopoly i zajadać się kanapkami z łososiem, a piętnaście minut po północy, kiedy ucichną fajerwerki, położymy się spać... Już nie mogę się doczekać!
......
Korzystając z okazji chciałam Wam - kochani czytelnicy - złożyć życzenia pomyślności w Nowym Roku. Oby nie opuszczało Was szczęście i zdrowie, a wszystko o czym marzycie (a nawet to, o czym nie śmiecie marzyć) spełniło się!


















27 grudnia 2012

I po świętach


Historia moich świątecznych podarunków w tym roku, sięga dnia 15-go sierpnia, kiedy to obudził mnie domofon i hasło: "Proszę zejść. Mam dla pani prezent bożonarodzeniowy". Cóż miałam robić? Czym prędzej narzuciłam na siebie szlafrok i wybiegłam na podwórko, gdzie... dopiero po chwili zobaczyłam duży, dostawczy samochód, a w otwartym garażu czekał na mnie Tomek, pan dostawca (czyli św. Mikołaj:) i stara, ponad stuletnia, szafa biblioteczna, którą wypatrzyłam dwa tygodnie wcześniej w Internecie. Zazwyczaj moja intuicja podpowiada mi, kiedy mogę spodziewać się jakiejś niespodzianki, tym razem jednak było to przeogromne zaskoczenie! Od dłuższego czasu marzyłam o bibliotece, a ta zachwyciła mnie swoją oryginalną formą i witrażowymi szybkami, które kojarzą mi się z angielskim neogotykiem. 
......
Szafa trafiła do naszego czerwonego gabinetu, choć nie obyło się bez komplikacji. Wnosiło ją 6 osób, na zakręcie okazało się, że trzeba ją rozebrać, bo się nie zmieści, a następnym problemem był odpowiedni dobór poszczególnych części do ponownego skręcenia szafy. Szczęśliwie się jednak wszystko udało i od pięciu miesięcy biblioteka mieści część naszego księgozbioru.

Na dole znajduje się podnoszona klapa, skrywająca tajemniczy schowek. Trzymamy tam filmy DVD.

Moja kolekcja XIX-wiecznych książek znalazła wreszcie swoje miejsce.

Uwielbiam te witraże!



Na Święta dostałam również box 17 płyt Grzegorza Turnaua z autografem. Jest to jedyny polski artysta, którego mogę śmiało nazwać swoim ulubionym wykonawcą. 
Szczególnie polecam Wam płytę Cafe Sułtan z piosenkami Jeremiego Przybory i Jerzego Wassowskiego.

Stałam się także szczęśliwą posiadaczką albumu Mistrzostwo pracy lustrzanką cyfrową, który w bardzo przystępny sposób odkrywa tajniki tego skomplikowanego sprzętu. Powiedziałabym, że jest to bardzo rozbudowana instrukcja obsługi z poradnikiem.
Mam nadzieję, że dzięki niemu, moje zdjęcia staną się kiedyś odrobinę lepsze.


21 grudnia 2012

Dekadencki salon cz. III



Kolejna odsłona naszej listopadowej sesji zdjęciowej jest związana - jak pisałam na moim facebookowym fanpejdżu - z rolą, którą przyszło mi odegrać w Hiszpance. Przebieranki i rekwizyty same jakoś narzuciły ten temat :). Tak więc bez zbędnych słów (no bo i o czym tu pisać?), zapraszam do obejrzenia efektów i podziwiania póz Ladies of the Manor.
......
A jako, że życie nie składa się jedynie ze zdjęć i odrealnionych póz, to chciałam Was zapytać - kochani czytelnicy - jak znosicie szał przedświątecznych zakupów? Ja w środę miałam (nie)przyjemność być w Auchan i wyszłam z tego sklepu umęczona, jak po biegu maratońskim (o ile takowy bym w ogóle przeżyła!). Zawsze robię zakupy w Lidlu lub Biedronce, które są mniejsze i nie mają takiego wyboru towarów, co mi odpowiada o wiele bardziej. Panie kasjerki też działają tam bardziej sprawnie, a ewentualne pomyłki cenowe są rozwiązywane szybciej.
Jednak Auchan muszę z całego serca polecić, jeżeli chodzi o wybór rajstop, majtek i skarpetek. Od kilku lat robię tam zapasy, a i tym razem sklep mnie nie zawiódł.
Natomiast jeżeli chodzi o prezenty, to kupuję je cały rok. Jeżeli zobaczę coś, co z kimś mi się kojarzy i wiem, że się z owej rzeczy ucieszy, to rzecz ląduje w moim koszyku. Poza tym mam szafkę, w której przechowuję prezenty niechciane, które puszczam w drugi obieg. Największym jednak źródłem moich podarunków pozostaje Internet, przez który już pod koniec listopada zamawiam ciekawe prezenty. Polecam Wam te sposoby, żeby uniknąć nerwów związanych z kolejkami i niepewnością, czy zdążycie.










Garść inspiracji:
(zdjęcia: Włóczykij)

16 grudnia 2012

Co było, kiedy mnie nie było?

Strój wymyśliłam dziś naprędce i równie prędko zrobiłam zdjęcie samowyzwalaczem. (Kozaki i halka pochodzą z wczorajszej wyprzedaży teatralnej). PS. Proszę, nie zwracajcie uwagi na fryzurę i makijaż, bo ich tu po prostu nie ma :)
 
Tytułowe pytanie pozwala mi podzielić się z Wami - drodzy czytelnicy - kilkoma ważnymi wydarzeniami, które mnie ostatnio spotkały. Pierwszym i najbardziej znaczącym był udział w filmie Hiszpanka, który w grudniu 2013 roku wejdzie na ekrany polskich kin (niestety Hollywood jeszcze nie podbiłam!). Było to dla mnie nowe, fascynujące doświadczenie, które koniecznie pragnę powtórzyć! Mimo mrozu na planie i czekania na wszystko (począwszy od jedzenia, a skończywszy na wejście na plan), atmosfera była wspaniała, a koleżanki statystki okazały się przesympatyczne! Moją rolę stanowiło odegranie pani lekkich obyczajów (nagabywanie przechodniów, świecenie dekoltem i głośny śmiech).
Poza tym miałam okazję przyjrzeć się z bliska dawnym samochodom, wszystkim cudownym strojom z epoki, a także poznać wspaniałą panią kostiumograf - Dorotę Roqueplo, której wywiadem zachwycałam się tydzień temu, nie wiedząc zupełnie kto to jest. To jest dopiero zrządzenie losu!
......
Wczoraj z kolei miałam okazję uczestniczyć w wyprzedaży teatralnych kostiumów i ozdób. Zrobiłam naprawdę pokaźne zakupy, wszystkie stroje jednak - poza butami - wymagają nowej interpretacji i zaprojektowania ich raz jeszcze, czemu oddaję się dziś bez reszty, mając w głowie tylko aksamity, koronki, futra i lamówki. Gdy wszystko będzie gotowe, moja krawcowa (czyli mistrzowska ciocia Włóczykija) powoła do życia moje pomysły, a ja będę mogła powiedzieć: było warto!
......
A na koniec chciałam Wam zacytować fragment pięknego i mądrego wywiadu ze wspomnianą wyżej Dorotą Roqueplo:
Myślę, że całe nasze życie polega na miłości. Bywa, że nie wiemy, że ktoś w danej chwili potrzebował uśmiechu, pomocnej dłoni. Wydaje mi się, że wszyscy powinniśmy zrozumieć, ile możemy drugiej osobie dać. Wtedy naprawdę warto poświęcić życie dla miłości (...) ale nie dla miłości do mężczyzny, raczej do bliźniego, do ludzi, czasami takiej, z której nie zdajemy sobie sprawy.