28 listopada 2012

"Czy jest coś gorszego niż utrata pokojowej?"


Noc z minionej soboty na niedzielę upłynęła mi pod znakiem II sezonu serialu Downton Abbey, który oglądałam od 22 do 7.30 rano (nie darowałabym sobie gdybym nie widziała finałowej sceny oświadczyn Mary i Matthew! Po tym nocnym maratonie nie byłam ani trochę znużona, zastanawiałam się wręcz, dlaczego w domu jest tak pusto. Brakowało mi krzątaniny służących i tłumu krewnych wpraszających się na angielską herbatkę.
......
Tym z Was, którzy nie znają Downton Abbey muszę serial bardzo, bardzo polecić. Akcja rozpoczyna się w 1912 r., tragedią Titanica, w której ginie przyszły spadkobierca Lorda Grandhama, który to spadkobierca, zgodnie z angielskim prawem miał objąć w posiadanie posiadłość Downton, a także poślubić córkę Lorda - Mary, by nie utraciła swojego-nieswojego dziedzictwa. Od tego momentu zostajemy wciągnięci w losy rodziny Crawley, uczestniczymy w ich radościach, smutkach, intrygach i wystawnych kolacjach. Jednocześnie żyjemy losami ich służby, poznajemy zwyczaje (dobrze strzepywać poduszki przez upuszczanie na podłogę), hierarchię, gdzie lokaj podlega kamerdynerowi, a pokojówki głównej gospodyni, oraz prawa jakie rządzą życiem zarówno tych na dole jak i na górze.Serial poprzez wielość i różnorodność wątków nie nudzi ani trochę! Podstawową wartością zarówno arystokracji, jak i służby jest honor, uczciwość i nieposzlakowana opinia. Jednak zarówno jedni jak i drudzy knują i mają swoje sekrety… Poza tym ciekawie jest oglądać przełom epok z perspektywy zarówno starego, jak i młodszego pokolenia. Ci pierwsi myślą, że da się przywrócić porządek i zwyczaje sprzed I Wojny Światowej (bo kto to wiedział, żeby pokojówka, a nie lokaj, usługiwała do stołu!?, Ci drudzy zaś wierzą w nowe idee: socjalizm, prawa kobiet, spodnie i samochody.
......
Za chwilę zacznę chyba oglądać III sezon, bo już nie mogę doczekać się nowych perypetii bohaterów!


Lady Mary i Matthew - moja zdecydowanie najbardziej ulubiona, serialowa para.

Suknie i biżuteria, które noszą główne bohaterki zachwycają mnie w każdym odcinku!



Maggie Smith jako hrabina Grantham i seniorka rodu zrazem, jest niesamowita, a jej uwagi i spostrzeżenia powinny być wydane drukiem! Naprawdę zabawne jest patrzenie, jak XIX-wieczna dama musi przystosować się do nowych warunków życia: pogodzić z elektrycznością i telefonem, a także tym, że jej wnuczka miała przedmałżeński romans i chce wyjść za mąż za kogoś, kto pracuje!

11 listopada 2012

Dekadencki salon cz. I


Dekadencki Salon Emnildy, to taka robocza nazwa, która jednak idealnie oddaje klimat wieczoru i nocy spędzonej wspólnie z przyjaciółkami. Klimat dekadencji był odczuwalny jak najbardziej: suto zastawiony stół, kabaretowa, czy też lokalowa muzyka, oraz palące się znicze, które przez cały wieczór przypominały o kruchości (i czasem bezcelowości) życia. Salon z kolei to pomieszczenie, w którym spędziłyśmy najwięcej czasu. Następnym razem nawiążemy jednak do tradycji XIX-wiecznych salonów kulturalnych i każda z nas przygotuje coś od siebie. Podejrzewam, że hrabina B. katastroficzny wiersz Kasprowicza, hrabina K. pokaże swoje drzewo genealogiczne, hrabina A., jako początkująca aktorka, fragment jakiejś sztuki... etc.
......
Tego wieczoru jednak w planach miałyśmy coś zupełnie innego, czyli dobrą zabawę i sesję zdjęciową, której efekty z radością Wam prezentuję. Nie będę już więcej mówić, niech fotografie oddadzą atmosferę naszego spotkania.



Moja przyjaciółka, hrabina B., znakomicie tańczy do Cell block tango z musicalu Chicago!

Jak to określił Włóczykij: Rubaszne putto :)

(zdjęcia: Włóczykij)

Moje inspiracje:

7 listopada 2012

Tajemnice kosmetyczki


Jakiś czas temu jedna z komentujących blog osób, poprosiła o posta związanego z kosmetykami i pielęgnacją. Postanowiłam przygotować taki post i polecić kilka używanych przeze mnie specyfików. Zacznę od tego, że  mimo posiadania w wyposażeniu wielu kosmetycznych środków (z reguły są to prezenty od mamy albo przyjaciółek) używam niewiele z nich, ograniczając się do tych podstawowych. A więc zaczynamy.
......
CIAŁO.
Balsam do ciała stosuję średnio raz na tydzień, lub kiedy mam ochotę ładnie pachnieć, moja skóra nie potrzebuje go bowiem codziennie. Moim numerem jeden jeżeli chodzi o zapach jest Powitanie z Afryką firmy Bielenda, który pachnie cudownie orientalnie, a takie wonie lubię najbardziej. Natomiast jeżeli miałabym powiedzieć co jest najlepsze dla mojej skóry to odpowiedziałabym: oliwka! Najlepsza jest ta firmy Hipp, ponieważ nie zawiera parabenów i sztucznych składników. Bardzo lubię też dwie inne: kupioną w Tunezji jaśminową i przywiezioną z Egiptu o zapachu drzewa sandałowego. Ta ostatnia prócz właściwości pielęgnacyjnych, ma także działanie rozgrzewające i wspaniale usuwa np. ból karku.
Jeżeli chodzi o dezodoranty, to moim odkryciem jest antyperspirant Keops firmy Roc, który nie ma żadnego zapachu i doskonale chroni przed potem cały dzień. Żaden inny antyperspirant nie jest tak skuteczny.

TWARZ.
Kremu do twarzy używam dwa razy dziennie, a ostatnio nauczyłam się także codziennie używać kremu pod oczy (zapewne dlatego, że mam ich kilka i muszę zużyć :)). Bardzo lubię rosmannowską serię Alterra, prawię w 100% naturalną, a do tego nie za drogą. Z Alterry obecnie posiadam żel do mycia twarzy, kremy, chusteczki do demakijażu i maseczki. Kiedy moja cera jest zaczerwieniona stosuję Krem Bioderma Sensibio AR, a kiedy na mojej twarzy pojawią się niechciane krostki, kremu Pharmaceris T Sebostatic noc, który ma właściwości zasuszające. 

KOSMETYKI.
Podstawą każdego mojego makijażu jest korektor i puder, puder i... puder. Uważam, że kosmetyk, który cały dzień nosi się na twarzy musi być jak najbardziej naturalny, dlatego używam pudru Bio Detox Bourjois oraz Healthy Mix Bourjois, oba w najjaśniejszym odcieniu. Szczególnie lubię puder Bio Detox. Doskonale kryje wszelkie niedoskonałości i ma kremową konsystencję. Poza tym do makijażu stosuję kredkę do brwi, czasami cienie do powiek, róż, eyeliner (uwielbiam!) no i mascarę Max Factor 2000 calorie. Jest to jedyna mascara (a wypróbowałam ich naprawdę sporo), która pogrubia rzęsy, ale ich nie skleja! Wyraźnie widać efekt tuszowania, a to to przecież chodzi.

WŁOSY.
Niestety muszę Was zmartwić, ale moje włosy są grube z natury. To nie cudowny efekt działania specyfików, ale geny. Nie oznacza to jednak, że w specjalny sposób o nie nie dbam. Podstawą są witaminowe tabletki Vitapil (ok. 40 zł za dwumiesięczną kurację), które zawierają wszystkie minerały potrzebne włosom do tego, żeby były piękne. Poza tym myję je w szamponach ziołowych, czasami płuczę w wywarze z pokrzywy, lub nakładam maskę Wax Treatment. Bardzo fajną sprawą jest też kokosowa oliwa do włosów, którą kupiłam w Egipcie. Nakładam ją na całą noc, a rano myję włosy, które stają się jedwabiście gładkie i lśniące. Jeżeli nie używam tej oliwy, to po myciu pryskam włosy odżywką Gliss Kur Hair Repair, żeby łatwiej się rozczesywały. No i niekiedy nakładam na włosy porcję serum bez spłukiwania z serii Apteczka babuni lub Radical.
Najważniejszą jednak sprawą jest to, że płuczę włosy chłodną wodą (zamyka łuski włosów), nie suszę ich suszarką (chociaż mam ją na wyposażeniu, bo zimą się czasem przydaje) i nigdy nie używam prostownicy czy lokówki.
......
To by chyba było na tyle. Mam teraz pytanie do was, moi drodzy czytelnicy - jakie specyfiki są dobre dla Was i co byście polecili?

4 listopada 2012

Przednia zabawa


Moja zabawa z okazji Halloween trwała dwa dni, dlatego relacjonuję ją z niewielkim opóźnieniem. Wczoraj usuwałam wszelkie imprezowe pozostałości i segregowałam zdjęcia z sesji zdjęciowej, które podzieliłam (do tej pory) na dziesięć postów. Myślę, że w połączeniu z innymi pomysłami, które kręcą się w mojej głowie, materiału starczy do końca roku, a to oznacza zminimalizowane ryzyko grypy z powodu robienia zdjęć na śniegu :) 
......
Niestety pomysł z pin-up girls (o którym wspominałam w poprzednim wpisie) nie udał się ani trochę, ale za to udało nam się zrobić mnóstwo zdjęć, inspirowanych książkami o erotyce fin de siècle'u oraz lat 20-stych. Myślę, że efekt jest ciekawy. Trzymajcie tylko wraz ze mną kciuki, żeby moje przyjaciółki zgodziły się na publikację zdjęć ze swoim udziałem (osobiście wolę oglądać piękne twarze, niż czarne plamy, lub pikselozę), ponieważ siła tych zdjęć tkwi właśnie w ujęciach robionych en groupe.
......
Mój ubiór składa się z bluzki w ludowe wzory (5zł), sukienki z koronkowymi wstawkami - niestety poszerza! (1.50 zł), oraz butów (5 zł) kupionych na Allegro. Kolczyki - nietoperze dostałam dwa lata temu od Włóczykija, ale dopiero teraz miały swoją premierę.





(zdjęcia: Włóczykij & ja)