31 października 2012

Czary-mary


Muzyka: Steve Jablonsky - Universal Lobby

Moi kochani! Zdjęcia, które dziś prezentuję, miały być okraszone zabawną historyjką o dobrej czarownicy, która w zimny, mglisty poranek nawiedziła wieś, by (stosując szereg magicznych sztuczek) zaczarować rosnące w sadzie jabłka, tak, by stały się tymi najpyszniejszymi na świecie! Jak widać udało się, ale wiedźma musiała ruszyć dalej, bowiem ma na głowie większe atrakcje niż czarowanie owoców, a mianowicie zorganizowanie imprezy z okazji Halloween (w tym celu zakupiła nawet specjalne serwetki z motywem duchów) oraz sesji zdjęciowej z udziałem swoich gości, czyli gotowych na wszystko artystek z variété, które obiecały odsłonić to i owo przed obiektywem.Teraz pozostaje jedynie mieć nadzieję, że pozwolą na opublikowanie swoich wizerunków i nie pozostawią mnie samej na placu boju.
......
Panie i Panowie, jeżeli wszystko się uda, to listopad spędzimy w klimatach lat dwudziestych, Pin-up girls i... 
......
A na TEJ stronie znajdziecie mój ulubiony przepis na smakowite paluchy wiedźmy. Mniam!









(zdjęcia: Włóczykij)

27 października 2012

W oczekiwaniu na Halloween

Wystrój głównego pokoju. Małą dynię znalazłam ostatnio w szafie, a czaszkę pożyczyłam od Antty - siostry mojego chłopaka.

Znicze i sztuczne kwiaty przywiozłam wczoraj prosto z... cmentarza. Znicze będą zdobić mieszkanie jako lampiony, przez cały listopad.

Mam też nadzieję, że kolekcja zniczy wkrótce się powiększy :-) A poniżej zapowiedź nowego posta. Oczywiście halloweenowego! Zapraszam ponownie 31-go października!

22 października 2012

"Hiszpanka"


Tytułowa "Hiszpanka" to tytuł filmu, który na ekrany kin wejdzie za rok, w 95 rocznicę Powstania Wielkopolskiego. Jak można przeczytać w opisie reżysera, "Hiszpanka" to sensacyjna opowieść o grupie jasnowidzów i spirytystów, która u schyłku pierwszej wojny światowej, przy pomocy swoich zdolności parapsychicznych usiłuje uchronić polskiego pianistę i polityka Ignacego Jana Paderewskiego przed mentalnym atakiem wybitnego medium – Doktora Abuse, pracującego dla Pruskiej Armii. Intryga osnuta jest wokół wyzwoleńczej walki Polaków na chwilę przed wybuchem Powstania Wielkopolskiego, ale opowiedziana jest z wielkim dystansem do historii i ze świadomością gatunku.
......
A co do tego wszystkiego ma moja osoba? Otóż w zeszłym miesiącu miałam przyjemność wziąć udział w castingu do tego filmu. Ekipa filmowa poszukiwała statystów, którzy zapełnią filmowe tło. Pomyślałam, że byłaby to dla mnie niesamowita przygoda. Jako taki udział we filmie nie jest moim marzeniem, bardziej chodzi o to, by poczuć klimat tamtych grudniowych dni 1918 roku. Właśnie tego chciałabym doświadczyć. 
......
Czy zostanę wybrana nie wiem, tak czy siak, udział w castingu był niesamowitą okazją do założenia tego stroju i wymyślenia nowej fryzury. 
Au revoir!




(zdjęcia: Włóczykij)

14 października 2012

Refleksje


Kochani, ostatnia moja dłuższa nieobecność w blogowej sferze sprawiła, że postanowiłam ruszyć pełną parą. Stworzyłam więc "fanpejdża" na Facebooku. Założyłam go wczoraj, później, wieczorem zlikwidowałam, bo nie mogłam się połapać w skomplikowanych funkcjach FB, ale postanowiłam podjąć wyzwanie, zachęcona kilkoma lajkami mojej strony przez osoby nie będące moimi znajomymi, co oznacza, że ma to jakiś sens! Kochani zapraszam więc oficjalnie na moją Facebookową stronę, gdzie znajdziecie informacje o nowych postach, ciekawe linki i więcej zdjęć! Kliknijcie w zdjęcie, bądź odnośnik pod nagłówkiem bloga.


A teraz tytułowe kilka słów refleksji. Zwiedziłam sobie ostatnio parę blogów, na które raczej nie zaglądam (są to, że się tak wyrażę, ikony polskiego szafiarstwa i mnóstwo innych osóbek, których blogi są dostępne w spisie Szaf Polskich czy Polskich Szafiarek). Znacie je z pewnością. Jestem porażona. W modzie chyba nie chodzi o to, żeby kopiować manekiny z wystaw sieciówek, albo robić sobie hipsterskie zdjęcia w legginsach z kawą ze Starbucks'a, tudzież w jakichś wielkich rozmiarów śpiochach. A to wszystko można zobaczyć na wspomnianych stronach.
......
Ze sprawą tych śpiochów łączy się kolejna bardzo ważna rzecz - sponsoring i pieniądze, czyli to, że (jak przeczytałam ostatnio w gazecie) na prowadzeniu bloga modowego można zarobić ponoć nawet 7000 zł miesięcznie. Ja przez 4 lata blogowania nie zarobiłam ani grosza, i proszę mi tu nie pisać, żem stary brękot, który zazdrości innym. Mój blog, to moja przestrzeń i nie będę udostępniać tej przestrzeni rozmaitym firmom, które przez nią chciałyby zdobyć nową klientelę. Jestem absolutnym przeciwnikiem konsumpcyjnego stylu życia i to co kupuję, kupuję po to, żeby mi służyło aż do śmierci (mojej, bądź danej rzeczy). Tak samo świadomie staram się podchodzić do ubrań, dlatego nie mogę zrozumieć, jak można być takim konsumpcjonistą (nie używając mocniejszego wyrażenia), żeby w każdym poście pokazywać nowe rzeczy, a zawartość swojej szafy sprzedawać po sezonie, no bo przecież jest już niemodna...
Nienawidzę nachalnych konkursów, które atakują mnie na wielu blogach ("żeby wygrać polub naszą markę na FB" i inne), nienawidzę pseudo-reklam telefonów, żelazek, tabletek na sraczkę i wspomnianych wyżej śpiochów, które blogerki uważają za 8 cud świata, bo dostały produkt lub pieniądze od firmy.
......
Mój blog jest moją przyjemnością i hobby (jak dla niektórych wędkarstwo). Jeżeli coś  reklamuję to tylko dlatego, że chcę, że to coś mnie naprawdę zachwyciło. To tyle, jeżeli chodzi o moje wynurzenia.
AMEN.

10 października 2012

Migawki

Maria Antonina ozdabia półkę z zapachami.

Gorset kupiłam od razu z przeznaczeniem ozdoby sypialni. Urzekła mnie w nim mała (niewidoczna na zdjęciu) różowo-złota kamea, przypięta między górną częścią stanika.

Wystawa zwiewnych tkanin (i pięknych torebek).

Małe buteleczki na zapachy przywiozłam z Egiptu. W jednej z nich przechowuję Opium - mocny, ciężki zapach, idealny na dekadenckie wieczory; w drugiej Alf leila wa leila - też na bazie opium, ale nieco lżejszy, orientalny perfum.

Eden. Mój ukochany zapach, teraz czeka, aż znudzą mi się wonie opiumowe.

Przedwojenny gobelin ze Starej Rzeźni w Poznaniu, inspirowany jednym z najsłynniejszych dzieł Fragonarda.

6 października 2012

Wsi angielska, wsi wesoła


Długo się przygotowywałam do napisania tego posta. Zastanawiałam się nad zrobieniem zdjęć, nie mogłam zabrać się do przerzucenia ich do laptopa, a potem umieszczenia na blogspocie. Do tego wszystkiego przyszła jesień, i grzybobranie oraz robienie przetworów pochłonęło mnie zupełnie. Na dodatek zwolniłam się z pracy (I wiecie co? Jeśli ludzie po rozwodzie są tak szczęśliwi jak ja po porzuceniu pracy, to nie dziwią mnie już nic a nic rozwodowe imprezy!). To tyle tytułem wstępu.
......
Prawie dwa lata temu wyprowadziłam się na wieś (z gatunku tych, gdzie jest jeden - dosłownie - sklep). Z początku trudno było mi znieść dużą odległość od miasta, a także to, że ostatni autobus z tegoż miasta odjeżdża do domu o 22.30, czyli w standardowej porze rozkręcania się spotkań towarzyskich. Po dwóch latach mogę stwierdzić, że za nic nie wróciłabym do cywilizacji! Uwielbiam to, że otacza mnie przyroda, las mam na wyciągnięcie ręki, a przy domu mogę hodować i uprawiać co tylko chcę. Cieszy mnie rosnąca ilość słoików z przetworami i wizja pielęgnowania rosnących warzyw na wiosnę. Poszerzam moją wiedzę o ziołach, ogrodnictwie i babcinych metodach na wszystko.
......
Do wykonywania różnych wiejskich czynności, potrzebny jest odpowiedni ubiór, czyli gumiaki i chustka chroniąca głowę przed kurzem, wiatrem, lub pierzem wściekłych kur. Dlatego wzorując się na prywatnym stylu Elżbiety II, wymyśliłam idealnie nadający się na jesień strój. Kraciasta, wełniana marynarka od razu przywołuje na myśl charakterystyczną dla Wysp Brytyjskich, mgłę, chłodny wiatr i szkockie wrzosy, czyli wszystko to, czego jesienią można doświadczyć także w naszym klimacie. Żeby uszlachetnić ubiór, na głowę wybrałam jedwabistą chustę w róże i oryginalny rokokowy wzór. Tak odziana z ochotą oddaję się codziennym, wiejskim zajęciom, które są zarówno przyjemne, jak i pożyteczne.









(zdjęcia: Włóczykij)