24 maja 2012

Ku pamięci


Mimo iż jest to cmentarz żydowski i jego dzieje wcale nie były wesołe, to ta piękna okolica jest idealna do popołudniowego wypoczynku. A teraz żeby nie przedłużać, oddaję głoś świadkowi wydarzeń - Józefowi Gulikowi, który opowie o hitlerowskiej dewastacji tej pięknej nekropolii.

Pod koniec listopada lub na początku grudnia 1939 r. (....) przy drugim moście zauważyłem ludzi, którzy pracowali na terenie cmentarza żydowskiego. (....) Komenderowało trzech policjantów w mundurach, ludzie na cmentarzu też byli Niemcami. Było ich może piętnastu. Brechami, młotami i łopatami niszczyli nagrobki. Rozbite, drobne kawałki wrzucali do stawu. Inne, większe do dużego dołu. (.....) Do ognia wrzucali sztachety z ogrodzenia. (....) Roboty przy likwidacji żydowskiego cmentarza musiały trwać następne dni. W każdym razie przed gwiazdką 1939 roku nie było po nim śladu. Teren splantowano, wycięte były drzewa. W międzyczasie wśród mieszkańców miasta mówiono, że Niemcy nie bronią (nie będzie za to kary), że można sobie brać kamienie i cegły (nie mówiono nagrobki) z ,,żydowskich gór''.

Rok temu uporządkowano stary cmentarz i upamiętniono to miejsce przez postawianie pomnika i utworzenie kręgu z głazów z gwiazdami Dawida.






(zdjęcia: Pan Włóczykij)

20 maja 2012

Rozleniwienie


Jak zwykle o tej porze roku dzień rozpoczynam od lektury pasjonującej książki z epoki. Siedząc z nią na balkonie rozkoszuję się widokiem brzóz i wysokich traw, oraz aromatyczną kawą podaną w starej filiżance. Wszystkie te elementy połączone w całość sprawiają, że rozpoczęcie każdego, nowego dnia pracy jest zawsze sympatyczne i takie... bajkowe. Każdemu polecam taką chwilę wytchnienia.
......
A wieczorem... najlepiej rozpalić fajkę wodną i cieszyć się jej ulotnym aromatem wraz z przyjaciółmi. A jako że picie kawy na wieczór nie jest zalecane, warto zaopatrzyć się w dzbanek z podgrzewaczem, w którym zaparzymy dla wszystkich aromatycznej, zielonej herbaty.






9 maja 2012

***


Szczerze powiem, że taką pogodę, jaką mamy w chwili obecnej, lubię najbardziej. Jest ciepło, ale nie gorąco; jest słonecznie, ale nie upalnie; jest deszczowo, ale nie ulewnie. Niestety, coraz bliżej nam do dni w których przyjdzie pocić się w zatłoczonych autobusach i z ulgą wchodzić do klimatyzowanych pomieszczeń. Póki co, wykorzystuję pogodę i pokazuję trencz oraz cienkie swetry, które bardzo lubię.
......
Niestety mój czas jest ostatnio zdominowany przez przez pracę magisterską, którą napisać zamierzam w wakacje, a dotyczyć będzie postrzegania kobiety przez XIX-wieczną gazetę poznańską oraz remont kremowego pokoju, który zakończy się za miesiąc z kawałkiem. Życząc sobie cierpliwości, pozdrawiam Was serdecznie i zapowiadam mocno pretensjonalną czarno - białą sesję zdjęciową.







2 maja 2012

Dekadencka majówka


W Swindon zboczyliśmy z szosy i pod wysokim słońcem wjechaliśmy w krainę murów i kamienia ciosanego. Około jedenastej Sebastian bez uprzedzenia skręcił w boczną polną drogę i się zatrzymał. Było już na tyle gorąco, że należało poszukać cienia. Na pagórku, gdzie pasły się owce, pod kępą wiązów jedliśmy truskawki i piliśmy wino - zgodnie z obietnicą Sebastiana smakowało to bosko - paliliśmy ciężkie tureckie papierosy i leżeliśmy na plecach, Sebastian zapatrzony w liście w górze, ja w jego profil; szaroniebieski dym wznosił się spokojnie, nietknięty najmniejszym powiewem, w błękitnozielone cienie listowia; przenikliwy zapach tytoniu łączył się ze słodyczą letnich zapachów wokół nas, aromat słodkiego złocistego wina zdawał się unosić nieco ponad murawą.
/Powrót do Brideshead - Evelyn Waugh/