14 października 2012

Refleksje


Kochani, ostatnia moja dłuższa nieobecność w blogowej sferze sprawiła, że postanowiłam ruszyć pełną parą. Stworzyłam więc "fanpejdża" na Facebooku. Założyłam go wczoraj, później, wieczorem zlikwidowałam, bo nie mogłam się połapać w skomplikowanych funkcjach FB, ale postanowiłam podjąć wyzwanie, zachęcona kilkoma lajkami mojej strony przez osoby nie będące moimi znajomymi, co oznacza, że ma to jakiś sens! Kochani zapraszam więc oficjalnie na moją Facebookową stronę, gdzie znajdziecie informacje o nowych postach, ciekawe linki i więcej zdjęć! Kliknijcie w zdjęcie, bądź odnośnik pod nagłówkiem bloga.


A teraz tytułowe kilka słów refleksji. Zwiedziłam sobie ostatnio parę blogów, na które raczej nie zaglądam (są to, że się tak wyrażę, ikony polskiego szafiarstwa i mnóstwo innych osóbek, których blogi są dostępne w spisie Szaf Polskich czy Polskich Szafiarek). Znacie je z pewnością. Jestem porażona. W modzie chyba nie chodzi o to, żeby kopiować manekiny z wystaw sieciówek, albo robić sobie hipsterskie zdjęcia w legginsach z kawą ze Starbucks'a, tudzież w jakichś wielkich rozmiarów śpiochach. A to wszystko można zobaczyć na wspomnianych stronach.
......
Ze sprawą tych śpiochów łączy się kolejna bardzo ważna rzecz - sponsoring i pieniądze, czyli to, że (jak przeczytałam ostatnio w gazecie) na prowadzeniu bloga modowego można zarobić ponoć nawet 7000 zł miesięcznie. Ja przez 4 lata blogowania nie zarobiłam ani grosza, i proszę mi tu nie pisać, żem stary brękot, który zazdrości innym. Mój blog, to moja przestrzeń i nie będę udostępniać tej przestrzeni rozmaitym firmom, które przez nią chciałyby zdobyć nową klientelę. Jestem absolutnym przeciwnikiem konsumpcyjnego stylu życia i to co kupuję, kupuję po to, żeby mi służyło aż do śmierci (mojej, bądź danej rzeczy). Tak samo świadomie staram się podchodzić do ubrań, dlatego nie mogę zrozumieć, jak można być takim konsumpcjonistą (nie używając mocniejszego wyrażenia), żeby w każdym poście pokazywać nowe rzeczy, a zawartość swojej szafy sprzedawać po sezonie, no bo przecież jest już niemodna...
Nienawidzę nachalnych konkursów, które atakują mnie na wielu blogach ("żeby wygrać polub naszą markę na FB" i inne), nienawidzę pseudo-reklam telefonów, żelazek, tabletek na sraczkę i wspomnianych wyżej śpiochów, które blogerki uważają za 8 cud świata, bo dostały produkt lub pieniądze od firmy.
......
Mój blog jest moją przyjemnością i hobby (jak dla niektórych wędkarstwo). Jeżeli coś  reklamuję to tylko dlatego, że chcę, że to coś mnie naprawdę zachwyciło. To tyle, jeżeli chodzi o moje wynurzenia.
AMEN.

30 komentarzy:

  1. Niestety tzw. ikony Polskiego Szafiarstwa zamieniły się w jego karykaturę. Kiedyś to środowisko miało swój klimat i niepowtarzalność, oryginalność - obecnie jest to komercja, komercja, komercja i jeszcze raz komercja.
    Chętnie bym "zalajkowała", ale konta na fejsbuku nie posiadam i posiadać nie będę. Niemniej jednak Twój blog pozostanie na zawsze jednym z moich ulubionych.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jeżeli chodzi o FB, to sama swoje osobiste konto zawieszałam parę razy. Teraz jednak stwierdziłam, że faktycznie dzięki tej stronie można być na bieżąco z życiem swoich znajomych, odnowiłam też kilka dawnych znajomości. To są niewątpliwe plusy :)
      Pozdrawiam!

      Usuń
  2. Dobrze prawisz:) Kiedyś przedmioty się naprawiało, dziś się wyrzuca, generując hałdy śmieci. Te straszliwe śpiochy kojarzą mi się z cierpiącymi na przepuklinę albo schorzeniami wymagającymi noszenia pieluch;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiadomo, że ja w domu również preferuję dresy (choć dziś postanowiłam zostać w piżamie:), ale nie pokazałabym się w nich na blogu, bo to nic efektownego. A tak na marginesie - te śpiochy kosztują 499 zł! 499 za kawałek dresu? Niesamowite!

      Usuń
  3. Mnie też brzydzi ostatnio coraz więcej rzeczy w polskich szafach i szafiarkach. Do tego stopnia że regularnie odwiedzam może z pięć blogów. Stopień bylejakości i sprzedajności przeważył już wszystko. Zamiast na jakość stawiamy na ilość, a "szanująca się" bloggerka w tej samej sukience nie pokaże się przecież dwa razy. Zatracamy kobiecość pozując we wspomnianych wcześniej pieluchomajtach i nosząc coraz to wyższe koturny rodem z sex shopów. No cóż, każdy żyje po swojemu i robi co uważa za słuszne. Serdecznie pozdrawiam Ciebie i Pana Włóczykija:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zacznę od tego, że Pan Włóczykij bardzo się ucieszył z pozdrowień! Muszę Ci powiedzieć, że bardzo lubi Twojego bloga i czasami pyta się, czy dodałaś coś nowego:)
      Masz rację - koturny są coraz wyższe i coraz dziwniejsze, ale czasem lubię sobie na to wszystko popatrzeć z tej racji, że nieczęsto odwiedzam sklepy odzieżowe i nie wiem, jakie nowości wymyślają projektanci ;)
      Pozdrawiamy!

      Usuń
  4. Anonimowy14/10/12

    Emnilda ty jestem takim blogowym krejzolem, ze za kazdym razem jak tu jestem to sie zastanawiam, czy ty naprawde sie tak ubierasz :D ale mniejsza o to - jestes tak oryginalna, robisz swietny klimat na swoim blogu i chce sie tu wracac, oby tak dalej ;]

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję!!! Takie opinie motywują mnie do jeszcze większych modowych szaleństw! ;)

      Usuń
  5. Mdli mnie już od tych wszystkich koturnów, leginsów, "starbaksów" i innych pustych, nic tak naprawdę nie wartych rzeczy, za które fashionistki dałyby się pokroić. Denerwuje mnie niesamowicie ta chęć bycia "trędi", to samo tyczy się hipsterów, którzy silą się na oryginalność, a w gruncie rzeczy i tak wszyscy wyglądają podobnie.
    Cieszy mnie to, że są jeszcze ludzie, którzy ślepo nie podążają za bezrozumnym tłumem.
    Pozdrawiam Cię gorąco!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiadomo, każdy ma takie dni, kiedy człowiek woli zniknąć w tłumie, ale żeby tak cały czas...? Ja również pozdrawiam!

      Usuń
  6. Anonimowy14/10/12

    Ty masz cos, czego inne blogerki nie mialy, nie maja i miec nigdy nie beda: osobowosc. W dzisiejszym swiecie to rzadkosc, wiec dbaj o nia. Inna sprawa, ze jestem o nia spokojna. Sciagnac z netu dziesiatki zdjec-"inspiracji" / na tym sie konczy, gdyz rzadko prowadza do czegos te "inspiracje" / czy 20-stu kosmetykow kazdy umie. Tylko kogo to obchodzi? Opisac i pokazac wakacje w Egipcie tak, jak Ty to zrobilas, rzadko kto. Tak trzymaj!
    Linn

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wzruszył mnie, naprawdę wzruszył Twój komentarz. Bardzo dziękuję!

      Usuń
  7. Masz u mnie "lajka" w pamięci, bo jestem niefejsbukowa i tak już raczej zostanie. Za to na pewno będę odwiedzała blogi, których właścicielki mają do pokazania coś więcej niż ciuchy z najnowszej (sieciówkowej) kolekcji. Czyli takie jak Twój :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Już to pisałem że po prostu inspirujesz. Fajnie jeżeli prowadzący/a bloga może zarobić ale wtedy na zasadzie "coś za coś" traci się, najczęściej na jakości. Obecne "trendy" szafiarek które są podkupione przez wielkie koncerny odzieżowe to jakiś kiepski marketing. Wolę jednak takie blogi jak twój, czy inne które są prowadzone jako zapis/dziennik/wspomnienie hobby niz blogi "super modowo-trendowe". Indywidualizm warto pielęgnować...
    Co do gromadzenia przedmiotów, moje podejście prezentuje cytat z jednego filmu "kupujesz rzeczy których nie potrzebujesz za pieniądze których nie masz by przypodobać się ludziom których nienawidzisz" TO SIĘ ODNOSI do konsumpcjonizmu!
    pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja często też kupuję rzeczy których nie potrzebuję, za pieniądze, których nie mam, ale które dają mi mnóstwo radości. Trochę tak już jest, że chcąc nie chcąc, dajemy się trochę wciągnąć w ten reklamowany, konsumpcyjny świat. Grunt to mieć głowę na karku :)

      Usuń
    2. Co prawda to prawda :)
      Jak to ostatnio przyjazna dusza określiła że żyjemy tu i teraz, a pracujemy tak właściwie na obie sfery przyszłość i teraźniejszość, i trzeba znaleźć ten fajny złoty środek. Szukam go cały czas, ale jestem zadowolony z tego co "znajdę" po drodze ;))))

      Usuń
  9. Mam podobne odczucia i, tak jak Aga z Klamotów, wchodzę regularnie na blogi dziewczyn, których styl ubierania niekoniecznie jest "mój" (a czasem nawet mi się nie podoba!), ale one same są "jakieś". W końcu chodzi o to, żeby nasze ubranie było ilustracją naszego wnętrza, a nie najnowszego feszon magazin czy czegoś tam podobnego (nie znam się).
    Ja tam lubię legginsy i często je noszę. Lubię tuniki, workowate ciuchy i koczki na czubki głowy. Ale, ło matko, lubiłam to już jakieś 4 lata temu. Niektóre ciuchy mam naprawdę długo. Owszem, kupuję coś nowego od czasu do czasu, ale nie dlatego, żeby być "in".
    Szkoda, że się tak porobiło, jak się porobiło. Nie ma już tej atmosfery radosnego spotkania w sieci. Nie wszędzie, oczywiście, ale ogólnie rzecz biorąc - nie ma.

    A skoro już o spotkaniu mowa - nie wybierasz się przypadkiem do Katowic? :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jasne, jeżeli ktoś czuje się w czymś dobrze, to niema problemu. Najgorsze są takie typy (a znam ich kilka), które noszą daną rzecz tylko dlatego, że jest modna.Przeczytałam ostatnio na jakiejś stronie cytat - nie pamiętam czyjego autorstwa i będę parafrazować, ale sens jest zachowany: "Jeżeli myślisz, że będziesz wyglądać dobrze w czymś co jest modne, mylisz się. Nauczenie się swojego stylu wymaga czasu i jest to niekiedy bardzo bolesny proces". Coś w tym jest.
      Do Katowic się nie wybieram, ale jeżeli będę miała to w planie, to dam Ci znać ;)

      Usuń
  10. Anonimowy15/10/12

    Hej! Lubię Twój blog, czekałam na kolejny wpis, ale szczerze mówiąc nie rozumiem Twojego posta. ... Wydaje mi się, że oceniasz inne dziewczyny, a za bardzo nie masz podstaw, na dodatek nikt nie neguje Twojej postawy. Ale naprawdę nie ma w tym nic złego, że ktoś ma sponsorowany post. Jakość i szczerość się wyczuwa. Ja nie czuję się zniesmaczona czytając sponsorowane posty w konkretnych blogach, które lubię. I chętnie oglądam cichy z sieciówki - bo sama je noszę - nie ubieram się tak, jak Ty - lubię po prostu oglądać Twoje zdjęcia. Pozdrowienia! olga

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To tylko takie moje ogólne przemyślenia. Przeglądając te blogi, uświadomiłam sobie jak bardzo większość dzisiejszej publicznej i prywatnej przestrzeni jest skomercjalizowana. Reklamy, produkty, pieniądze wciskają się wszędzie. Niestety.
      Sama też czasem zaglądam do sieciówek - nie uważam, że są to złe sklepy. Po prostu skompletować zestaw z sieciówki i go pokazać światu jest najprościej. To mi się nie podoba. Lubię inwencję własną - choćby najmniejszą.
      Pozdrawiam serdecznie!

      Usuń
  11. Popieram Cię w tym oburzeniu, bo dla mnie zarabianie na zabawie w bloga byłoby... poniżej mojej godności.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jeżeli jakaś idea jest naprawdę zgodna z poglądami właścicielki bloga, to niech sobie zarabia. Pozdrawiam ;)

      Usuń
  12. Ano, niektóre bloggerki trochę za bardzo popłynęły z wpisami sponsorowanymi ;) Uważam, że to nie jest taka zła rzecz współpracować z jakimś sklepem, ale nie podoba mi się forma takiej wspołpracy: My wyślemy ci pierścionek, a ty nas wychwalasz, wklejasz nasze bannery wszędzie gdzie się da i koniecznie polecasz naszego fb! Ale jak widać, nawet i pierścionek jest wart ośmieszenia się (bo dla mnie jest to nieco śmieszne). Oczywiście nikomu tego nie zabronimy, czyjś blog może być tylko i wyłącznie powierzchnią reklamową i jeśli autor/ka się z tym dobrze czuje, nic nam do tego. Przynajmniej można się pośmiać :]

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No właśnie! Mam takie blogi w ulubionych, które oglądam dla śmiechu, a że jest ich coraz więcej, to chyba im stworze nowy folder ;) Pozdrawiam!

      Usuń
  13. Anonimowy17/10/12

    Czy w ofercie sklepiku znajdzie się może legendarna MODRAKOWA SUKIENKA?;P
    Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hahahaha!!! Niestety, mam do niej wielki sentyment i za bardzo ją lubię:) Pozdrawiam!

      Usuń
    2. Chyba muszę pomyśleć o jakimś nowym poście z jej udziałem - specjalnie dla Ciebie :)

      Usuń
  14. Bardzo fajny post i się z nim zgadzam. Wszystko jest teraz takie na pokaz. Śmieszą mnie dziewczyny pozujące jak gwiazdy i czujące się jak celebrytki. To jest po prostu komiczne, jak chwalą się swoimi hipsterskimi strojami, daniami jedzonymi w restauracjach hipsterskich, a jakże i kosmetykami. Są jeszcze blogi klimatyczne, należy do nich np Twój, ale naprawdę im więcej oglądam blogów tym bardziej mnie to wszystko śmieszy :) Niestety ile ludzi tyle opinii :)

    OdpowiedzUsuń
  15. uwielbiam Cię normalnie :) Jakbym czytała siebie :) I zdjęc z kawą ze Starbunia też nie mam :)
    ps. Blog ma swoj klimat - przyznam że mnie wciągnęło. Czuję się jakbym była w innym wymiarze. Super :)

    OdpowiedzUsuń

Serdecznie dziękuję za Wasze komentarze. Nie zawsze na wszystkie odpowiadam, ale każdy z nich jest dla mnie bardzo ważny :)
Jeżeli jesteś osobą, która nie ma konta w żadnym serwisie internetowym, przy dodawaniu komentarza wybierz opcję "anonimowy".
Ze względu na spam, komentarze do starszych wpisów są moderowane.