30 kwietnia 2011

Niech żyje Wioletka!


Och! Przeraziłam się ostatnio nieziemsko, kiedy przechodząc obok mojego ulubionego lumpeksu okazało się, że wnętrze świeci pustkami... Pomyślałam, ze nie będę już mogła kupować babcinych sukienek za złotówkę i butów za 2. No trudno, a raczej WIELKIE trudno, ale znalazłam ostatnio wspaniały ciucholand w Śremie, więc mam jako takie pocieszenie. Jednak następnego dnia zadzwonił mój tate, który zasięgnąwszy języka poinformo0wał, że we Wioletce trwa remont! Nie macie pojęcia jak się ucieszyłam. Mam nadzieję, że po przeobrażeniu dostawy będą pochodzić z tych samych źródeł oraz, że nie zmienią się ceny:)
......
A na sobie mam zestaw zakupiony niedawno za 5 złotych: lekką bluzeczkę oraz jeszcze lżejszą, jedwabną spódnicę, doskonałą na upalne dni.
......
Poza tym zdradzę Wam, że jestem ostatnio zainspirowana epoką wiktoriańską - wciągnęła mnie ona bez reszty m.in. dzięki książkom, które aktualnie czytam. Ma to również spore odzwierciedlenie w strojach i dodatkach, ale o tym więcej w następnych postach. Au revoir!
(zdjęcia: Włóczykij)

18 kwietnia 2011

Kwiatki i koronki


Nie pamiętam już kiedy kupiłam tę spódnicę. Wiem, że zastanawiałam się nad jej zakupem (bo pogrubia, bo ciężka-a kupowałam chyba w cucholandzie w dzień dostawy, bo może zbyt elegancka i do czego ja ją będę kurczę nosić etc.) Okazało się jednak, że jej kupno było strzałem w 10! Jest jedną z moich ulubionych, najbardziej niezwykłych spódnic i potrafię przypasować ją do wszystkiego, bo świetnie łączy się właśnie z mało zobowiązującymi ciuszkami codziennymi, przez co nie wyglądam w niej jakoś szczególnie elegancko.
......
Przyznam szczerze, że nie przepadam za wyglądem odpierdolonej na odpust elegantki. Męczy mnie kiedy mam na sobie (a czasami niestety się tak ubiorę, bo myślę, że tym razem będę się w takim ubiorze czuć) obcasiki, rajsotpki, spódniczkę, ładny sweterek, perełki na szyi, a na to wszystko dopasowany płaszczyk i torebkę do ręki. Opisana garderoba jest oczywiście przykładowa, ale wiadomo o co chodzi. To nie moja bajka. Lubię elementy eleganckie łączyć z czymś zupełnie niepasującym; innym stylem; śmieszną biżuterią. Wtedy jest ciekawie i po mojemu.

(zdjęcia: Włóczykij)

14 kwietnia 2011

Ale rzeźnia!


Jean-Honoré Fragonard żyjący w latach 1732-1806 był mistrzem swoich czasów. Uważany jest za malarza, którego prace najlepiej odzwierciedlają nastrój radosnej i rozbawionej epoki rokoka. Proste, codzienne czynności przetwarzał w wysmakowane sceny, mające służyć jedynie pięknu miłości. Zamiłowanie do lekkich i wdzięcznych scen erotycznych, wytworny rysunek, dynamiczna kompozycja o wyraźnie zaznaczonym rytmie oraz mistrzostwo kolorystyczne uczyniły z Fragonarda jednego z najbardziej znanych ilustratorów obyczajów epoki.
......
Kiedy w ostatnią sobotę w Starej Rzeźni (poznański targ staroci) zobaczyłam gobelin nawiązujący do najbardziej chyba znanego obrazu Fragonarda Huśtawka, nie mogłam oderwać od niego wzroku. Był wykonany perfekcyjnie i wyróżniał się na tle innych tego typu prac. Zaznaczono na nim każdy szczegół; zastosowano jednolitą, a zarazem szeroką gamę kolorystyczną i obramowanie, które pięknie go wykańcza. Do tego był już zamontowany na mosiężnym karniszu i gotowy do powieszenia.
.....
Po wstępnym przeliczeniu środków okazało się, że sporo nam brakuje, by go kupić. Nagle jednak Tomek wyciągnął dodatkową gotówkę, którą przezornie schował do portfela przed naszą wycieczką do Starej Rzeźni. Tylko ja mogłam być tak naiwna, żeby myśleć, iż wystarczy 200 złotych by w pełni cieszyć się z wizyty w tym magicznym miejscu. A cudów jest tam, mówię Wam, mnóstwo. Widziałam m.in. piękne secesyjne lusterko z alabastru z głową pewnej pannicy w stylu Alphonsa Muchy i ornamentami roślinnymi za jedyne 100 złotych. Niestety po zakupie gobelinu można było tylko patrzeć i wzdychać do wszystkich tych piękności...
I oczywiście cieszyć się z zakupu, który i tak wyniósł nas 75 złotych mniej, dzięki tomkowej zdolności do targowania.
......
Docelowo gobelin wisieć będzie w pokoju gościnnym nad jakimś kompletem wypoczynkowym z epoki (co jest moim wielkim marzeniem). A na zakończenie, jako ciekawostkę, napiszę Wam, że huśtawkę na obrazie Fragonarda początkowo miał popychać biskup, nie zgodził się jednak na to zleceniodawca.


4 kwietnia 2011

Nieuleczalna inspiracja


No to mamy wiosnę. Cieszę się, że wreszcie mogę zrezygnować na dobre z czapek, grubych szalików, a przede wszystkim obszernej i ciężkiej zimowej budrysówki. Uff! Czuję, że wraz z nadejściem wiosny odżywają moje retro pomysły, a niemała w tym zasługa mojej wyobraźni. Jest ona, powiem wam, zaiste przedziwna. Inspiruje ją wszystko, co przedwojenne: muzyka, stroje, filmy o tamtych czasach. Przez tę mieszankę tworzą się we mnie, jak w tyglu, rozmaite wizje i wyobrażenia (i wcale nie trzeba do tego żadnych używek, haha:)). Jednego dnia jestem elegancką damą w sukience obszytej futrem, innego dziewczyną z powstania warszawskiego, w warkoczu i dziwnej spódnicy, a jeszcze kiedy indziej Keirą Knightley z filmu "Pokuta", który to film stał się ostatnio moją największą inspiracją. O tym jednak więcej napiszę (i zilustruję) w którymś z kolejnych postów.
......
Póki co mam dla was propozycję zabawy: uruchomcie swoją wyobraźnię! Idąc ulicą wyobrażajcie sobie, że żyjecie w innych czasach.Niech to będzie XIX wiek, dajmy na to fin de siècle, wiecie... gazowe oświetlenie, powozy eleganckich ludzi; lub międzywojnie - kina, teatry, rewie, kwitnące życie towarzyskie. Lub, jeśli lubicie czasy siermiężnego socjalizmu - ocet, musztarda i dżinsy z peweksu. Ja zawsze, mając na sobie jakiś choćby tylko dodatek inspirowany dawnymi czasami ,wyobrażam sobie zupełnie inną rzeczywistość. I jest to, myślę, nieuleczalne. Chyba że znalazłabym wehikuł czasu i mogła przenosić się tam i z powrotem.
......
A w pierwszej wiosennej sesji zdjęciowej wystąpił gościnnie chłopak mademoliselle Emnildy, monsieur Tom, oraz jej ulubiony czerwony płaszczyk.
......
Pozdrawiam również moją czytelniczkę, która ostatnio zaczepiła mnie w teatrze:) Było to bardzo miłe!


(zdjęcia: Włóczykij)

Zachęcam też do wysłuchania klimatycznej, śpiewanej przez Ludwika Sempolińskiego piosenki o dawnym elegancie. Ma błyskotliwy tekst i co prawda, to prawda... takich elegantów dziś już nie ma.