14 listopada 2010

Smutku wypierdalaj!


Mam dość smutku. Nie chodzi mi wcale o smutek jesienny, deszczowy czy mglisty, ale smutek wewnętrzny, którego miałam w ostatnim czasie za dużo. Chorowałam, straciłam sens i radość życia, ale jestem po przejściu tego wszystkiego trochę silniejsza. Szukam. Wyprowadziłam się na wieś, wzięłam urlop dziekański i będę swoje życie, jak to się mówi ,"układać na nowo". Tak, jak tylko ja chcę.
......
Ten nieco pesymistyczny wstęp nie może w żaden sposób przesłonić radości, jaką mam z powodu powrotu na bloga! Cieszę się, że jestem już z powrotem i będę mogła znów śledzić wszystko, co w modzie piszczy (choć nadrabianie zaległości zajmie mi pewnie sporo czasu:). Sukienka to mój najnowszy zakup. Odcięcie pod biustem i luźny krój fantastycznie maskują fałdki na brzuchu. Mimo zimnej, listopadowej pogody noszę ją z grubymi rajstopami i getrami , które doskonale chronią ręce przed zmarznięciem.
Broszka zaś, to zakup z targu staroci. Skrzące się na zielono i niebiesko cyrkonie dają naprawdę niesamowity efekt.
......
Póki co, nie obiecuję Wam, że będę pisać regularnie, ale napewno będę pojawiać się częściej niźli do tej pory, a to już coś, no nie?



(zdjęcia: K8)