30 lipca 2010

Księgarze & Co.


Wyjeżdżam! Opuszczam Was na tydzień z małym, jednodniowym haczykiem. Będę spędzać aktywne wakacje czytelnicze nad polskim morzem wraz ze znajomymi księgarzami i innymi dziwakami. Mam zamiar nadrobić zaległości w lekturze, która na moich półkach czeka na swoją kolejkę już dobre kilka miesięcy. A co się tyczy czekania... czekają też kolejne posty na bloga, ale wierzcie mi, że totalne, wakacyjne lenistwo nie chce się ode mnie odczepić, choć odganiam je przeróżnymi zaklęciami każdego dnia. Wierzę, że po powrocie, pełna sił i wiary w pomyślną przyszłość (tak, tak, napisanie pracy magisterskiej też) w końcu zakończę swój własny sezon ogórkowy. Do zobaczenia! Ahoj przygodo!
......
Bluzkę dostałam od mamy miesiąc temu. Aż wierzyć się nie chce, że przeleżała nienoszona w szafie 18 lat. Tego roku nad morzem będzie moim największym hitem.

20 lipca 2010

A Ty jesteś egipska królowa*



Post o tematyce egipskiej chodził mi po głowie co najmniej od pół roku. Musiałam jednak zebrać i złożyć razem wszystkie elementy magicznej układanki, którą dziś prezentuję. Ostatni jej element znalazłam tydzień temu - jest to teledysk do piosenki Golden brown, piosenki, którą niesamowicie lubię. Egipt (jak i Indie) widzę zawsze przez pryzmat Anglików w hełmach tropikalnych, wymieniających kąśliwe uwagi z tym swoim niesamowitym akcentem, przykładających binokle, by spoglądać na egipskie skarby zakopane w piaskach pustyni. Widzę też łódki na Nilu z charakterystycznymi, trójkątnym żaglami, a gdzieś w śród nich angielski parowiec z arystokratami na pokładzie, którzy powodowani etykietą, albo zwykłą ignorancją duszą się w marynarkach i kamizelkach, a pomada z włosów ścieka im po twarzy. Panie odpoczywają na wiklinowych krzesłach, raz po raz zachwycając się dziką małpką na sznurku, a dzieci, jak to dzieci, ganiają się po pokładzie i kiwają radośnie egipskim chłopom pracującym na brzegu.
......
Upały i muzyka bliskowschodnia, której ostatnio namiętnie słucham, sprawiły, że owinęłam się w prześcieradło (bardzo wygodny i robiący wrażenie strój na lato), a gwoździem programu uczyniłam biżuterię pochodzącą właśnie z Egiptu, która w bardzo różny sposób trafiła w moje ręce. Najwięcej zawdzięczam dziadkowi, który w latach sześćdziesiątych przywiózł znaczną jej część, w tym naszyjniki i figury z kości słoniowej, której dziś nie można już przewozić bez pozwolenia. No, ale nie o chwalenie się tutaj czymś (nawet zrobionym z kości słoniowej) chodzi, toteż zostawiam Was z moją małą egipską kolekcją i oznajmiam, ze kolejny post zamieszczę bardzo szybko! Czuję, że wracam, a raczej nie wybieram się tunelem w stronę światła. Zapowiadam dobrą zabawę, świrowanie i eklektyzm.



A dla całości wizja Egiptu sporządzona przez 5-cio (i pół) letnią Emnildę, która zachwycona opowieściami wujka i zdjęciami przezeń zrobionymi, tak sobie to wszystko wówczas wyobrażała:


*cytat pochodzi z piosenki Turnaua Sowa

6 lipca 2010

Nocny marek


Zdecydowanie temperatury oscylujące w granicach 30 stopni nie służą mojemu zapałowi do tworzenia nowych zdjęć i tworzenia w ogóle. Mam wrażenie, że mój umysł topi się wówczas i spływa jak zegary na obrazie Uporczywość pamięci Salvadora Dalego. Niestety, 30 stopni mam też w pokoju, który nieziemsko nagrzewa się od dachu. Dziś jest trochę lepiej - znacznie się ochłodziło i pada deszcz, a dzięki otwartemu przez całą noc oknu temperatura w moim pokoju spadła o 3 stopnie.
......
Na upały najlepsze są cienkie, bawełniane sukienki o dziewczęcym kroju. Ta jest jedną z moich ulubionych - nie jest ani za wąska, ani za szeroka; idealnie przewiewna, no i kosztowała tylko złotówkę. Przypomniałam sobie też o słomianym kapeluszu, który kupiłam w zeszłym roku - razem tworzą doskonałe letnie połączenie.



(zdjęcia: Włóczykij)

1 lipca 2010

Pomysłowy Dobromir

Wakacje mają to do siebie, że dostawszy fryzjerskiego zapału, mogę stanąć przed lustrem i pół dnia wymyślać, lub udoskonalać, nową fryzurę, na co, że zrozumiałych względów, w pozostałym czasie nie mam... czasu.
......
Wymyśliłam więc coś takiego. Włosy sięgające do łopatek trzeba zapleść w warkocz, możliwie jak najbardziej z boku (fot. 2), następnie skierować go w prawą stronę i zwinąć końcówkę pod spód. Teraz wystarczy już tylko spiąć wszystko wsuwkami, żabkami lub innymi spineczkami i voilà!
Dodatkowo można wpiąć od góry różne kolorowe kwiaty - dla ozdoby, lub żeby zakryć niestaranne wykończenie (fot.1). Generalnie polecam tę fryzurę na lato - jest łatwa i szybka do wykonania, włosy nie kleją się do szyi, a przyozdobiona kwiatami jest z pewnością fryzurą nimfy z łąki.


(zdjęcia: ja sama-dlatego takie źle wykadrowane)