29 stycznia 2010

Marzenie ściętej głowy

Nie tak do końca ściętej, raczej podciętej, ale dla mnie, mającej włosy prawie do pasa, jest to spora różnica.
......
Dlaczego? Taki mój kaprys, bo jak coś robić, to raz, a dobrze! Szczególnie, że teraz, zimą, miałam problem z suszeniem tych długich moich włosów (jako że nie używam suszarki) , ponadto na samą myśl o ich myciu i rozczesywaniu dostawałam gęsiej skórki. Do wiosny odrosną ;)
......
Bluzka w kolorze écru, którą mam na sobie jest moją ulubioną, właśnie dlatego, że jest w kolorze écru i przez to, mimo eleganckiego kroju i pensjonarskiego kołnierzyka, może być noszona do zestawów o mniej formalnym charakterze. Właśnie ów kolor sprawia, że nie jest tak zobowiązująca, jak białe (lub, co gorsza, śnieżnobiałe) bluzki, a dodatkowo podkreśla babciny i troszkę taki niemodny charakter niektórych moich modowych kombinacji.


26 stycznia 2010

Filmowe inspiracje: Doktor Żywago


Zdecydowanie zahartowałam się na tegoroczną zimę! Być może wynika to z codziennego przebywania w syberyjskich warunkach mojego pokoju, może ze świadomego poddawania się ,w rozmaity sposób, zimnym temperaturom, jest w każdym razie pewne, że -20*C ani trochę mnie nie przeraża!
......
Póki co, zainspirowana ulubionym zimowym filmem Doktor Żywago, wymyśliłam sobie taki waśnie, rosyjski zestaw z pewnością spełniający syberyjskie standardy, nadający się na wielką wędrówkę w okolicach Jakucka, Nowosybirska, lub jazdę trojką. Jak do tej pory, w Poznaniu, zestaw ów sprawdziłam w praktyce tylko częściowo. Czapa z lisa i chusta idealnie chronią policzki i kark od podmuchów lodowatego powietrza. A kożuch? Cóż... miałam go na sobie raz i stwierdziłam, że jest mi w nim zdecydowanie za ciepło! Ale do trzech razy sztuka! Wypróbuję go jutro w tej właśnie kombinacji, wraz z - zakupionymi dziś - podróbami butów emu, które zastąpić mi muszą ciepłe ruskie walonki.

PS. Chciałam jeszcze dodać informację dla mojej czytelniczki Katii, że oryginalne buty emu są produkowane z wełny merynosa:)



11 stycznia 2010

Zagubione dziecko Syberii


Post trochę nadprogramowy, ale nie mogłam się wprost powstrzymać! Tyle śniegu! Mnóstwo śniegu! Góry śniegu! A ja, jako zgubione dziecko Syberii i wielka fanka zimy, odnajduję niesamowitą radość w brnięciu przez zaspy do pracy (idealny jest tu trucht z elementami podskoków przy wysokich śnieżnych przeszkodach - nie dość, że dużo w tym zabawy, to jeszcze ile plusów dla zdrowia!), w rzucaniu się śnieżkami, odpoczywaniu na wielkich śniegowych kupach - choćby w centrum miasta - i wpatrywaniu się w księżyc.
......
Zachęcam Was, drodzy czytelnicy, do wykorzystania takiej pogody i do śnieżnej aktywności! Idźcie na sanki, róbcie orły, zapadnijcie się w śnieg po samą szyję i... szukajcie. Może, tako jako i ja odkopiecie miecz świetlny mistrza Yody?




(zdjęcia: Olsy Malińska; Ola "dębowa mocna" Banaszak)

9 stycznia 2010

Czy kobiety powinny nosić spodnie?


Dzisiaj w nocy przyszła do mnie inspiracja! Wena! A może muza (jakaś taka między Melpomene a Talią)?! Kazała poszukać tej właśnie fotografii w albumie o latach '40 ubiegłego wieku i twórczo wykorzystać. Serio. Zdjęcie to zobaczyłam już w święta, kiedy z nudów przerzucałam ów album. Coś mnie w nim zafrapowało, zaintrygowało, może podpis?
"Anne Scott James z czasopisma Picture Post, pozuje do artykułu zatytułowanego Czy kobiety powinny nosić spodnie?. Gdy zrobiono to zdjęcie, w listopadzie 1941 r., setki tysięcy kobiet już je nosiło."
.......
Lata '40 w modzie to okres skromnej elegancji, emancypacji, eksperymentów i zgody między tendencjami. Czasy te były bardzo różnorodne. Z jednej strony liczył się wyrafinowany, dopasowany krój uwydatniający kobiecość; kokardy i falbany idealne dla romantyczek, z drugiej strony wiele pań chętnie wybierało spodnie na szelkach, w stylu "chłopczycy ". Ja połączyłam jedno z drugim.
......
Sweterek jest najnowszym ciucholandowym zakupem za 2 złote. Choć trochę za duży, urzekł mnie bufiastymi rękawami, delikatnym wzorem i marynarskim kołnierzem, o jakim zawsze marzyłam. Został też trochę przeze mnie przerobiony - obszyłam go czarną koronką, a guziki odprułam, w zamian wszywając haftki i aksamitną kokardkę, która pełni ozdobną rolę.
No a do tego włożyłam spodnie. Jest to premiera spodni - czy raczej - mnie w spodniach, na tym blogu. Patrząc na Anne Scott powiedziałabym, że czuję się jak ona - kobieta lat 40 czyli, jak to wyczytałam na jednej stronie: tajemnicza Femme Fatale, kobieta chłodna i świadomej swojej kobiecości. Klasa sama w sobie. No dobra, może jednak nie tak:)
Chciałam po prostu połączyć elementy typowo kobiece, delikatne i zwiewne z elementem typowo męskim - czyli spodniami i papierosem. Miało być dużo dymu, planowałam zniknąć w tych oparach, jak we mgle - lepiej niż zrobiłby to sam Houdini. Dym był nieuchwytny, rozwiał się, ale jedno mi wyszło - zabrałam się w końcu za przeróbki krawieckie, a w wielkiej walizce widocznej na zdjęciach przytargałam sobie nawet i maszynę do szycia!





1 stycznia 2010

Witaj Roku Nowy!

Życzę Wam, aby wszystkie sprawy rozpoczęte w ubiegłym (już) roku znalazły swoje szczęśliwe zakończenie w 2010! I żebyście poczuli prawdziwą radość, płynącą z czytania książek!