31 sierpnia 2009

Jutro idziemy do kina

Obiecany post dedykowany J.Z. :)


W polskiej kinematografii ostatnich lat, gdzieś między głupiutkimi komediami romantycznymi, a filmami o fajtłapowatych gangsterach odnaleźć można prawdziwą perełkę - Jutro idziemy do kina, niezwykły obraz opowiadający o zwykłym życiu maturzystów z 1939r. Ta "zwykłość" jest wielkim plusem filmu. Widzimy pokolenie Kolumbów nie marmurowe, ale z krwi i kości. Przyjaciół, marzących o miłości, seksie, pijących w gronie znajomych, klnących na rzeczywistość i snujących wielkie plany na przyszłość. Są młodzi, pełni zapału wydaje się, że cały świat stoi przed nimi otworem. Do czasu. Do września.
Film gorąco polecam - emitowany będzie dziś w TVP2 o godz. 20.40.
......
Stylizacja zdjęć i mój dzisiejszy strój i jest inspirowany właśnie tym filmem i rokiem 1939. Postawiłam na skromną, stonowaną klasykę. Najbardziej "efekciarskie" są chyba buty, kupione pewnego upalnego dnia pod wpływem postu J.Z., po którego lekturze pognałam wręcz do sklepów obuwniczych w celu zakupu czegoś, co mi się spodoba. No i trafiłam na te cudeńka - fason, który w bliżej nieokreślonej formie chodził za mną już od dawna. Mają bardzo stabilny, niewielki obcas i przez swoją wygodę będą, z pewnością, moimi butami numero uno tej jesieni.
Granatową torebkę dostałam natomiast od Kasi, która najczęściej mnie fotografuje, rzadziej pisze komentarze, a już w ogóle nie chce publicznie się pokazać (co, mam nadzieję, kiedyś się zmieni). Torebeczka jest bardzo praktyczna, a ja jestem szalenie szczęśliwa, bo do tej pory brakowało mi właśnie granatowej:) Tak więc na koniec bardzo dziękuję wszystkim, którzy przyczynili się do powstania niniejszego posta!



24 sierpnia 2009

Cztery kąty





Oto mój pokój. Znaczy się jego część, znana już z wcześniejszych zdjęć, powiększona jednak o nowy obraz, z którego szczerze się cieszę. Pisząc tytuł posta, uświadomiłam sobie, że w moim pokoju są dokładnie cztery różne kąty, w których można czytać, wypoczywać etc. Dziś pierwszy z nich.
......
Obraz o którym wspomniałam, został znaleziony gdzieś przez mojego tatę (on ma nosa do takich staroci) jakiś czas temu i niesłychanie mi się spodobał. Szczególnie to niezwykłe w kształcie i fakturze passe partout, tak secesyjne, iż nie wyobrażałam sobie umieścić w nim obrazka innego, niż nawiązującego do dzieł Alfonsa Muchy. Cel osiągnęłam bardzo tanim kosztem - wycięłam stronę z czasopisma "Bluszcz" (nie wiem czy czytacie, ale gorąco polecam, jest to jedna z mądrzejszych gazet na rynku), która idealnie wpasowała się w całość. Prócz tego zajęłam się odnowieniem ramy, pokrywając ją różnymi złotymi specyfikami, by nabrała dawnego blasku, jednak pozostawiłam pewne ślady zniszczeń, bo bardzo lubię być otoczona przedmiotami "z duszą", podumać czasem nad ich dawnymi losami i drogą, którą przebyły, zanim trafiły w moje ręce.
......
Jeśli chodzi o inne zdjęcia na ścianie, to przedstawiają one członków mojej rodziny sfotografowanych w jakimś atelier jeszcze przed wojną.
......
A to ostatnie zdjęcie przedstawia obraz przed i po :)

20 sierpnia 2009

Zatrzymać lato


Wielkimi krokami zbliża się jesień. Przekonałam się o tym ostatnio, wizytując jedno z poznańskich centrów handlowych. Jako, że nie odwiedzałam żadnego takiego centrum, tudzież innych sklepów z odzieżą, od czerwca, byłam święcie przekonana, że znajdę tam mnóstwo letnich ciuchów w kosmicznie niskich cenach, że obłowię się w kwiatowe topy, bladoróżowe sukienki i wakacyjne akcesoria. Niestety spóźniłam się. Wszędzie jesień. Grube, ciemne swetry, ciężkie płaszcze, jednolite wzornictwo. Tylko kosmiczne ceny pozostały kosmiczne, choć w odwrotnym znaczeniu:)
......
Mimo wszystko, o ukochanej jesieni zacznę myśleć, kiedy z drzew będą spadać liście, obniży się temperatura, a ja rozpocznę kolejny rok studiów i kolejny sezon pracy. Póki co, staram cieszyć się latem, jasnymi kolorami i jeszcze tym czymś... magią świeżych kwiatów w kryształowym wazonie.





16 sierpnia 2009

Morze skarbów


Wróciłam! Pierwsze zderzenie z internetem, było trochę szokujące po tylu dniach nieobecności, ale powoli zaczynam nadrabiać zaległości. Wakacje były oczywiście fantastich, ale to zasługa nie tyle miejsca w którym byłam, co moich szalonych i zakręconych towarzyszy podróży i (z pewnością) Waszych życzeń, za które ogromnie dziękuję:) W Ustroniu nie znalazłam, niestety, żadnego ciucholandu, w którym mogłabym pobuszować między skakaniem przez fale a wieczorną, diskopolową potańcówką, ale zaopatrzyłam się za to w nową porcję biżuterii i koturny, które nie dość, że są bardzo wygodne, to jeszcze wydłużają nogi!


3 sierpnia 2009

Ahoj!

W godzinach nocnych wyruszam na podbój Bałtyku. Nie jestem jeszcze spakowana, nie mam żadnego kremu z filtrem, koca na plażę, dmuchanej piłki i pływaczków. Mam za to ogromne pokłady dobrego humoru i optymistycznego nastawienia, bo wiem, że ze znajomymi ze studiów nudzić się nie będę ani przez chwilę! W przypływie szczerości wyznam, ze za nadmorskimi deptakami nie przepadam: gdzie nie spojrzeć sami lanserzy, wydzierający się sprzedawcy jagodzianek, kolorowych wiatraczków, pozłacanych statków i bursztynowej nalewki.
......
Zdecydowanie bardziej wolę spokojny urok polskiej wsi, z dyskretnym aromatem krowich placków unoszącym się nad okolicą.

1 sierpnia 2009

Godzina "W"


Godzina "W" wybiła! Świętujemy dziś 65. rocznicę wybuchu Powstania Warszawskiego. No właśnie – czy świętujemy i czy w ogóle jest co świętować?
......
Uderzyły mnie ostatnimi czasy dwie wypowiedzi, które świadczą o wielkiej ignorancji wydarzeń historycznych. Pierwszą z nich jest prośba prezydenta Stalowej Woli, który żądał od wojewody podkarpackiego zwolnienia z obowiązku uczczenia syrenami alarmowymi rocznicy wybuchu Powstania, uważał bowiem, że "powstanie nie buduje w świecie obrazu Polski, jako kraju, w którym myśli się racjonalnie i działa skutecznie". Drugą natomiast jest wypowiedź posła PiS, który na pytanie "Ile trwało Powstanie?" odpowiedział: "Dwadzieścia osiem dni?"
.....
No właśnie? Dlaczego z tak wielu stron słychać głosy ludzi, którzy deprecjonują znaczenie Powstania, mówią, że było ono dziecinadą, bezsensownym zrywem, wygłupem, niepotrzebnie narażającym ludzi na śmierć? Szczerze – nie umiem odpowiedzieć na to pytanie. Myślę, że to źle rozumiane prawo demokracji do własnego zdania daje im tę możliwość
......
Daleka jestem od mitologizowania Powstania, czy uważania go za kolejny obraz martyrologii narodu. Sytuacja Polski w 1944 była właściwie bez wyjścia. Historyk Wojciech Roszkowski powiedział, że "decyzja o podjęciu walki nosiła wszelkie cechy greckiej tragedii – każdy wybór był zły". Trudno się z tymi słowami nie zgodzić.
......
Podejmując decyzję o Powstaniu myślano przede wszystkim o przyszłych losach Polski. Premier Mikołajczyk mógł ze zrywu niepodległościowego uczynić mocny atut w pertraktacjach ze Stalinem. Inną sprawą jest, że Kreml miał własne plany opanowania Warszawy - 29 VII radio moskiewskie wezwało do broni, a na miasto posypały się ulotki podpisane przez dowódcę AL. Władze Polskie zadawały sobie sprawę, że zbyt wczesny wybuch pozwoli Niemcom zgnieść powstanie, zbyt późny zaś sprawi, że rząd nie będzie miał wpływu na rozwój wydarzeń. Do tego dochodziła żądza walki mieszkańców stolicy, a także plany jej ufortyfikowania przez Niemców. Decyzja o wybuchu Powstania była trudna i ze wszech miar tragiczna. Miało ono pokazać światu Polskę która walczy, która się nie poddała, której granice nie powinny być kartą przetargową między aliantami. Poza tym, gdyby Powstanie nie wybuchło, polskie siły niepodległościowe zostałyby z pewnością uznane przez Kreml za współpracowników Hitlera i wyniszczone.
......
Dziś, po 65 latach trzeba do tego wydarzenia podejść realistycznie. Spojrzeć na Powstanie i na ludzi w nim walczących jako na bohaterów. Nie jest ważne, czy mieli nadzieję wyzwolenia, czy walczyli tylko z żołnierskiego obowiązku. Pozostawili po sobie piękne świadectwo heroizmu i odwagi i choćby dlatego wartość Powstania Warszawskiego musimy uznać mimo wszystko.