31 lipca 2009

Zwyczajna niezwyczajna


Kupiłam ją dwa lata temu i to bez specjalnego przekonania. Ot taka torebeczka wyszperana za 6 zł. Spodobał mi się haftowany wzór i babcine zapięcie, ale nic poza tym. Zresztą były to czasy, kiedy najchętniej nosiłam dżinsy, bluzy i górskie buty. Kupiłam, może z przekory, bo jedna pani w sklepie co chwilę pytała się czy na pewno ją biorę.
......
Dziś jest to moja torebka numero uno. Nie ze względu na wygodę noszenia, czy pojemność, ale stylistykę. Zawsze, gdy mam ją ze sobą, choćby do najprostszego stroju, czuję się dziwnie dumna z podjętej dwa lata temu decyzji:) A szczerze, jest doskonale babcińska, doskonale urocza i pasuje do większości moich wintydżowych stylizacji.


28 lipca 2009

No i stało się


No i stało się. Mam zdjęcia na balkonie, jak przystało na każdą szanującą się szafarkę :) Choć w sumie bardzo nie lubię tego określenia. Bo któż to niby jest, ta szafiarka? Poszukiwaczka nowych trendów, łowczyni w ciucholandach, ikona stylu, czy ubrana w markowe ciuchy gwiazda? Zapewne jest tyle definicji, ile osób uważających się za szafiarki (i szafiarzy), więc już nie wnikam, nie dywaguję, tylko się pokazuję.
......
Sukienka bluzko-spódnicowa jest moim ostatnim nabytkiem za 4 zł. Spodobał mi się jej modrakowy kolor, niezwykle wdzięczny i chętny do zestawienia z całą gamą barw. Dziś ożywiłam go tylko czerwonym kwiatkiem (ostatnio bardzo go polubiłam) i broszką, która nadaje całemu zestawieniu trochę eklektycznego charakteru. Całość dziwna, ale taki był akurat mój nastrój :)




24 lipca 2009

Parkowe zamyślenia


 Szum drzew, zapach wilgotnej ziemi i angielski parkowy klimat to idealna sceneria na wakacyjny odpoczynek i oddanie się marzeniom. Sukienka w secesyjne wzory i białe dodatki nawiązują do czasów belle époque, czasów, kiedy każda wycieczka do parku była niezwykłym, towarzyskim wydarzeniem, kiedy ludzie umieli cieszyć się sobą, spędzonym wspólnie czasem w otoczeniu szlachetnego piękna natury. Dziś, spacerując krętymi alejkami Parku Sołackiego w Poznaniu, mimo mijających mnie rowerzystów i rolkarzy jestem w stanie wyobrazić sobie tamten świat. Damy w wytwornych toaletach i kapeluszach chronionych przed słońcem, dżentelmeni zrywający dla nich białe lilie... Czy im nie zazdrościcie? Ja bardzo. Spokoju, elegancji, kultury. I marzę... bo wakacje to na marzenia najlepszy czas!





(photos by Wójtowicz)

16 lipca 2009

Pod palmami



Fartuszek ten, kupiony za złotówkę w ulubionym ciucholandzie jest jedną z tych prostych kreacji, które można wrzucić na siebie jako podomkę, strój wyjściowy, strój ogrodowy, na rower, spotkanie towarzyskie czy spacer popołudniowy i zawsze wygląda dobrze. I nie potrzebuje zbyt wielu ozdób. Ot idealny sposób na wakacyjny imidż. O innych zaletach pisać chyba nie muszę, że ma pojemne kieszenie i ładny wzór to widać:)
......
Wakacje, wakacje... Remont, który ciągnie się jak stara guma od gaci mnie wykańcza. Jestem uziemiona w domu już trzeci tydzień, zaczynam dostrzegać objawy pylicy płuc, a mój pokój wygląda jakby przeszło przezeń tornado! Tak póki co wygląda mój letni wypoczynek. Szkoda słów!
......
A morał z tego taki, że jakie wakacje, takie palmy.

12 lipca 2009

Złote medaliony


Założyłam ostatnio konto na stylio.pl, które miało mnie trochę rozreklamować. Nie żebym narzekała, ale zawsze miło, kiedy odwiedza cię ktoś nowy i obserwujesz rosnące statystki :) Z tymi statystykami to żart oczywiście, bardziej chciałam pokazać, że nie trzeba nosić koniecznie skajowych kurteczek i legginsów, by być cool. No i właśnie problem w tym, iż okazało się, że trzeba.
......
Kiedy chodziłam do gimnazjum chciałam wyglądać absolutnie tak jak wszyscy. Wrzucałam więc na siebie T-shirt, dżinsową kurtkę, pikowaną kamizelkę, ale na ludzi wyglądających inaczej patrzyłam zawsze z pewnym szacunkiem. Podziwiałam ich odwagę, kreatywność, szokowanie wzorem i kolorem.
......
Kiedy wydoroślałam i nabrałam do wszystkiego dystansu moda stała się dla mnie polem do eksperymentów, twórczego zestawiania różnych części garderoby, co udawało i udaje mi się raz lepiej, raz gorzej. Traktuję ją jak zabawę, jestem dumna z tego, że umiem ubrać się inaczej i to często za kilka złotych. I podziwiam innych, którzy próbują być oryginalni, nosić się dziwnie, lecz intrygująco. Widziałam ostatnio na jakimś blogu streetowym gościa w lateksowej bluzce z gigantycznie rozbudowanymi ramionami i wiecie co? Podobało mi się, bo uwielbiam takich modowych odmieńców!
......
Ale po co ja to wszystko piszę? Otóż zakładam, że portal o modzie powinien być tolerancyjny, otwarty na wszelakie trendy i odchylenia. Niestety strona stylio.pl przeczy temu założeniu i moim zdaniem nie jest poważnym modowym portalem, bo na poważnej stronie komentarze krytyczne są konstruktywne i cenne dla prezentującego się, a tutaj?
......
Postanowiłam przyznać nagrody - nazwałam je „złote medaliony”- dla najgłupszych opinii, jakie kiedykolwiek widziałam pod swoimi zdjęciami (i niech mi się tu nikt nie odzywa żem jakaś frustratka co się boi krytyki!) Są to uwagi do fotek, które znacie z bloga. Czy waszym zadaniem osoby, które komentują w ten sposób czują modę i różne style? Moim, absolutnie nie! Cytuję te co ciekawsze:„jaki żal”, „what the fuck”, „daj kamienia”, „na nie”, „uuuoee ://”, „ale kwas”, „omG”. 
I co? Który zasługuje na złoty medalion? 
Dodam jeszcze, że ze stylio.pl cały czas próbuję się wycofać śląc maile (z prośbą o usunięcie konta) do administratorów, którzy myślą, że pisząc mi od siebie komentarz „masz uroczy styl” załagodzą sytuację. Będę ich molestować tak długo, aż mnie w końcu usuną! I co to w ogóle jest, żeby nie można decydować o tym samemu?
......
A na zdjęciu moje medaliony. Pierwszym był ten czarny, zakupiony kilka lat temu w H&M w dziale dziecięcym, a pozostałe okazały się być pamiątkami rodzinnymi, o których nie miałam do pewnego czasu pojęcia (stąd tyle ich się zebrało).

Bleee, nie podoba mi się ten post, bo nie umiem się precyzyjnie wypowiedzieć na piśmie, w tak małej objętości, ale mam nadzieję, że rozumiecie mnie choć trochę. Pozdrawiam :)

9 lipca 2009

Alicja, oktoberfest i stara szafa


Mój Boże , nie wiedziałam, że samodzielne robienie sesji zdjęciowej jest tak męczące. Jako że wczoraj cały dzień padało, musiałam odwołać fotografa i zdjęcia w plenerze. A mając ogromną ochotę na stworzenie czegoś nowego, pomyślałam, że Emnilda poradzi sobie sama, poprzebiera się w różne zestawy i zrobi sobie kilka sesji na zapas :) Skończyło się tylko na tej jednej stylizacji a`la Alicja, która chciała przedostać się z krainy czarów na oktoberfest przez starą szafę, a więc totalne pomieszanie z poplątaniem.
......
Sukienka pochodzi z firmy Laura Ashley i muszę przyznać, że produkuje ona najładniejsze, najbardziej stylowe suknie dzienne jakie kiedykolwiek widziałam. Sama przyznaję się do posiadania trzech sztuk. W zależności od modelu mają pufki, koronki, eleganckie zdobienia i są bardzo retro, a przy tym nadają się idealnie zarówno na imieniny cioci jak i na co dzień. Dobrze, że są na świecie producenci opierający się na klasycznych, sprawdzonych krojach i wzorach. Choć przyznać muszę, że angielskie suknie w ogóle są niezwykłe, ale o tym napiszę innym razem...




6 lipca 2009

"Mademoiselle gouvernante"


Dzisiejszy strój nie jest żadną rewelacją. (Gwoli wyjaśnienia, jest to zestaw z końca kwietnia, którego zdjęcie przeleżało się na twardym dysku.) Ot tak, otworzyłam szafę i skombinowałam :) Dopiero Ania zwróciła uwagę, że wyglądam jak guwernantka, a że Ania jest francuskojęzyczna to zapodała tekstem, który widoczny jest w tytule i to właśnie jej tekst (tak, tak Aniu) stał się inspiracją do stworzenia nazwy tego bloga :)
Co do poszczególnych elementów to pochwalę się torebką, wyszukaną i zakupioną za złotówkę przez mojego tatę. Był to zakup niesłychany, bowiem szukałam pojemnej torby, która byłaby stylowa, a zarazem mogła pomieścić wszystkie moje rupiecie i książki. Funkcjonalnym plusem jest też możliwość noszenia jej na ramieniu, lub jako teczki. Słowem: torba – marzenie.