23 maja 2009

Jak Marylin


Plisy, plisy… kocham plisy! Są ponadczasowe, zawsze szykowne i nawet zwykły zestaw potrafią zamienić w coś ekstra! Dlatego nie wahałam się ani chwili, kiedy jedna z moich najlepszych koleżanek (buziak:*) dla żartu pokazała mi tę dzienną spódnicę. Kupiłam od razu! Przetestowałam ją właśnie w widocznym zestawieniu na karaoke i tańcach. :) No i mamy mały szkopuł. Jako, że szyta z koła, jest nieprawdopodobnie wrażliwa na wiatr. Wierzcie mi, że scenę ze „Słomianego wdowca” przerobiłam więcej razy niż Marylin i to w ciągu 20 minut widowiskowego pochodu przez miasto.



19 maja 2009

Spartanka

(zdjęcie: Kasia Wójtowicz)
 
Właśnie tak jak w tytule czułam się w tym czymś, co wybitnie skojarzyło mi się ze starożytną Spartą i surowym sportowym wychowaniem. Być może wrażenie to tworzy dość nietypowy krój tego ciucha, który jest ni to tuniką, ni bluzką. Niestety, z powodu ciasnej szarfy w pasie, nie da się z niej tylko (i aż) zrobić sukienki z obniżonym stanem nawiązującej do stylowych lat 20-tych. Gdyby bowiem istniała taka możliwość na pewno bym z niej skorzystała i byłabym już dumną posiadaczką tego „spartańskiego” dziwa ;)

14 maja 2009

Różowa herbatka


Ciepła, wiosenna pogoda zachęciła mnie do odświeżenia nieco swojego wizerunku. Róż, za którym nigdy ne przepadałam wydał mi się do tego idealny, jako, że jest hitem sezonu, a hitów nie przegapiam nawet ja- modowa ignorantka. Wyszperałam więc w szafie mojej babci dawno już przez nikogo nie noszoną, dzienną spódnicę z cudnymi, kobiecymi plisami (i dziurą po papierosie:)) oraz czarną bluzkę w kwiaty, kupioną w ciuchach, która nieco łagodzi ten różowy look. I wyszedł idealny zestaw na angielskie popołudnie... we własnym pokoju. 




3 maja 2009

Lazy sunday



Kapelusz to podstawa, szczególnie w słoneczne dni (zastanawiam się, jak mogłam funkcjonować kiedyś-chodząc w czapkach z daszkiem?) Dlatego zainspirowana zdjęciem elegantek z 1919 r. postanowiłam odkurzyć swój. Może nie jest tak stylowy, jak te na zdjęciu i na wyścigi w Ascot też by się nie nadał, ale kosztował jedynie 3 złote i nie da się zaprzeczyć, że nadaje szyku takiej to prostej kreacji, którą skleciłam dziś na poczekaniu-dopasowując się oczywiście do kapelusza :) Niech żyje retro! A ja, niestety, zamiast pysznego popołudniowego spaceru mam atrakcję w postaci pisania referatu o ZSRR. 



2 maja 2009

Początki zawsze trudne...

Dostęp do internetu, posiadanie aparatu fotograficznego i wielka miłość własna sprawiły, że zakładam trzeciego w życiu bloga (dwa poprzednie umarły - niestety - śmiercią tragiczną), w którym zaprezentuję - jakby to nazwać - "stajl & lajfstajl" :) Wszystko co lubię, co mi się podoba, co wygrzebałam w necie, fotografie, litografie, modę, modę, modę...  i urodę i co tam jeszcze będzie ciekawego. Natchnęły mnie do tego pokaźne - w gruncie rzeczy nieprzebrane - zasoby ubraniowe, którymi, powiedzmy to szczerze, będę się tu trochę chwalić (i promować babcine sukienki TEŻ!) :P Liczę na wsparcie duchowe i komentarze :) Buziak!