8 grudnia 2017

Grudzień. Instamix #2


Mamy grudzień, a więc najlepszy czas w roku (osobiście lubię każdy tydzień, miesiąc i porę roku, jednak grudzień, a więc: wczesne wieczory, przystrojone ulice i grzane wino na jarmarkach, mają w sobie najwięcej magii i uroku), dlatego dzisiaj zaserwuję Wam wpis tematyczny z grudniowymi zdjęciami z bloga i Instagrama. Kilka pochodzi z zeszłego roku, ale są tak fajne, że postanowiłam je przypomnieć. 
Powoli szykuję się do Świąt - w Mikołajki przypomniałam sobie Kevina (chociaż znam obie części na pamięć, to jest kilka scen, które za każdym razem śmieszą mnie tak samo, jak kilkanaście lat temu), dzisiaj wybieram się na poznański Weihnachtsmarkt - w tym roku z własnym kubkiem grzańca, bo ceny są wysokie (12 zł za szklaneczkę), no a poza tym bycie Poznanianką zobowiązuje :) W najbliższy weekend będę jeść robić pierniki, a potem już tylko błogie lenistwo w szlafroczku w kratę. Żartuję, nie mam szlafroczka w kratę - kiedyś pożałowałam kilkunastu złotych w ciucholandzie i do dzisiaj mam z tego powodu koszmary. Jakby ktoś widział gdzieś taki szlafroczek, to uprzejmie proszę o informację.

Dziadek do orzechów, zwany przeze mnie Ludwigiem Bawarskim (bo kojarzy mi się z niemieckim leśniczym - nie pytajcie :P), jest honorowym gościem każdego Bożego Narodzenia.

Zimowa pora i wcześnie zapadający zmierzch to tradycyjnie pora na dodatkowe oświetlenie, sprawia dużo radości.

Grudzień to miesiąc, w którym nałogowo słucham Dziadka do orzechów (naprzemiennie ze ścieżką dźwiękową z Kevina i innymi świątecznymi przebojami), a jeżeli czas pozwala, oglądam też wersję baletową - na żywo lub na You Tube, gdzie można znaleźć spektakle z najbardziej prestiżowych teatrów świata.

Moja mama zamienia się przed świętami w prawdziwą fabrykę pierniczków. Ma zapisane wszystkie kombinacje kształtów i zdobień, które co roku powtarza i w określonej liczbie chowa do pojemników. Ja nie mam tyle cierpliwości i chociaż korzystamy z tego samego przepisu, swoje gotowe pierniki oblewam po prostu roztopioną czekoladą i zjadam nie czekając nawet aż zastygnie.

Wstyd przyznać (szczególnie, że jestem psychofanką Dziadka do orzechów), ale w tym roku po raz pierwszy przeczytałam pierwowzór wszystkich innych opowieści, spektakli, filmów i bajek tworzonych na kanwie historii stworzonej przez E.T.A. Hoffmanna. A wszystko przez to piękne wydanie z wydawnictwa MG, z reprodukcjami drzeworytów autorstwa Charlesa Alberta d'Arnouxa, z których dwa  możecie zobaczyć na zdjęciu poniżej.


O zeszłorocznym kalendarzu adwentowym dla Włóczykija, możecie poczytać w osobnym wpisie. W tym roku mamy tam kilka bombonierek z czekoladkami i jeden kalendarz herbaciany.

Rynek Jeżycki w Poznaniu, przed świętami zawsze staje się choinkowym zagłębiem. Uwielbiam tam chodzić i wdychać świeży zapach świerkowej żywicy.

Jednym z moich nieosiągalnych marzeń jest spędzenie świąt Bożego Narodzenia w czasach wiktoriańskich. Mam ogromny sentyment do wszystkich dekoracji, które nawiązują do tego okresu i takie też ozdoby sukcesywnie kupuję do swojego domu. Papiery do decoupage'u wykorzystałam w tym roku do ozdobienia słoików z domowymi zaprawami, które rozdam w święta rodzinie i znajomym (tak, prezenty już mam i - co więcej - spakowane!).

Moja zeszłoroczna choinka, która na wiosnę trafiła do gruntu i pomału rośnie w górę.

W zeszłym roku postanowiłam, że co roku kupię jedną lub dwie (zależy ile wpadnie mi w oko) rzeczy do świątecznego ozdobienia domu, tak żeby nie odczuć tego finansowo i corocznie mieć przyjemność z posiadania nowej rzeczy. Tym razem padło na tę przepiękną poduszkę z dziadkiem do orzechów, która jako ostatnia czekała na mnie na półce. Przypadek? Nie sądzę.
A na pierwszym planie moje tegoroczne kalendarze adwentowe. Zawsze miałam kłopot z dotrwaniem do 24 i zazwyczaj w okolicach Mikołajek bombonierkę wyjadałam do cna. W tym roku znalazłam dobry lifehack: kupiłam sobie 4 kalendarze i codziennie mam 4 czekoladki. Tyle wygrać!

Prócz wspaniałego wydania Dziadka do orzechów, które pokazałam Wam wyżej, przypadkowo natknęłam się także na to przepiękne, trzytomowe wydanie Opowieści wigilijnych Dickensa. Prócz tej najbardziej znanej, o trzech duchach, które nawiedzają Ebenezera Scrooga, znajdują się inne, równie ciekawe i fantastycznie oddające świąteczny klimat wiktoriańskiej Anglii. Książki zostały wydane bardzo starannie z dbałością o takie szczegóły, jak tytuły rozdziałów i fajna numeracja stron, ale ich głównym atutem są ilustracje pochodzące z pierwszych angielskich wydań Opowieści z 1843 i 1848 roku. Nie mogę przestać na nie patrzeć.

Zeszłoroczny wystrój mojego domu na Święta możecie dokładnie zobaczyć w odrębnym wpisie, a poniżej tematyczny talerz, który kupiłam w zeszłym roku.


9 komentarzy:

  1. Anonimowy8/12/17

    voilà!
    https://www.tchibo.pl/szlafrok-z-flaneli-p400113501.html

    pozdrawiam znad Bałtyku:)
    liliana

    OdpowiedzUsuń
  2. Przeuroczy wystrój ☺
    U Ciebie styl wiktoriański wygląda tak naturalnie ☺ Ludwik Bawarski to zdaję się książę, który zbudował Neuschwanstein - istny zamek z baśni ��

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję Ci pięknie za te miłe słowa :)

      Usuń
  3. Pięknie się do świąt przygotowujesz:))poduszka urocza:)))Pozdrawiam serdecznie:)))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję i wzajemnie, Reniu :)

      Usuń
  4. ładne zdj

    http://www.emiblog.pl/

    OdpowiedzUsuń
  5. Anonimowy10/12/17

    Jakim cudem przeoczylam,ze jestes z Poznania?��Mam tam dziadków i jako dziecko często bywalam na święta,fajne zdjęcie rynku.Jak byłam mala i bylam u dziadków w wakacje to babcia codziennie byla przeze mnie wyciagana "na koziolki"��Ostatnio jak bylam z synkiem to moczyl sobie stopki w tej wielkiej fontannie(za moich czasów jej nie było),jesteśmy z Gdańska i umieramy zawsze w Poznaniu z braku powietrza��Pozdrawiam Kasia

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja się zawsze kąpałam w tej fontannie w parku naprzeciw opery :)
      To prawda, że Poznań jest duszny - mieszkam teraz na wsi, ale pracuję w mieście i czuję ogromną różnicę w powietrzu. A teraz, zimą, kiedy jest smog, jest szczególnie nieprzyjemnie. Pozdrawiam serdecznie :)

      Usuń

Serdecznie dziękuję za Wasze komentarze. Nie zawsze na wszystkie odpowiadam, ale każdy z nich jest dla mnie bardzo ważny :)
Jeżeli jesteś osobą, która nie ma konta w żadnym serwisie internetowym, przy dodawaniu komentarza wybierz opcję "anonimowy".
Ze względu na spam, komentarze do starszych wpisów są moderowane.