28 listopada 2017

Jesienna elegancja


Za chwilę grudzień i Święta, a ja mam jeszcze kilka zdjęć zrobionych w pięknym, słonecznym październiku, którymi chciałam się dzisiaj z Wami podzielić. Bardzo lubię tę sukienkę, której można nadać dowolny charakter, poprzez wybór odpowiednich dodatków. Kupiłam ją dawno temu w Zarze, jako sukienkę domową, która miała być idealnym dopełnieniem legginsów, jednak szybko przełożyłam ją do tej wyjściowej części szafy, bo jest idealnym ciuchem na te dni, kiedy nie mam co na siebie włożyć. Trochę uwydatnia to i owo, ale mimo to czuję się w niej bardzo dobrze.
Dzisiaj (a raczej miesiąc temu) zestawiłam ją z ulubionym futrzanym kołnierzykiem spiętym drewnianą, rosyjską broszką, męskimi butami i torebką z krokodyla, którą dostałam od jednej z czytelniczek bloga.






(zdjęcia: Włóczykij)

19 listopada 2017

Kalendarz adwentowy - pomysł na prezent od serca

Kalendarz adwentowy Lindt kupiłam dla siebie, niestety, przetrwał tylko do 2 grudnia ;) Może w tym roku się uda ?

Ten wpis czekał na swoją premierę prawie rok, bo to właśnie wtedy stworzyłam kalendarz adwentowy dla Włóczykija. Niestety, nie mogłam o nim wówczas napisać, bo Włóczykij śledzi z uwagą wszystkie wpisy (i wyłapuje przy okazji błędy), więc nie miałby niespodzianki. Zrobione telefonem zdjęcia wrzuciłam do folderu, w którym cierpliwie czekały i dzisiaj mogę Wam pokazać fajny pomysł na prezent wykonany własnoręcznie, który sprawi dużo frajdy zarówno obdarowanemu, jak i obdarowującemu i - co najważniejsze - ZDĄŻYCIE, bo do grudnia zostało jeszcze 11 dni!
......
Pomysł na kalendarz adwentowy pojawiał się w mojej głowie - w okresie okołoświątecznym - przez kilka ostatnich lat, niestety, zazwyczaj zbyt późno, żeby zdążyć z przygotowaniami, aż w końcu rok temu, przypomniałam sobie o nim w odpowiednim terminie i zdążyłam (uff!). Najpierw myślałam o czymś małym, czyli codziennym cukierku i malutkim dodatku, który zmieściłby się w malutkie pudełko. Nie miałam jednak ani pomysłu na małe dodatki (jest ich kilka w moim kalendarzu, jednak nie 24), ani małych pudełek (fajnym pomysłem są oklejone rolki po papierze toaletowym, jednak trzebaby je kolekcjonować chyba od sierpnia). Myślałam też o kalendarzu adwentowym z paczuszkami przyczepionymi do gałęzi, ale jak się pewnie domyślacie, słabym ogniwem w tym planie okazała się ładna gałąź. Koniec końców odpowiednie pudełka zamówiłam przez internet - jest to najmniejsza wersja popularnych pudełek na weselne resztki ciast dla gości, w dwóch gładkich kolorach - czerwonym i złotym.
......
Każdy drobiazg przed włożeniem do pudełka dodatkowo opakowałam w ozdobny papier, pomieszałam i wyliczyłam cukierki na każdy dzień, żeby do każdego pudełka włożyć ich porównywalną ilość. Duże paczki z prezentami, które nie zmieściły się do opakowań (było ich 5) ponumerowałam, a do pudełek trafiły ozdobne kartki z tymże numerkiem, wszystko po to, żeby zachować jak najwięcej niespodzianek do końca.
......
I teraz kwestia najważniejsza - co i dlaczego znalazło się w kalendarzu?
Przede wszystkim warto całościowo pomyśleć nad tym, co osoba którą chcemy obdarować lubi, jakich produktów używa (drobne kosmetyki, ulubione słodycze), czy są jakieś drobiazgi o których marzy, a które zazwyczaj są odsuwane na dalszy plan (dobrze piszące długopisy żelowe, ochronny sztyft do ust). Warto też rozglądać się w sklepach za rzeczami, które są niewielkie, a fajnie zgrałyby się z innymi rzeczami z naszego kalendarza. 
Swój kalendarz podzieliłam na kilka części. Podstawą na każdy dzień były cukierki (wymieszałam różne typy) ewentualnie ulubiony baton, a do tego dorzucałam tematyczne drobiazgi. Była więc część spożywcza, która zawierała miód z orzechami, czekoladki z alkoholem, herbatę smakową, przyprawy do kawy i deserów, zdrową żywność. Była część kosmetyczna z maseczkami, woskiem do wąsów, balsamem do brody, szamponem, cynamonowym mydłem, solą do kąpieli, pakietem męskich przyborów do pielęgnacji (nożyczki, obcinaczki, grzebień) i zapachowym woskiem, dzięki któremu mogłam przygotować Włóczykijowi wSPAniałą kąpiel (nie, to nieprawda, jakoby wcześniej był menelem i trzeba mu było przywrócić ludzki wygląd, on po prostu lubi o siebie dbać :), a poza tym wiele pojedynczych rzeczy, niezwiązanych ze sobą: skarpetki z reprodukcją obrazu Alfonsa Muchy, filcowa (trwała) zakładka do książki, nuty na gitarę elektryczną i ulubione kostki do gry, bombilla czyli słomka do picia Yerba Mate, książka o Twin Peaks, a także prezenty, których realizacja wymagała wyjścia z domu. Znalazł się tam więc wymyślony przeze mnie bon do naszej ulubionej cukierni (Passionata w hotelu Mercure w Poznaniu) - oczywiście z osobą towarzyszącą (ja nic nie sugeruję), bilet do opery na balet Dziadek do Orzechów Czajkowskiego oraz crème de la crème - lot na paralotni, który jednak do dzisiaj odbija mi się czkawką. Kupiłam go, gdyż Włóczykij zawsze opowiadał jak by to chciał zobaczyć z lotu ptaka tereny wokół naszej wsi, więc kiedy znalazłam ofertę latania w okolicy bardzo się ucieszyłam. Okazało się, że jednak to nie był wymarzony prezent, chociaż ostatecznie bardzo mu się podobało. Niestety całkiem niedawno kupił mi na urodziny lot w tunelu aerodynamicznym. Chociaż mówi że to nie złośliwie, ja wiem swoje ;)
......
Podsumowując, kalendarz okazał się być bardzo udanym prezentem. Jedynym mankamentem był brak miejsca we wnęce w kredensie, gdzie postanowiłam go umieścić, jednak pożyczyłam półkę z łazienki i wszystko się jakoś pomieściło. A radość Włóczykija - bezcenna.

Przykłady drobnych upominków na każdy dzień, które wkładałam do kartoników.

Na odwrocie każdej cyfry był umieszczony jakiś napis związany z zimą lub Świętami - znalazłam ten gotowy szablon gdzieś w internecie.

Cuuuukierki!

Przy okazji polecam sklep Męska wyspa, gdzie znajdziecie męskie kosmetyki o naturalnym składzie i w dobrej cenie. Co do cen, to widzę, że trochę wzrosły od zeszłego roku, ale i tak są konkurencyjne - szczególnie dla kosmetyków do stylizacji zarostu, które nieraz potrafią kosztować krocie i mieć jedynie ładne opakowanie.

Kocham ten świąteczny, wiktoriański design.

Przykład codziennej niespodzianki. Przyznam szczerze, że sama bym takimi nie pogardziła :)




W zeszłym roku mieliśmy fazę na Twin Peaks, dodatkowo, z okazji nowego sezonu serialu, wyszła książka, którą zamawiałam na ostatnią chwilę, bo polska premiera bardzo się opóźniała. Przyszła opakowana w karton, w którym ją zostawiłam (bo książkę przez papier jest bardzo łatwo wymacać) i ozdobiłam go na szybko motywami z filmu, na tyle skutecznie, że do dzisiaj Włóczykija trzyma ją na półce w tym właśnie kartonie.
Jednym z prezentów były też nuty ścieżki dźwiękowej z filmu rozpisane na gitarę elektryczną, na której gra Włóczykij.

Praca wre, w zeszycie miałam rozpisane wszystkie dni i przedmioty, które dostanie Włóczykij, z uwzględnieniem "większych" niespodzianek w Mikołajki, imieniny i Wigilię.
......
Obdarowany był zaskoczony i wzruszony.


10 listopada 2017

Jesień w lesie


Najbardziej lubię las jesienny. Ten las, w którym chłodny powiew wiatru ustępuje ciepłym promieniom słońca, ogrzewającym zmarznięte policzki. Cichy szept resztek liści i odgłosy ptaków sposobiących się do zimy. Chrzęst suchych gałęzi pod stopami i brązowe kapelusze podgrzybków, które nieśmiało wychylają się spod miękkiego, zielonego mchu. Lubię też łąki usadowione na skraju lasu, nad którymi unosi się poranna wilgoć i łososiowa łuna wschodu słońca; ciemność świerków i wiotkość brzóz. Lubię deszcze w jesiennym lesie, krople spływające po ostatnich liściach drzew, wsiąkające w zimną ziemię pod kaloszami i wichury szumiące w koronach, które jednak obserwuję z daleka, zbyt potężna jest bowiem siła natury, aby w takich chwilach podziwiać ją tkwiąc w jej środku. Lubię patrzeć w górę, pomiędzy gałęzie, gdzie widać chmury gnające po lazurowym niebie lub szary ciężar zawieszony nad głowami niewidzialną siłą; i pod nogi, gdzie rozpościera się dywan z żołędzi - miejsce, które wieczorem zapewne odwiedzą dziki. 
A nade wszystko lubię w tym lesie jesiennym proces, w którym nieposkromiona letnia chęć życia przechodzi w łagodny spokój przemijania; w którym wrześniowy gwar późnego lata stopniowo ustępuje miejsca ciszy i spokojowi wczesnej, listopadowej zimy, otulającej wszystko całunem śniegu i snu.

Kiedy grzyby opowiadają dobre kawały...



Skutki orkanów oglądane z bliska, są naprawdę interesujące.



 Nawet w lesie trzeba dobrze wyglądać ;)

(zdjęcia: Włóczykij)