26 maja 2017

Życie w XIX-wiecznej kamienicy #1


Kamienice przy ul. Święty Marcin w Poznaniu. Była to reprezentacyjna ulica miasta, w 1905 roku wybudowano przy niej Zamek Cesarski.

Najbardziej charakterystycznym typem polskiego wnętrza mieszkalnego w XIX wieku była, oprócz wiejskiego dworku, kamienica czynszowa/własnościowa, która wpisała się na dobre w krajobraz polskich miast. Popularność kamienic, będących przedmiotem naszego zainteresowania w dzisiejszym wpisie, jest związana z XIX-wieczną industrializacją i rozwojem miast, a co za tym idzie potrzebą wielu mieszkań dla bogacącej się burżuazji, dobrze sytuowanych mieszczan, inteligencji (mieszkania w budynku frontowym) i całej masy ludności przybywającej do miasta z okolicznych wsi (mieszkania w suterenach, oficynach). W związku z tym, że temat mieszkań w kamienicach jest bardzo obszerny, postanowiłam podzielić go na dwie części. W dzisiejszym wpisie będzie trochę dat, statystki i faktów dotyczących samych budynków - głównie na terenie Poznania, w kolejnej części napiszę o tym, jak się urządzano w mieszkaniach i jakie modne elementy wyposażenia wnętrz były popularne w  2 poł. XIX wieku.

Okazała kamienica na skrzyżowaniu ul. Wybickiego i 28 czerwca 1956 r.  na poznańskiej Wildzie. Dawniej ulica nosiła nazwę Następcy Tronu (Kronprinzenstrasse).

Secesyjne okna w kamienicy na ul. Małeckiego na poznańskim Łazarzu.

Pamiętajmy, że przez cały XIX wiek, nasz kraj był podzielony między trzech zaborców, co miało olbrzymi wpływ na budownictwo, a granice zaborów były zarazem barierami wpływów architektonicznych i artystycznych. W Poznaniu czerpano wzorce z Berlina, który był stolicą Prus, dlatego już w 1845 r., działki pod budowę mieszkań stały się większe, a więc dawały możliwość wybudowania reprezentacyjnego frontu kamienicy i kilku oficyn. W 2 poł. XIX wieku w większości miast istniały przepisy regulujące nowo powstające budynki, dokładnie określając ich wygląd, ilość pięter i wszystkie pomniejsze kwestie. Np. ordynacja budowlana obowiązująca w Poznaniu od 1853 r., narzucała właścicielom nawet procentową ilość zabudowy działki, wysokość kamienicy do gzymsu i kalenicy, oraz charakter ogrodzenia ulicznego ogródka. Samowole budowlane były nie do pomyślenia, generalnie całe miasto miało spójną koncepcję urbanistyczną, dlatego tak pięknie wygląda na zdjęciach z przełomu wieków.

Przepiękna, monumentalna kamienica przy ul. Grottgera 5 w Poznaniu. Szczególnie zwracają uwagę nietypowo ulokowane balkony. Obecnie budynek jest zabity dechami i ogrodzony wysokim płotem.A przynajmniej tak pokazują mapy google.

Typowa kamienica miała 4 główne piętra, na poziomie fundamentów sutereny i piwnice, nad piętrami poddasze i strych, które zamieszkiwane były przez robotników i biedną ludność przybyłą do miasta w poszukiwaniu pracy i lepszego życia. Często zdarzało się, że swoje niewielkie metraże dzierżawili jeszcze biedniejszym od siebie, co powodowało, że mieszkania w suterenach i na strychach były przepełnione i stawały się siedliskiem wielu chorób (chociaż akurat w Poznaniu nie odnotowuje się tego problemu przed I wojną światową - był on największy w miastach przemysłowych i szybko rozwijających się jak np. Łódź). W mieszkaniach o niższym standardzie mieszkał też stróż danego budynku.
......
Typowa kamienica posiadała budynek frontowy (reprezentacyjny) czyli ten z fasadą od strony ulicy, główną klatką schodową i przejazdową sienią, która prowadziła na podwórze. Tam, po jednej lub dwóch stronach głównego budynku dobudowane były oficyny (z tzw. kuchenną klatką schodową) mieszczące mieszkania niższej jakości niż w budynku frontowym. W najlepszych dzielnicach oficyny były połączone z reprezentacyjnymi mieszkaniami w głównym budynku i mieściły się w nich pokoje dla służby, kuchnia i pomieszczenia gospodarcze.
......
Przeciętne mieszkanie liczyło od 3 do nawet 10 pokoi (mowa tutaj oczywiście o mieszkaniach mieszczaństwa, inteligencji czy burżuazji, pozostałych nie stać było na takie luksusy i zadowolić musieli się jedną/dwiema izbami i kuchnią). W Poznaniu po 1900 r. licznie reprezentowanym modelem były kamienice z pięcioma dużymi pokojami i pomieszczeniami dodatkowymi i tak też została zabudowana rozrastająca się wtedy, zachodnia część miasta (Jeżyce, Łazarz). Duże koszty wynajmu mieszkań - do 1500 marek rocznie, a w centrum miasta do 2500 za ośmiopokojowe mieszkanie przy głównej ulicy - były skuteczną barierą i nie dopuszczały do reprezentacyjnych dzielnic ludzi biedniejszych.
......
Jeżeli chodzi  rozkład samych pomieszczeń, to w budynku frontowym mieściły się pokoje państwa, podzielone na część reprezentacyjną (salon, pokój stołowy, gabinet) i prywatną, dostępną tylko dla domowników (sypialnia małżeńska, pokoje dzieci), a w oficynie pomieszczenia dla służby, kuchnia, niekiedy łazienka. W Poznaniu oraz na obszarze wpływów niemieckiego kręgu kulturowego, występował tzw. pokój berliński - berlinerzimmer, pokój na styku kamienicy i oficyny, w którym mieściła się jadalnia. Było to dość mroczne pomieszczenie, bo oświetlone zazwyczaj jednym tylko oknem od strony podwórza. Nieczęsto spotykanym udogodnieniem była łazienka, w 1905 r. w Poznaniu posiadało ją zaledwie 18% mieszkań. Najczęściej występującym rozwiązaniem była ubikacja między piętrami mieszcząca się na klatce schodowej.

Powyżej rzut parteru jednej z poznańskich kamienic. Jak widać ówczesne mieszkania miały duże metraże i ciekawe rozplanowanie pomieszczeń, które nieraz było celowo komplikowane. Wyraźnie oddzielona jest część reprezentacyjna mieszkania (do tej grupy pomieszczeń często wiodą z korytarza odrębne drzwi), od części dostępnej tylko domownikom. Małe pomieszczenia gospodarcze i pokoje dla służby ulokowane są zazwyczaj w tyle mieszkania.
......
Poniżej rzut mieszkania, który doskonale obrazuje typowy dom ludzi majętnych. Dzięki podpisom wiemy nawet, jakim celom służyły poszczególne pokoje. W reprezentacyjnej części frontowej znajdowały się pokoje pani i pana. Można przypuszczać, że chodzi tu o gabinet i jakiś buduar do przyjmowania gości, bowiem sypialnia małżonków znajdowała się w drugiej części mieszkania, przy kuchennej klatce schodowej. Swój pokój we frontowej części mieszkania (choć z oknami na podwórze) miały też dorosłe dzieci, a więc nastolatki. (W bogatych domach, gdzie było wiele pokoi, przestrzegano zasady, żeby dorastające dziewczęta i chłopcy zajmowali osobne pomieszczenia - być może w tym przypadku owe "dorosłe dzieci" były jednej płci). Osobny pokój mają małe dzieci (dwoje - jest nawet rozrysowane położenie ich łóżek), który ulokowano w oficynie, a więc tej najbardziej prywatnej części domu. Z kolei dwa najbardziej reprezentacyjne pomieszczenia (także pod względem umeblowania), a więc salon i jadalnia, są rozdzielone dużymi, dwuskrzydłowymi drzwiami, a jadalnia jest przy okazji typowym przykładem pokoju berlińskiego. Dalej, w oficynie, ulokowano trzy pomieszczenia gospodarcze (kuchnię, spiżarnię i kredens, o którego funkcjach napiszę w 2 części wpisu), pokoj dla służby z łóżkami (zauważmy, że nie ma w nim pieca kaflowego) i łazienkę z klozetem. Ów klozet znajduje się także przy głównym wejściu do mieszkania i służył zapewne gościom. Na koniec zostało nam pomieszczenie podpisane jako "służba" w reprezentacyjnej części mieszkania. Nie ma tam wyrysowanych łóżek, zapewne nie służył do spania - być może przetrzymywano w nim jakieś gospodarskie sprzęty lub była to garderoba.


Mieszkania najczęściej były ogrzewane piecami kaflowymi, które dawały dość dużo ciepła (szczególnie w 2 poł. XIX wieku, kiedy głównym materiałem opałowym stał się węgiel). Sytuowano je w rogach pomieszczeń, przy ścianach oddzielających dwa pokoje. Rzadko zdarzały się kominki lub kaloryfery, a ogrzewanie centralne posiadało w 1905 r. w Poznaniu, zaledwie 1,6% mieszkań.
Najbardziej popularnym oświetleniem w poznańskich mieszkaniach w 2 poł. XIX w. była lampa naftowa, która nawet na początku XX wieku nie została wyparta przez inne możliwości oświetleniowe. W 1905 r. aż 70% mieszkań oświetlano naftą, 20% było podłączonych do sieci gazowej (Poznaniaków odstraszało częste i uciążliwe czyszczenie lamp gazowych oraz plotki o zaczadzeniach; dodatkowo lampy te były przypisane do  konkretnego miejsca w pokoju - tam gdzie była rurka z gazem, tam stała lampa, więc nie można jej było przenosić tak, jak naftowej), a tylko 2,6% mieszkań cieszyło się najnowszą zdobyczą techniki - elektrycznością.

Paradna sień w odrestaurowanej kamienicy przy ul. Matejki w Poznaniu

Sień z odrestaurowanymi polichromiami z końca XIX w. przy ul. Jackowskiego w Poznaniu.

Projekt sieni przejazdowej w jednej z poznańskich kamienic.

Dość charakterystyczną - dla całej zresztą Europy - cechą, jest brak zmian w układzie architektonicznym kamienicy. Zmieniała się dekoracja, charakter elewacji, ale układ budynku nie. Fronty kamienic, które po dziś dzień budzą zachwyt i podziw dla umiejętności architektów i rzemieślników, ulegały modom. Przez większość wieku odwoływano się do stylów historycznych: gotyku, renesansu, baroku i klasycyzmu, dopiero pod koniec stulecia, kiedy nastała secesja, wykorzystująca motywy floralne i asymetrię, budynki zyskały nowe, artystyczne niekiedy oblicze. W 1 poł. XIX wieku kamienice z reguły budowano bezpośrednio przy ulicy (nie posiadały więc zewnętrznych ogródków), a podwórze otoczone było oficynami (tzw. kamienica-studnia). Dopiero później zaczęto wyznaczać uliczne przedogródki, a duże powierzchnie działek umożliwiły takie rozplanowanie oficyn, że także na podwórzu tworzono enklawy zieleni, które często zacierały granice między kilkoma działkami. Atrakcyjność kamienicy podnosiła też modna dekoracja wnętrza budynku, a jej główną przestrzenią była sień (jak wspomnieliśmy, od lat 80-tych najczęściej przejezdna, posiadająca niekiedy w posadzce metalowe płozy dla kół wozów, które dostarczały towar pd kuchenne klatki schodowe) i to ona, wraz z fasadą budynku, zapowiadała standard mieszkaniowy. To w sieni właśnie stosowano piękną ceramiczną posadzkę, układając ją nieraz w skomplikowane układy. Ściany zdobiła boazeria lub kolorowa ceramika, w najbardziej prestiżowych budynkach malatury i sztukaterie, a na suficie rozety. W oknach klatki schodowej często umieszczano witraże, a schody pokrywano linoleum lub chodnikiem. Najwyższy standard wykończenia stosowano do... pierwszego piętra. Tam właśnie mieściły się najbardziej luksusowe mieszkania, które wyznaczały zarazem status majątkowy mieszkańców. Zdarzały się więc polichromie sięgające do piętra, jak i metalowe balustrady schodów, które powyżej zamieniały się w drewniane.
......
Wpis był wyjątkowo długi, jeżeli jednak jesteście zainteresowani tematem kamienic, zapraszam do wpisu o architekturze Budapesztu
......
Na koniec taka ciekawostka i refleksja zarazem. Szukając rzutów mieszkań, trafiłam na wiele stron z nieruchomościami, gdzie polecane są mieszkania w odnowionych kamienicach. O ile sama renowacja fasady i wnętrz budynków niekiedy zapiera dech, o tyle same mieszkania są już - o zgrozo! - nowoczesne i tak małe (nigdy nie zrozumiem fenomenu salonu z aneksem kuchennym), że - jak widzicie na poniższym zdjęciu - z jednego dawnego mieszkania, obecnie zrobiono cztery. Czy w takim wnętrzu czuć jeszcze dawnego ducha?