22 czerwca 2016

Piknikowo


Jak zapewne niektórzy z Was wiedzą, do Gustawa - mojej świnki morskiej, dołączył kilka miesięcy temu nowy kompan, któremu nadałam wdzięczne imię Hugon Boss. Hugon zdążył się już zadomowić i zjeść kilka kilogramów karmy, jednak nie dogadał się z Gustawem. Długo by opisywać dzieje ich znajomości - mam nadzieję, że jeszcze nie wszystko stracone. W pogodne dni wypuszczam je razem na balkon, gdzie ramię w ramię (łapka w łapkę) pochłaniają kolejne porcje zielonki, a w końcu - jak to się mówi - przez żołądek do serca. Wkrótce też gotowa będzie klatka, którą sama im zaprojektowałam, wykonałam i w chwili obecnej wykańczam. Jest na tyle duża, że nawet z fochem nie muszą wchodzić sobie w drogę, no ale zobaczymy. Na razie mieszkają w dwóch klatkach obok siebie.
......
Wczoraj Hugon towarzyszył mi w przydomowym pikniku i było to jego pierwsze wyjście na dwór bez Gustawa. Co by nie mówić o ich dogadywaniu się, na dworze, gdzie jest dużo obcych dźwięków i zapachów trzymają się razem. Był więc trochę przestraszony i zestresowany, ale przyznacie sami, że jest wyjątkowo fotogeniczny, prawda?
......
Sukienkę w paski mam w swojej szafie od dobrych trzech lat, jednak do tej pory jakoś nie było okazji pokazać jej na blogu (poza jednym zdjęciem w którymś z wpisów z serii emnildowy miks modowy) i nie wiem jak to się stało, tym bardziej, że dość często ją noszę i bardzo lubię. Kupiłam ją na jakiejś cotygodniowej wyprzedaży w ciucholandzie. Zapłaciłam 2 złote i czas pokazał, że - jak to zwykle bywa - rzecz kupiona przez przypadek bywa lepsza niż taka wymarzona, która miała być idealna i kosztowała miliony monet.







(zdjęcia: Włóczykij)

8 czerwca 2016

W stylu retro


Na blogu nie było mnie prawie dwa miesiące. Co więc takiego działo się w tym czasie, że uniemożliwiło mi tworzenie nowych wpisów? Na pierwszym miejscu jestem zmuszona wymienić remont mieszkania, który całkowicie mnie zaprzątnął. W sumie na ten moment remontowaliśmy remontujemy tylko kuchnię, ale tak zapaliłam się do zmian innych pomieszczeń, że już zakupiłam farbę do sypialni i garderoby, a także zrobiłam plan remontowy na najbliższe dwa-trzy lata. Moim marzeniem jest zrobić wszystko na fest, a potem tylko co kilka lat odświeżać ściany - serio, nie to żebym nie lubiła zmian, ale uważam, że gruntowne remonty co kilka lat to głupota. Nie dość, że kosztują mnóstwo nerwów i kurzu i bałaganu i czasu, to wymagają też sporych nakładów finansowych. Wolę te nakłady finansowe ponieść raz - kupić rzeczy bardzo dobrej jakości, a potem cieszyć się nimi przez lata. Poza tym warto pamiętać, że dłuższe użytkowanie jednej rzeczy pozytywnie wpływa na środowisko i już ta idea wystarczy mi jako bodziec do długoterminowych, przemyślanych inwestycji. Kuchnię wkrótce pokażę na blogu - aktualnie kilka migawek zamieściłam na Instagramie, ale zostało jeszcze trochę do wykończenia. Inną sprawą jest, że blog pochłania więcej czasu niżbym chciała. Do każdego wpisu trzeba się przygotować, zrobić zdjęcia, potem wybrać te najlepsze, przepuścić przez program graficzny (chociaż tutaj ograniczam się tylko do korekty kolorów i kontrastu), no i wyklikać tekst. Przez te ostatnie dwa miesiące nie umiałam się jakoś zorganizować, żeby to wszystko sprawnie zrobić.
......
Remont (przynajmniej jego najbardziej upierdliwy na ten moment etap) powoli dobiega końca, Włóczykij ma więcej czasu wolnego żeby robić mi zdjęcia, dlatego na blogu powiew wiosny w stylu retro. Założyłam ulubioną ostatnio bluzkę w kropki. Jest ona na mnie za luźna, ale kiedy ścisnę się trochę tasiemką przyszytą w pasie jest całkiem ok. Do ubioru dobrałam kilka dodatków w starym stylu i poszłam podbijać miejskie parki :)





Jednym z zainteresowań Włóczykija stała się jakiś czas temu fotografia przyrody (szczególnie ptaków), dlatego jest szczególnie wyczulony na naszych małych przyjaciół i w czasie naszego spaceru zrobił im trochę zdjęć. Tutaj zapozował kos.



A to ładnie ubarwiona sójka.

Torebka ze skóry aligatora jest jedną z kilku, które dostałam od czytelniczki bloga. Kolekcja ta jest dla mnie bardzo cenna i bardzo się cieszę, że trafiła właśnie do mnie. Dziękuję!


(zdjęcia: Włóczykij)