16 maja 2014

Tag: Kobiecość

Do zabawy zostałam zaproszona kilka dni temu przez Porcelanę, a dotyczy ona odpowiedzi na dwa pytania dotyczące wizji kobiecości i atrybutów prawdziwej kobiety. Jest to dość trudne, ponieważ uważam, że nie istnieje coś takiego, jak wzorzec kobiety prawdziwej, poza tym bardzo nie lubię określenia 'kobieta'. Wiem, brzmi paradoksalnie, ale kobietą się w żadnym wypadku nie czuję, nie określiłabym siebie w ten sposób. Po prostu bliżej jest mi do wieku nastoletniego, niż statecznej dorosłości, dlatego wyrażenie 'dziewczyna' uznałabym jako najlepiej w tym miejscu pasujące. A teraz zmierzę się z pytaniami:

https://www.flickr.com/photos/artzyviv/

Zamknij oczy i przez chwilę pomyśl o swoim wyobrażeniu idealnej Prawdziwej Kobiety. Przyjrzyj się jej w wyobraźni. Co sprawia, że czuje się kobieca? Jakie są jej atrybuty kobiecości? Skoro już wiesz, jak wygląda twoja idealna Prawdziwa Kobieta, podziel się z nami swoją wiedzą.
......
Kobiecość kojarzy mi się przede wszystkim z szeroko pojętą duchowością, wynikającą z istnienia tej drugiej, ulotnej strony świata. Poczucie nadprzyrodzoności, które sprawia, że cała rzeczywistość jawi się jako oniryczna przestrzeń odczuwania magii przyrody. Poczucie tajemnicy świata, zatrzymanie się nad wspaniałym widokiem idealnie błękitnego wieczornego nieba z wchodzącym księżycem. Obserwowanie ciemnych chmur, które raz po raz go przysłaniają i poczucie, że jest się wróżką tej krainy jeszcze-nie-nocy-ale-już-nie-dnia. Spokojna cisza lasu i dotyk miękkiego, ciemniejącego mchu. Gwiazda wieczorna. Cicha mgła nad polami, snująca się jak pajęczyna, otulająca swym białym eterycznym blaskiem wszystkie, znajdujące się w jej kręgu istoty. Zjawy wspomnień wychodzące zza drzew, ulotne, nie dające się schwytać głosy przeszłości, gestów, twarzy, wrażeń, odczuć, samotności, spotkań i snów. Płomień świecy dający bezpieczeństwo w tej wieczornej krainie. Nowy początek i świadomość, że sny nigdy nie stają się prawdą.
 

Wymień trzy rzeczy, bez których ona by nie istniała. Dlaczego akurat te trzy rzeczy? Może to być coś z ubioru, kosmetyk, dodatek.
......
Książka. Czytanie i pogłębianie wiedzy jest po prostu szalenie kobiece. Tak, bardziej od kupowania nowych ciuszków.
Róż na policzkach. Dodaje dziewczęcego uroku i odejmuje lat. Jest on moim stałym elementem makijażu i być może dlatego myślę, że bliżej mi do piętnastki niż trzydziestki.
Szlafrok/koszula nocna. Ten zestaw zawsze sprawia, że czuję się jak tragiczne bohaterki moich ulubionych wiktoriańskich powieści. Albo jak femme fatale z lat 20. To zależy od nastroju i szlafroka :)

Do dalszej zabawy zapraszam: FriendSheep, Osiodłać Tęczę oraz Pannę Lolę.
(zdjęcia pochodzą z mojego Pinteresta)

15 komentarzy:

  1. " nie lubię określenia 'kobieta'. Wiem, brzmi paradoksalnie, ale kobietą się w żadnym wypadku nie czuję, nie określiłabym siebie w ten sposób. Po prostu bliżej jest mi do wieku nastoletniego, niż statecznej dorosłości, dlatego wyrażenie 'dziewczyna' uznałabym jako najlepiej w tym miejscu pasujące."
    Wyjęłaś mi to z ust! Też wolę jasną, świetlistą dziewczęcość od dojrzałej kobiecości :)

    Róż też uwielbiam, bez niego twarz wydaje się jakaś taka niekompletna, a z nim nawet mimo zmęczenia można wyglądać świeżo :)

    To pierwsze zdjęcie jest niesamowite! *_*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cieszę się, mam nadzieję (tak po cichu), że zawsze zostanę młoda w środku, czego i Tobie bardzo życzę! :) I dołączam się go kubu fanek Jane Eyre - to jedna z moich ulubionych książek :D

      Usuń
  2. Zdjęcia z tego posta mi się podobają, w sensie inspirujące.

    Zapraszam do siebie i do obserwowania :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję, z pewnością zajrzę:)

      Usuń
  3. Ze wszystkich wypowiedzi o kobiecości Twoja najbardziej mi się podoba i najbardziej odpowiada mojej wizji. Książka, koszula nocna i dziewczyna, świetnie! :) Czy zdjęcie dziewczyny na skałach jest z jakiegoś filmu? Zaintrygowało mnie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ach, jak się cieszę, dziękuję! Nie mam pojęcia skąd pochodzi zdjęcie - znalazłam je na Pintereście, dodałam do jednej ze swoich tablic i tyle :) Pozdrawiam serdecznie.

      Usuń
  4. Całkowicie się z Tobą zgadzam, Emnildo! Jak tak zaczęłam się zastanawiać nad tym tematem, też doszłam do wniosku, że książka to dla mnie jeden z niezbędnych atrybutów kobiety. Myślę, że inteligencja i wiedza, które przebijają już przez samo spojrzenie, dodają kobiecie (i nie tylko) tego niezbędnego "czegoś", co sprawia, że wydaje się ona szalenie interesująca :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jakby nie było, książka to dobry gadżet dla każdego. Chociaż, jak czasem słyszę wywody pseudointelektualistów (kiedyś siedziałam w autobusie za taką jedną parką, która przez dobre 40 minut rozkminiała czy twórczość Murakamiego jest bardziej japońska czy amerykańska) to mam dość:)

      Usuń
  5. Mnie słowo kobieta jakiś czas kojarzyło się z obrazą - jak mężczyzna mówi o swojej ukochanej "to moja kobieta" to mam wrażenie, jakby była to obelga. Z czasem mi przeszło, ale nadal nie lubię, jak ktoś do mnie mówi "kobieto". Dziwne, nie?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Coś w tym jest - ja też traktuję powiedzenie do kobiety "kobieto!", jako taką formę wyrazu o trochę pejoratywnym zabarwieniu, jak np. używa się określenia "aktorzyna", "chłopisko" lub zgrubiałej formy imion np. "Kacha". Po prostu nie jest to fortunne sformułowanie :)

      Usuń
  6. To co napisałaś, jest niezwykle poetyckie i właśnie zdałam sobie sprawę, że już od dawna nie miałam czasu, żeby po prostu być kobietą! Zamiast tego chyba jestem pracoholiczką. Hmm... To nie brzmi dumnie... Dałaś mi materiał do przemyśleń. Pozdrawiam Cię serdecznie, piękna dziewczyno z różem na policzkach, Asia

    OdpowiedzUsuń
  7. Ja również czuję się bardziej dziewczyną niż kobietą. Mam nadzieję pozostać jak najdłużej młoda w środku :)
    Twoja wizja kobiecości przemawia do mnie najbardziej spośród dotychczasowych postów.
    Wszystkie Twoje zdjęcia emanują tajemniczością - kojarzą mi się z dziewiętnastym wiekiem, a dokładnie z brytyjskimi ekranizacjami dziewiętnastowiecznych powieści ;)
    Uwielbiam Pinteresta, ale ostatnio nie mogę się zalogować - dlatego ostatnio nie przepinam zdjęć.

    OdpowiedzUsuń
  8. Twoje odpowiedzi bardzo kobieco - dziewczęce, niebanalne, po prostu Twoje... Masz rację, sam wyraz: kobieta może mieć także zabarwienie pejoratywne. Myślę, że to zależy kto i jak je wymawia i w jakim kontekście. A że dziewczę w Tobie drzemie - to cudowne. Jestem o wiele od Ciebie starsza i jest we mnie część dziecka i dziewczęca i oby na zawsze pozostały... Nie chcę być tylko kobietą... Zdjęcia piękne. Pozdrawiam Cię ciepło!

    OdpowiedzUsuń
  9. Dołączę do tych, które "kobietami" się nie czują i mam nadzieję, że bardzo długo jeszcze, wbrew metryce, pozostanę dziewczyną. A co do samego słowa "kobieta", to wartko pamiętać, że przez lata "kobieta" była wyrazem obelżywym- jedna z tez wyjaśnia, że "kobieta" etymologicznie pochodzi od "kobyły". Jako naturalny wyraz zaczął w polszczyźnie funkcjonować w oświeceniu, wypierając wszelkie "niewiasty", "białogłowy" i "mężyny". Może to nasza intuicja nakazuje się do tego słowa dystansować;) Pozdrawiam dziewczęta, panny, pannice... i kobiety też:)

    OdpowiedzUsuń
  10. piękna...ta Twoja kobiecość

    OdpowiedzUsuń

Serdecznie dziękuję za Wasze komentarze. Nie zawsze na wszystkie odpowiadam, ale każdy z nich jest dla mnie bardzo ważny :)
Jeżeli jesteś osobą, która nie ma konta w żadnym serwisie internetowym, przy dodawaniu komentarza wybierz opcję "anonimowy".
Ze względu na spam, komentarze do starszych wpisów są moderowane.