17 marca 2012

Dekadenckie popołudnie


Do dekadenckiego popołudnia nie da się przygotować. Ono przychodzi ot tak. Niespodziewanie. Nadchodzi wraz z włączeniem muzyki z epoki, nalaniem szampana do kieliszka, włożeniem odpowiedniego ubioru i zatopieniu się w pasjonującej lekturze (tym razem mój wybór padł na Historię Piękna Umberto Eco). I zanurzyłam się w sobie, jak to zwykł czynić typowy polski dekadent, wykreowany w utworach Przybyszewskiego. Jest to inteligentny, refleksyjny egocentryk, często poddający się nastrojowi apatii; z jednej strony uważający sztukę za jedyny przejaw kultury, z drugiej przekonany o własnej niemocy twórczej.
......
Tak więc zajmowałam się wąchaniem przywiędłych kwiatów i odnajdywaniem w nich zapowiedzi wiosny oraz refleksją nad własną, marną egzystencją, która w każdej chwili może skończyć się w nurcie rzeki, tak jak skończył się żywot szekspirowskiej Ofelii. Vanitas vanitatum et omnia vanitas. Dlatego chłonę sztukę. Upajam się pięknymi obrazami: Safoną Charlesa Mengina i twórczością Caspara Davida Friedricha. A poza tym czekam na zakupioną na Allegro "biblię" dekadentyzmu. Ale o tym napiszę innym razem...






Choć nigdy nie przepadałam za obrazem Johna Everetta Millais'a Ofelia, tym razem mnie on zachwycił i zainspirował do stworzenia własnej wariacji na ten temat.


Dwa dekoracyjne chwosty kupiłam w zasadzie do zasłon, ale sprawdzają się też jako ozdobny naszyjnik.




(zdjęcia: Włóczykij)

17 komentarzy:

  1. ale piekniw w twoim pokoiku jest i bardzo klomatycznie!

    OdpowiedzUsuń
  2. rewelacyjne zdjęcia! :)

    OdpowiedzUsuń
  3. jakie piękne klimatyczne zdjęcia :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Niesamowicie wyglądasz na tych zdjęciach. Miło jest od czasu do czasu zawitać na blog osoby, która tak nieszablonowo się prezentuje.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję! Muszę przyznać, to też zasługa mojego osobistego fotografa, który coraz bardziej się rozwija:)

      Usuń
  5. Emnildko kochana odsprzedaj jednego chwosta - uwiódł mnie przestrasznie i na amen! no i fajne zdjęcia ^^

    OdpowiedzUsuń
  6. Bardzo klimatyczne zdjęcia (myślę, że hrabia Śnieżko zgodzi się ze mną). Też lubię poczuć się dekadencko: poczytać literaturę, pooglądać malarstwo - polecam tu książkę "Rossetti i prerafaelici" dostępną w każdej taniej książce w Poznaniu.
    Na widok Twoich poduszek, zwłaszcza tej z drzewkiem z owocami oraz tej z napisem: Lady of the Manor, opanowała mnie okropna zazdrość ;) Gdzie można kupić takie fantazyjne?
    Outfit również jest dekadencki, co prawda nawiązuje bardziej do lat 20' - secesyjne damy nosiły dłuższe spódnice;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję, dziękuję za garść nowych, cennych informacji! Rossettiego i prerafaelitów już zamówiłam na 3telnia.pl (to strona właścicieli Akwareli i tanich poznańskich księgarni - można zamówione pozycje odebrać na św. Marcinie). Z tej serii mam już książkę o Toulouse-Lautrecu. Bogactwo grafiki rzeczywiście na 5!
      Co do poduszek, większość z nich pochodzi z ciucholandu - tę z owocami kupiłam w Śremie, natomiast Lady of the manor dostałam od mamy.
      Oscara Wilde'a szczerze mówiąc nie czytałam. Muszę czym prędzej nadrobić zaległości!
      Pozdrawiam Cię gorąco!

      Usuń
  7. Anonimowy17/3/12

    super wnętrze! Bardzo popiera makijaż i manicure oraz świetny naszyjnik, nie popieram opaski ;)
    Ola

    OdpowiedzUsuń
  8. Emnildo, porzuciłaś okulary na dłużej?

    OdpowiedzUsuń
  9. a jako dekadencką lekturę polecam Oscara Wilde'a. Ostatnio wypożyczyłam "Twarz, co widziała wszystkie końce świata" - opowiadania, bajki i szkice literackie.
    Wyszukaj sobie: Aubrey Beardsley - jego rysunki to szczyt dekadencji.

    OdpowiedzUsuń
  10. Anonimowy18/3/12

    W nurcie rzeki ,,skończyła'' też ,,Wilcza'' Virginia..._Włó3kij.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiem, słucham właśnie ścieżki dźwiękowej z Godzin:) Śmierć Virginii jest zawsze moją coroczną wiosenną inspiracją.

      Usuń
  11. tworzysz niesamowity klimat...uwielbiam takie wycieczki w przeszłość!:))

    OdpowiedzUsuń
  12. A ja przyziemnie i o ciuchach - bo bardzo mi się podoba ta sukienka(?), którą masz na sobie! Zwłaszcza rękawy! I te rajstopy do tego - cudnie! :)

    OdpowiedzUsuń
  13. Magiczny klimat, szalenie mi się podoba!

    OdpowiedzUsuń
  14. Anonimowy26/5/12

    "Tak więc zajmowałam się wąchaniem przywiędłych kwiatów i odnajdywaniem w nich zapowiedzi wiosny oraz refleksją nad własną, marną egzystencją, która w każdej chwili może skończyć się w nurcie rzeki, tak jak skończył się żywot szekspirowskiej Ofelii...." hej, kojarzysz mi się z nieistniejącą bohaterką nieistniejącej powieści Musierowicz (takiej wczesnej);)

    OdpowiedzUsuń

Serdecznie dziękuję za Wasze komentarze. Nie zawsze na wszystkie odpowiadam, ale każdy z nich jest dla mnie bardzo ważny :)
Jeżeli jesteś osobą, która nie ma konta w żadnym serwisie internetowym, przy dodawaniu komentarza wybierz opcję "anonimowy".
Ze względu na spam, komentarze do starszych wpisów są moderowane.